11

Oglądałem „Sanatorium Miłości”. Teraz za TVP wstyd mi jeszcze bardziej

Okazało się, że "załapałem się" akurat na finał tego programu. Pokazanie rozterek uczuciowych osób w wieku 60+ miało wpisywać się w działalność "misyjną" telewizji publicznej i jestem jak najbardziej za tym, aby eksponować tego typu problemy. Wszystko byłoby w miarę ok, gdyby nie fakt, że finał serii zakończył się mini-skandalem.

Po zakończonym turnusie, w trakcie którego uczestniczący w programie seniorzy nawiązywali nowe znajomości (czasami bardzo zażyłe – „Sanatorium Miłości” to tytuł bardzo sugestywny), sprzeczali się, godzili, spędzali czas nastał moment na podsumowanie. Każdy z nich miał okazję zapoznać się z najciekawszymi momentami z ich uczestnictwa w programie – eksponowano ich najważniejsze cechy, zdaniem twórców najciekawsze smaczki z ich życia w sanatorium.

W trakcie finału, jeden z uczestników – Krzysztof miał podarować niejakiej Joannie obraz, na którym miałaby widnieć właśnie ona. W jednym z odcinków seniorzy mieli za zadanie namalować inną osobę z turnusu: Krzysztof nieszczególnie dobrze radził sobie z tym zadaniem i obiecał Joannie, że stworzy coś znacznie lepszego. I przynajmniej w trakcie finału wyglądało to tak, jakby samodzielnie namalował znacznie bardziej przystępny wizualnie obraz – rzekomo przedstawiający Joannę.

Szkoda tylko, że to nie on był autorem tego obrazu. Co poszło nie tak?

Dwa dni po emisji ostatniego odcinka „Sanatorium Miłości” na Wykopie pojawiło się znalezisko, w którym autorka obrazu skarży się na fakt, iż TVP „ukradła” jej to dzieło. Zwróciłem uwagę na nie tylko dlatego, że sam oglądałem ostatni odcinek „Sanatorium Miłości” absolutnie przypadkiem i przyznam szczerze, nie bardzo spodobała mi się ta audycja. Może jestem zbyt młody, aby zrozumieć jej przekaz – nie wiem.

Link do znaleziska

Tyle, że nieco zbulwersowało mnie to, że widzowie zostali w bardzo paskudny sposób oszukani. Pan Krzysztof, rozpakowując obraz i mówiąc o nim tak jakby to on sam go namalował mógł zasugerować, że to on jest jego autorem (choć było to wątpliwe biorąc pod uwagę jego zdolności manualne). Rzecz jasna, niczego nie mówił wprost, zabrakło jednak jednoznacznej deklaracji, że autorem obrazu jest ktoś zupełnie inny.

Sanatorium Miłości

Prowadząca program również ten fakt przemilczała. Autorka obrazu otrzymała mnóstwo porad od Wykopowiczów co warto zrobić z taką sprawą – jej intencją było nagłośnienie sprawy po to, aby uzyskać lepszą pozycję w trakcie ewentualnej walki z Telewizją Polską, co absolutnie rozumiem. W toku dyskusji okazało się również, że rzeczony obraz został sprzedany jakiś czas temu – nie wiadomo dokładnie skąd pochodzi ten, który pojawił się w programie. Niewykluczone, że namalowany egzemplarz trafił do programu właśnie z tego powodu, choć byli i tacy, którzy twierdzili iż autorzy programu mogli intencjonalnie skorzystać z grafiki w serwisie DeviantArt. Jak było naprawdę – trudno będzie się dowiedzieć, bo TVP nie odnosi się do tej sprawy.

Pewne jest jedno – ktokolwiek nie zawinił, TVP ma teraz kolejny, trudny orzech do zgryzienia. Nie twierdzę, że to Telewizja Polska jest absolutnie odpowiedzialna za tę sytuację, ale to na jej niekorzyść będą rzutować wszelkie tego typu sytuacje.