40

Samsung to „czarny koń”. Tak, ale nadaje się tylko do zaprzęgu

W ciągu zaledwie kilku lat Samsung wyrósł na jednego z liderów sektora mobilnego (a na dzień dzisiejszy mamy ich właściwie dwóch). Od firmy, która produkowała spore ilości sprzętu, ale kojarzyła się z niską jakością i poważna awaryjnością, stała się nagle producentem smartfonów, na które czekają dziesiątki milionów ludzi. Jest już renoma, pojawiły się wysokie wyniki […]

W ciągu zaledwie kilku lat Samsung wyrósł na jednego z liderów sektora mobilnego (a na dzień dzisiejszy mamy ich właściwie dwóch). Od firmy, która produkowała spore ilości sprzętu, ale kojarzyła się z niską jakością i poważna awaryjnością, stała się nagle producentem smartfonów, na które czekają dziesiątki milionów ludzi. Jest już renoma, pojawiły się wysokie wyniki sprzedaży i olbrzymie zyski. Nadal brakuje jednego – niezależności.

Stosunkowo często można się natknąć na teksty, w których zwraca się uwagę na uzależnienie Apple od Samsunga. Obecnie firmy toczą ze sobą ostry bój, ale jednocześnie nadal współpracują i stanowią dla siebie największych wspólników. Korporacja z Cupertino cały czas podejmuje działania, które mają uniezależnić ich produkcję od dostaw koreańskiego koncernu, ale to trochę potrwa. W tym konkretnym przypadku Apple stało się wręcz zakładnikiem własnego sukcesu. Z drugiej strony mamy Samsunga, który na współpracy z amerykańskim odbiorcą komponentów zbija kokosy, ale zdaje sobie sprawę z tego, że to źródło zysków może niedługo wyschnąć. A to oznacza konieczność zastąpienia go albo nowym partnerem albo dochodami ze sprzedaży własnych produktów. W tym drugim przypadku firmie udaje się póki co wyśmienicie realizować plan. Korporacja zaprezentowała w tym roku dwa modele, na które czekały rzesze odbiorców (Galaxy S III oraz Galaxy Note II) i już dziś można mówić o sukcesie (sprzedano ponad 20 mln egzemplarzy SGS III). W tej beczce miodu znajdziemy jednak łyżkę, a może nawet cały kubek dziegciu.

Mowa o braku własnej platformy mobilnej. A właściwie braku silnej platformy, które mogłaby konkurować z produktami Apple i Google. Okazuje się, iż o taki OS upominają się inni gracze z sektora mobilnego, a przykład stanowi Verizon. O firmie wspominałem zaledwie wczoraj przy okazji pytania o przyszłość Windows Phone 8. To, że operatorom zależy na obecności na rynku wielu systemów operacyjnych zapewne nikogo nie dziwi – dominacja 1-2 graczy jest niebezpieczna i prowadzi do okrojenia zysków. Ale z ostatnich wypowiedzi Verizon można odczytać, iż im bardzo zależy na pojawieniu się trzeciej firmy z popularnym OS. Zapewne życzyliby sobie nawet, by sukces odniósł i Windows Phone 8 i platforma Samsunga. Pytanie tylko, o jakim systemie Samsunga mowa?

CEO Verizon – Lowell McAdam – nie precyzuje tej kwestii. Na jednej z konferencji wspominał on tylko o potencjale koreańskiego producenta i nazwał go „czarnym koniem” sektora mobilnego. Firma mogłaby nawet stać się samodzielnym liderem tej branży, gdyby tylko zdecydowała się na własny system. Jego zdaniem, korporacja ma już wyrobioną markę, odpowiednie zasoby oraz portfolio, które pozwalają myśleć o dominacji. Brak tylko jednego – własnego OS (przynajmniej takiego, który można by uznać za realną konkurencję dla liderów rynku). McAdam nie sprecyzował, czy ma na myśli wykorzystanie już istniejącej platformy, czy szukanie nowej drogi. Warto się jednak zastanowić, cz Koreańczykom faktycznie zależy na niezależności?

Trudno dzisiaj określić, kto komu bardziej pomógł w duecie Google-Samsung. Obie firmy zarobiły na współpracy olbrzymie pieniądze i robią to nadal. Widmo poważnego pogorszenia stosunków pojawiło się rok temu wraz z przejęciem Motoroli przez korporację z Mountain View, ale na dzień dzisiejszy nic nie wskazuje na to, by internetowy gigant miał się zamknąć na innych partnerów i skupić się wyłącznie na swym „nabytku”. Decydenci firmy zdają sobie sprawę z tego, że byłoby to dość ryzykowne posunięcie i, jak mawiał klasyk, miałoby to plusy dodatnie i plusy ujemne. Można zatem założyć, że w tym przypadku będziemy mieli do czynienia ze status quo, które nadal powinno przynosić obu korporacjom miliardy dolarów zysków.

Prezentacja modelu Ativ S (i to w kontrowersyjnych okolicznościach) oraz rozpoczęcie nowej linii, pokazały, iż Samsung poważnie podchodzi też do platformy Windows Phone 8. Czy faktycznie jest im potrzebny własny OS? O Badzie świat już chyba zapomniał – nie wiem kiedy czytałem ostatni raz o tej platformie, a staram się śledzić doniesienia z branży. Przez jakiś czas glośno było o projekcie Tizen, ale i ta sprawa przycichła: Samsung zajęty był walką z Apple i napędzaniem sprzedaży własnych produktów, a Intel próbuje przekonać producentów smartfonów, że procesory Atom to słuszne rozwiązanie w telefonach. Albo ich prace nad wspólnym OS znalazły się w martwym punkcie albo, niczym Microsoft podczas tworzenia Surface, zaszyli się w jakimś bunkrze i tam kontynuują projekt. Plotkowano również na temat przejęcia RIM przez Samsunga i wykorzystaniu BB OS, ale i tu sprawa nagle przycichła. Powraca zatem pytanie: który system miałby dać Samsungowi pozycję hegemona w sektorze? Dopracowanie i wypromowanie OS (lub przejęcie innej firmy, a potem wypromowanie jej produktu) pochłoną zapewne astronomiczne sumy. Efekt tych działań może być jednocześnie mizerny.

Samsung raczej nie posiada dzisiaj oręża, którym mógłby sobie utorować drogę do niezależności i samodzielnego przewodzenia branży mobilnej. Można jednak odnieść wrażenie, że nie zależy im na posiadaniu takiego oręża. Czy Samsung to czarny koń? Może i tak, ale póki co, bardziej nadaje się do zaprzęgu, niż samodzielnej jazdy.

Foto: 1,2,3