10

Samsung nie rezygnuje z Android Wear. A ja uważam, że powinien

Zamieszanie wokół Samsunga i ich zegarków - sieć obiegła informacja, jakoby Koreańczycy mieli całkowicie porzucić platformę Android Wear. Niedługo po tych rewelacjachi firma zdementowała pogłoski. W sumie się nie dziwię, po co zamykać sobie drogę i składać jakiekolwiek deklaracje dotyczące systemu operacyjnego przyszłych urządzeń ubieralnych. Po kilku miesiącach z Tizenem uważam jednak, że jakiekolwiek przygody z googlowskim systemem dla smartwatchy nie są Samsungowi potrzebne. Tizen jest po prostu lepszy.

Używam dwóch smartwatchy – Samsunga Galaxy S2 (w wersji sport) i LG G Watch R. Pierwszy napędza Tizen od Samsunga, drugi Android Wear. I napiszę to od razu – jeśli chodzi o funkcjonalność i komfort użytkowania wygrywa dla mnie Tizen, przez co LG noszone jest zdecydowanie rzadziej. Po wymianie skórzanego paska na czarną bransoletę zakładam go tylko wtedy, gdy wizualnie bardziej pasuje mi do ubrania. Jest to o tyle ciekawe, że zdecydowanie bardziej wolę masywne zegarki na bransolecie niż mniejsze sprzęty na gumowym pasku. W tym wypadku wygrywa jednak komfort.

Doskonale rozumiem, że Android Wear – podobnie jak zwykły Android – to platforma przeznaczona dla różnych zegarków, przez co żadna z firm nie jest w stanie idealnie dostosować go do swojej propozycji. I to niestety czuć – testowałem kilka smartwatchy na Android Wear i w zasadzie na żadnym nie działał on idealnie. Potrafi przyciąć na Moto 360 (pierwszej i drugiej generacji), podobnie jak na G Watch R i Huawei Watchu. To nie są budżetowe zegarki, tylko sprzęty trzymające pewien standard – więc niby na czym AW miałoby działać idealnie?

Zegarek potrafi rozłączyć się z telefonem i jedyne co mogę w takiej sytuacji zrobić, to jego restart, ponowne połączenie z poziomu aplikacji nie pomaga – i nie ma tu znaczenia, czy sprzęt jest podpięty do tej samej sieci, co telefon. Informacja o tym, że system wykonał nieprawidłową operację pojawia się mniej więcej co dwa dni, sprzęt potrafi przyciąć przy zamykaniu powiadomień, a menu ustawień pokazać niekompletne i doczytać dopiero po kilku sekundach. Owszem, patrzę optymistycznie na nową odsłonę systemu, bojąc się jednak, że będzie to instalowanie nowego oprogramowania na starym sprzęcie i jeszcze bardziej pogorszy komfort jego użytkowania. Nie są to oczywiście problemy występujące nagminnie i uniemożliwiające korzystanie z zegarka, ale są i trudno ich nie zauważyć. Wina smartwatcha? Ja celowałbym w niedopracowany system.

Szczególnie, że tego typu problemy nie występują z S2. Zegarek nie rozłączył mi się z Galaxy S6 ani razu – mogę bez problemu łączyć się z nim kiedy zostaje w domu, podpięty do sieci WiFi. Powiadomienia działają bez zarzutu, absolutnie nic nie przycina – Tizen w S2 działa jak rakieta, nie zawiesił się też ani razu. I jeśli miałbym mówić o jakimkolwiek zaufaniu do wearables, najbardziej ufam właśnie temu sprzętowi. A czasem trzeba, szczególnie gdy telefon leży gdzieś w drugim pokoju i to właśnie zegarek informuje o ważnym SMS-ie, wiadomości z Messengera czy telefonie. Sprzęt świetnie sprawdza się też jako budzik, czy to samodzielny, czy dodatkowy ekran za pomocą którego mogę wyłączyć ustawiony w telefonie alarm. No i nie sypie powiadomieniami jak szalony, co w przypadku zegarków z Android Wear bywa irytujące.

Dwa zupełnie inne systemy, których porównywanie jest trochę nie fair. Samsung ma swój własny sprzęt, działa trochę jak Apple oferując zarówno urządzenie, jak i system oraz aplikacje. Android Wear ma działać na wielu urządzeniach i dopuszczać zewnętrzne oprogramowanie. Mnie jednak interesuje działanie i w tym temacie Tizen wręcz miażdży system Google. Gdyby tylko móc przenieść system Samsunga do zegarka wyglądającego jak G Watch R, miałbym sprzęt idealny. Urządzenie LG wizualnie podoba mi się najbardziej (szczególnie z czarną, metalową bransoletą), za to Tizen jest świetnym systemem.

Dlatego Samsung powinien całkowicie skupić się na własnym systemie i zapomnieć o Android Wear. Miał z tym systemem jedną przygodę – przy smartwatchu Galaxy Gear z 2014 roku. Jeden raz wystarczy, nie ma sensu do tego wracać.

źródło