18

Samsung i tylny panel dotykowy – czyli gdzie podział się sens rozwoju technologii mobilnych?

Ręka w górę, kto uważa, że na rynku technologii mobilnych więcej innowacji wprowadzić się nie da. Dziękuję. Kto uważa, że znajdzie się jeszcze ktoś, kto powywraca to do góry nogami? Drodzy moi, wszyscy macie rację. Dopóki nie znamy przyszłości, trudno orzekać nam o tym, co okaże się być hitem w następnych latach. Być może będzie […]

Ręka w górę, kto uważa, że na rynku technologii mobilnych więcej innowacji wprowadzić się nie da. Dziękuję. Kto uważa, że znajdzie się jeszcze ktoś, kto powywraca to do góry nogami? Drodzy moi, wszyscy macie rację. Dopóki nie znamy przyszłości, trudno orzekać nam o tym, co okaże się być hitem w następnych latach. Być może będzie to rzeczywisty geniusz hipotetycznej technologii lub zręczny marketing, jak w przypadku Apple. Cokolwiek to ma być – wiem na pewno, że Samsung jeszcze tego nie opatentował.

Oto co szykuje Samsung. Jestem nieco… zażenowany

Nie odbierzcie tego tekstu jako fanboja Microsoftu, Nokii, czy LG. Z produktów Samsunga do niedawna korzystałem i serię Note uważam za najbardziej udaną phabletową alternatywę na świecie. Tutaj Koreańczycy wyznaczają trendy – zresztą rządzą i dzielą na wielu innych płaszczyznach. Samsung Galaxy S6, choć nie dokońca jest tak udany jak się początkowo wydawało – w dalszym ciągu jest bardzo ciekawym smartfonem. Nie zapominajmy o tym, że Samsung pręży muskuły na rynku procesorów mobilnych, a to akurat bardzo ważna, biznesowa sfera rynku mobilnego.

Tak, wiem, że ten pomysł wcale nie musi wejść w życie. Wiem również, że ten patent równie dobrze może być jedynie „polisą” na wypadek, gdyby konkurent wyprodukował coś podobnego w nieco bardziej dopracowanej wersji. Jednak, gdyby się temu przypatrzeć, trudno mi wyobrazić sobie, by ktokolwiek wpadł na tak absurdalny pomysł.

Samsung-patent-for-back-touch-controls1

Spójrzcie na ten patent. Przyciski dotykowe z tyłu urządzenia. Przypomina to nieco rozwiązanie ze smartfonów LG, gdzie m. in. te do sterowania głośnością, czy blokadą ekranu umieszczono w okolicy głównego aparatu fotograficznego. I tutaj LG należy oddać to, że rozwiązanie sprawdza się naprawdę wyśmienicie. Szczerze? Od dawna nie widziałem czegoś tak przemyślanego, a jednocześnie tak prostego, jak w smartfonach LG. Można? Można. Jednak LG i tak w dalszym ciągu nie jest liderem na rynku. Czasem mi jest z tego powodu LG szkoda.

Ale wróćmy do pomysłu Samsunga. Umieszczenie panelu dotykowego z tyłu urządzenia? Do czego miałoby to służyć? Spójrzmy – gesty wprowadzane palcami ułożonymi na urządzeniu, gdy z niego korzystamy. Dzięki predefiniowanym gestom, stuknięciom będziemy mogli m. in. wyłączyć łącznosć za pośrednictwem wybranej technologii, przełączyć, aplikację, itp. Świetnie. Ale czy do tego dotychczas nie służył nam ekran dotykowy?

Tak, właśnie ten dwustronny kanał komunikacyjny między użytkownikiem, a urządzeniem, który zręcznie wyeliminował przyciski nawigacyjne i klawiaturę numeryczną. Pomysł w czasach swojej świetności już nie był nowy – dopiero Apple zrobiło z nim to, co należało – oddało go ludziom… w wersji dla ludzi. Z odpowiednio skrojonym pod to oprogramowaniem.

Samsung-patent-for-back-touch-controls2

Wyobraźmy sobie jednak, że mamy taki smartfon. Pomyślcie uważnie, czy zwracalibyście uwagę na taką możliwość oddaną Wam w smartfonie? Czy korzystalibyście z niej? Czy zmieniłaby ona Wasze życie na lepsze? Spójrzmy. To samo możemy zrobić z poziomu ekranu, który aktywnie reaguje na to, co robimy – podąża za kolejnymi krokami wprowadzanych przez nas komend. To raz. A dwa – telefon powinno się trzymać pewnie w ręce, stukanie weń, mazanie po nim podczas jego trzymania może spowodować, że zamiast np. wyłączyć dźwięki, zrobimy sobie z niego drogi, nieco potłuczony przycisk do papieru.

Może jestem uprzedzony, starawy i niereformowalny, ale tego po prostu nie widzę. Nienawidzę dublowania funkcjonalności w ramach jednego urządzenia, stąd Windows 8.1 nie jest szczytem moich marzeń i mocno zdenerwowałem się, gdy w Windows 10 dalej mamy dwa ekrany ustawień w postaci Panelu Sterowania oraz ekranu Ustawień.

A jak było z Note Edge, S6 Edge, Galaxy Round, czy LG G Flex? Wśród Was z pewnością znajdzie się ktoś, kto takie urządzenie ma i aktywnie go używa. Uważacie, że owe zakrzywienia do czegokolwiek się przydają? Po co producent w ogóle je zastosował? Bo to „robi różnicę”? Bo to cokolwiek zmienia? A może tylko dlatego, by telefon był droższy, lepiej się sprzedawał, mógł udźwignąć na wystawie w sklepie większą ilość złotówek, które przyjdzie na niego wyłożyć? Stawiałbym na to ostatnie. Do inteligentnych zegarków dalej przekonać się nie mogę i uważam, że jest to zręczna forma wyciągania pieniędzy z kieszeni konsumentów nowych technologii. A co powiedzieć o patencie Samsunga? Załóżmy, że S7 otrzyma taki właśnie panel. Telefon jest droższy – dużo droższy. I co wtedy? Bo tyle rzeczywiście jest warty? A może mógłby kosztować mniej, gdyby nie ów panel?

Samsung-Galaxy-Round-fot.-galaxys5info.com--196720

Marketing. W trakcie rozmów w komentarzach wielokrotnie dochodziliśmy już do konsensusu odnośnie faktu, że ludzie nie podejmują racjonalnych decyzji przy zakupach. Kupują nie to, co im się przyda, co spełni ich oczekiwania w pełni, lecz to, co ma czegoś więcej, bardziej zainteresuje, jest trendy. Technologie wychodzą z kręgu zainteresowania zapaleńców i jest to zjawisko piękne – już nie tylko zapaleńcy nowych technologii mogą powiedzieć, że coś z tego kręgu im się podoba. Robią to także zwykli ludzie i nareszcie – technologie są dla ludzi. Czasem aż za bardzo – to, co miało zostać wymyślone – ktoś już o tym pomyślał, ktoś już to opatentował. Kto wie, czy jakiś świetny pomysł nie leży w szufladzie inżyniera i czeka – albo na zapomnienie, albo na drugie życie.

Nie wiem, czy pokaże to Samsung, Nokia, LG, Microsoft, Huawei, ZTE, a może Xiaomi. Może się równie dobrze okazać, że nie pokaże tego nikt i czeka nas kolejna rewolucja. Nie jest tutaj zasadne pytanie: „jaka”, lecz: „jak bardzo szeroko zakrojona” i co w związku z nią będziemy musieli poświęcić jako ludzie. Nikt chyba nie wyprze się tego, że przy okazji poprzedniej, mocno związanej z mediami społecznościowymi rzuciliśmy na stos ogromne pokłady naszej prywatności, co jeszcze kilka dekad temu byłoby nie do pomyślenia.

Grafika: 1, 2, 3, 4