Samsung

Samsung Galaxy S21 z rozczarowującą sprzedażą. Smartfon nie stał się hitem

PW
Paweł Winiarski
118

Seria S21 od Samsunga to bardzo dobre smartfony, moim zdaniem czołówka aktualnych flagowców. Tym bardziej dziwi mnie, że sprzedają się dużo gorzej niż wcześniejsza generacja.

Samsungi z serii Galaxy S21 miały swoją premierę w styczniu 2021 roku. I choć testowaliśmy najmocniejszy model z dopiskiem Ultra, to każda z odsłon tego smartfona była bardzo dobra, prezentująca w swojej klasie topowe podzespoły i rozwiązania. Tak jak i każdy smartfon - one również miały swoje problemy, ale ewolucja względem poprzedniej generacji była zauważalna, a Samsung ponownie zaoferował najlepsze ekrany na rynku i jedne z najlepszych aparatów w branży. Jak jednak widać po wynikach sprzedaży, to za mało by ludzie biegli z wywieszonymi językami do sklepów i kupowali swoje egzemplarze.

Według raportu Business Post, seria smartfonów Galaxy S21 sprzedała się w przeciągu pierwszych 6 miesięcy od premiery w 13,5 milionach egzemplarzy. I to mocny, imponujący wynik - ale dla mniejszej firmy, nie dla Samsunga. Dlaczego? Bo w analogicznym czasie modele S20 sprzedały się o 20% lepiej. Jeśli porównać sprzedaż S21 z modelami S10 - mówimy o jeszcze większej różnicy, bo wynoszącej aż 47%. Nie pomogły niestety dość szybkie obniżki cen S21, sprzedaż nie wystrzeliła i nie udało się dogonić poprzedniej generacji. Wygląda więc na to, że użytkownicy albo nie wybrali w tym roku Samsungów (i poszli na przykład do Xiaomi, które cały czas rośnie jak na drożdżach), nie poczuli potrzeby przesiadki na nową generację albo wciąż przywiązani do marki chcą jeszcze odczekać do nowszych modeli.

Choć oczywiście czynników wpływających na gorszą sprzedaż jest więcej i niesprawiedliwym byłoby pomijanie aspektu pandemii. Z jednej strony bowiem dostępność podzespołów mogła wpłynąć na dostawy telefonów do sklepów, z drugiej to nie był najlepszy czas na kupowanie tego typu elektroniki. Choćby dlatego, że część ludzi straciła pracę lub nie była pewna swojej finansowej przyszłości, więc inwestowanie kilku tysięcy złotych w nowy smartfon mijało się z celem. A przy home office i nauce zdalnej dużo ważniejsze było kupienie komputera czy kamerki internetowej.

Możliwe, że chodzi również o podejście klientów do rynku smartfonów. Ten zmienia się cały czas i na pewno zauważyliście, że wciąż istnieją duże różnice między poszczególnymi półkami cenowymi, jednak zmniejszyło się ich znaczenie. Myślę, że większość użytkowników zwyczajnie nie potrzebuje niczego więcej niż smartfon wyceniony na maksymalnie dwa tysiące złotych. Takie urządzenia oferują w tej chwili przynajmniej dobre aparaty, ekrany z wysokimi wartościami odświeżania i wydajne procesory. Na tyle wydajne, by obsłużyć najpopularniejsze gry i aplikacje, zapewniając jednocześnie bardzo płynne działanie urządzenia.

Możliwości flagowców wykorzystuje wtedy garstka posiadaczy, która zapłaciła za coś, co nie było im potrzebne. Dla większości osób smartfon nie jest narzędziem pracy, ale urządzeniem do przeglądania sieci, serwisów społecznościowych i robienia amatorskich zdjęć. A do tego w zupełności wystarczą smartfony za 1500-2000 tysiące złotych. Ci ludzie nie potrzebują flagowców za dwa razy większe pieniądze.

źródło

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy: