20

Samsung Galaxy F, czyli lepiej, bo z metalu

Od kilku dni w branży krąży plotka, z której wynika, iż Samsung rozpocznie w tym roku nową linię produktów i oznaczy ją literą F. Pierwszym przedstawicielem serii ma być topowy smartfon wyróżniający się przede wszystkim obudową wykonaną z metalu. Ten jeden szczegół miałby czynić produkt elitarnym i wynieść go na półkę nad modelem Galaxy S5, […]

Od kilku dni w branży krąży plotka, z której wynika, iż Samsung rozpocznie w tym roku nową linię produktów i oznaczy ją literą F. Pierwszym przedstawicielem serii ma być topowy smartfon wyróżniający się przede wszystkim obudową wykonaną z metalu. Ten jeden szczegół miałby czynić produkt elitarnym i wynieść go na półkę nad modelem Galaxy S5, który za kilka miesięcy powinien zastąpić S4. Nowa jakość? Niekoniecznie.

Pogłoski dotyczące serii F pojawiają się już od dłuższego czasu – na temat nowej linii robi się głośno, po czym sprawa ginie w odmętach branżowych doniesień i znowu wraca. Czy doniesienia na temat elitarnej rodziny produktów Samsunga można uznać za wiarogodne? Sądzę, że tak. Po pierwsze, mamy do czynienia z firmą, która często poszerza swoją ofertę, po drugie, taka linia faktycznie mogłaby się cieszyć zainteresowaniem klientów z grubszym portfelem (wysokie ceny produktów to oczywiście jeden z elementów nowej serii), po trzecie, plotki dotyczące nowych produktów zazwyczaj znajdują potwierdzenie w rzeczywistości, więc w tym przypadku może być podobnie. Tym razem nie zamierzam jednak skupiać się na samej serii czy zasadności jej wprowadzania, ale na przekonaniu wielu klientów, iż produkt w metalowej obudowie jest z założenia lepszy od tego, który wykończono tworzywem sztucznym.

Wielu z Was pamięta zapewne drwiny, których kilka miesięcy temu nie szczędzono tańszemu smartfonowi Apple. Model 5C spotkał się z niezrozumieniem rzeszy komentatorów, a rzekomą wpadkę giganta z Cupertino miało w tym przypadku symbolizować słowo „plastikowy” będące synonimem wyrazów gorszy, badziewny, niedopracowany, masowy, dziecięcy itd. „Plastikowy iPhone” w oczach i umysłach części potencjalnych klientów (lub po prostu osób, które chciały pogawędzić na ten temat) stał się oksymoronem. iPhone to symbol dopracowanego, świetnego smartfonu, a plastik odbiera mu prestiż. Czy faktycznie można stawiać sprawę w ten sposób?

Nie ulega wątpliwości, iż metalowe obudowy mają swoje zalety, jedną z nich, zapewne tą najważniejszą jest atrakcyjny wygląd. Jednocześnie jednak nie są one pozbawione wad – tak jest z każdym materiałem. Wyśmiewana przez wielu imitacja skóry, którą od pewnego czasu wykorzystuje Samsung, to według nich szczyt kiczu, totalnego bezguścia i obciachu, ale jednocześnie znalazła ona swoich fanów. Podobnie będzie z obudową bambusową czy wszelkiej maści tworzywami sztucznymi pakowanymi do jednego wora z napisem „plastik”. Nie istnieje materiał idealny, ale trudno tez znaleźć taki, który byłby pozbawiony zalet.

Dzielenie urządzeń na te w metalowej obudowie, czyli dobre oraz „wpakowane w plastik”, czyli kiepskie to częsty zabieg stosowany w dyskusjach dotyczących sprzętu (nie tylko smartfonów). Czasem role się odwracają: tworzywo sztuczne jest wychwalane pod niebiosa, a ganiony jest metal (bo wpływa na jakość połączeń, szybko traci na atrakcyjności wizualnej, jest nieprzyjemny w dotyku). W obu przypadkach mamy system zero-jedynkowy, co z założenia zamyka dyskusję i chęć poznania argumentów strony przeciwnej. To błąd i bazowanie na stereotypach, którego ofiarą może się niedługo stać seria Galaxy F.

Materiał wykorzystany do stworzenia obudowy jest oczywiście ważny, ale równie istotne okazują się jego jakość (słowo plastik jest pojemne, a co za tym idzie, bardzo niejednoznaczne), sposób wykonania i dopasowania poszczególnych elementów, zgranie ich z komponentami tworzącymi wnętrze urządzenia (tak, by na pierwsze miejsce nie wysunął się np. problem z utratą zasięgu). Pojawiają się też kwestie kolorystyki, opcji wymiany obudowy czy jej odporności na uszkodzenia. Pisząc krótko: temat rzeka.

Metalowa obudowa może się lepiej kojarzyć i być uważana za bardziej reprezentacyjną, elitarną. Nie oznacza to jednak automatycznie, iż jest ona lepsza. Ewentualne stwierdzenia, iż seria Galaxy F zdecydowanie wygrywa z S i staje się konkurencją (w końcu) dla iPhone’a, tylko dlatego, że zastosowano nowy materiał, to poważne nadużycie, a jednoznaczne postawienie sprawy przypomina trochę spór fanów Realu Madryt i Barcelony, wprowadzając do dyskusji argumenty typu „mam rację, bo… mam rację”. Seria F może przynieść Samsungowi zyski, przyciągając do jego oferty nowych klientów, ale trudno będzie mówić o wielkim skoku jakościowym, bo jego gwarantem nie jest z pewnością stworzenie metalowej obudowy…

Źródło grafiki: techienews.co.uk