Social Media

Sam sobie nie wierzę - chciałbym kupić okulary Snapchata

KK
Konrad Kozłowski
11

Zdobycie Spectacles graniczy z cudem. Sposób dystrybucji okularów Snapa to marketingowy majstersztyk - automaty pełne tych gadżetów pojawiają się i znikają niczym wysyłane przez użytkowników wiadomości. Najbardziej zaskakujący jest poziom dopracowania okularów Spectacles - pomyślano o (niemal?) wszystkim.

Pamiętacie Google Glass? Dziś futurystyczne okulary od Google służą tylko i wyłącznie do porównań nowych produktów - na przykład Snapchat Spectacles. O ich premierze mówiło się sporo wcześniej przed debiutem, ale i tak ich oficjalna prezentacja była niemałym zaskoczeniem. Przecież do tej pory Snapchat był tylko aplikacją mobilną.

Czytając relacje osób, którym udało się zakupić Spectacles, nabieram przekonania, że - w porówananiu do Google Glass - jest to doskonale zaplanowany produkt. Doświadcza się tego już na samiutkim początku, gdy parujemy okulary z telefonem - po założeniu ich na głowę musimy skierować wzrok (czyt. kamerę) na ekran smartfona, gdzie wyświetlony jest kod QR. I gotowe.

Spectacles łączą się z telefonem za pomocą Bluetooth, ale istnieje także opcja podłączenia się do tworzonego przez nie hotspotu Wi-Fi. Przede wszystkim w celu uzyskania szybszego transferu, gdy zależy nam na znacznie szybszym transferze plików wideo w wyższej rozdzielczości, tak zwanym HD.

Do nagrywania snapów służy umieszczona po prawej stronie kamerka - na przeciwległej krawędzi znalazły się LED-y informujące innych o trwającym nagrywaniu. Domyślnie klipy trwają do 10 sekund, ale możemy przedłużyć ich czas trwania do 30 sekund ponownie wciskając przycisk znajdujący się nad diodami. Użytkownik okularów może sprawdzić poziom naładowania baterii dotykając dwukrotnie dotykając ramki, również po lewej stronie - po raz kolejny wykorzystane będą diody.

Bateria i ładowanie - właśnie te dwa aspekty interesowały mnie najbardziej. Okazuje się, że Snap(chat) nie wprowadził na rynek półproduktu. Okulary potrafią nagrywać (i przesyłać) wideo nieustannie przez 3 godziny - to całkiem długo - i w każdej chwili możemy zwiększyć poziom naładowania podłączając ładowarkę. Będąc w ruchu możemy skorzystać z etui z wbudowaną baterią. Umiesczając okulary wewnątrz możemy naładować baterię do pełna aż trzy razy, więc podejrzewam, że Spectacles można zabrać ze sobą nawet na weekend i zapomnieć o szukaniu kontaktu.

To wszystko sprawia, że Spectacles trudno uznać za produkt-wymysł. To świetny ruch Snapa, który zdołał przygotować gadżet, za którym uganiają się młodsi i starsi użytkownicy aplikacji. Za Glass również ustawiały się kolejki, lecz bardzo szybko z "super gadżetu" przemieniły się w "porażkę" i "produkt wzbudzający kontrowersje". Spectacles również znajdują się na nasze głowie i pozwalają na niesamowicie łatwe nagrywanie wszystkiego dookoła, ale ich popularność, najwyraźniej, będzie tylko rosła.

Cena Spectacles to 130 dolarów. Po doliczeniu podatku i szybkiej kalkulacji otrzymamy kwotę zbliżoną do 500 złotych. Całkiem niezła sumka, biorąc pod uwagę fakt, że mówimy o typowym gadżecie, który oprócz sporej dawki rajdy nic nam nie zaoferuje. Mimo to, pod automatami z okularami, które losowo pojawiają się w różnych lokalizacjach, ustawia się zawsze więcej chętnych, niż okularów jest dostępnych w sprzedaży. Snap umiejętnie dozuje liczbę obecnych na rynku okularów, czyniąc z ich prawdziwy obiekt pożądania - a potwierdzają to również kosmiczne ceny okularów na eBay'u.

Zdjęcia: Verge.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

Snapchatsnap