1

Rośnie mocna konkurencja dla Airbnb – HomeAway przejęte za 3,9 mld dolarów

Kilka dni temu pisałem o dużym przejęciu na rynku gier: Activision Blizzard kupił King Digital Entertainment za 5,9 mld dolarów. Nie minęło wiele czasu i pojawiają się doniesienia o kolejnej dużej transakcji: Expedia przejmuje HomeAway za 3,9 mld dolarów. Podejrzewam, że wielu osobom te nazwy niewiele mówią, więc dodam, że sprawa dotyczy sektora turystycznego, stron […]

Kilka dni temu pisałem o dużym przejęciu na rynku gier: Activision Blizzard kupił King Digital Entertainment za 5,9 mld dolarów. Nie minęło wiele czasu i pojawiają się doniesienia o kolejnej dużej transakcji: Expedia przejmuje HomeAway za 3,9 mld dolarów. Podejrzewam, że wielu osobom te nazwy niewiele mówią, więc dodam, że sprawa dotyczy sektora turystycznego, stron poświęconych podróżowaniu, rezerwacji itd. W tle mamy natomiast walkę z rosnącym w siłę Airbnb.

Expedia, czyli stary biznes Microsoftu

Aby zrozumieć potencjał i rozmiar firmy Expedia, należy spojrzeć na jej portfolio stron (zamieszczam poniżej). Firma działa m.in. na rynku rezerwacji, z jej pomocą można wynająć samochód, kupić bilet lotniczy, znaleźć miejsce w hotelu, kupić wycieczkę. Szeroka oferta, którą przeszukiwać mogą zarówno ludzie poszukujący świetnych okazji, jak i osoby z zasobnym portfelem poszukujące luksusu. Pisząc krótko: turystyczny gigant. Warto dodać, że początki biznesu sięgają połowy lat 90. XX wieku i firmy… Microsoft. Tak korporacja z Redmond budowała swoją pozycję w Sieci. Z czasem biznes uzyskał samodzielność, trafił na giełdę. I ciągle rósł w siłę.

Expedia

HomeAway i ekonomia współdzielenia

Przejmowana firma ma krótszą historię – liczy sobie dekadę. To także amerykański biznes, w tym przypadku również mamy do czynieni z interesem, który może się pochwalić rozbudowanym portfolio. Też działają w sektorze turystyki, a fundamentem ich biznesu jest baza mieszkań oferowanych pod wynajem (krótkoterminowy). Znajdziemy ich grubo ponad milion, ulokowane są w 190 krajach, a pisząc „mieszkań” nie mam na myśli jedynie kilkupokojowych domów. Znajdziemy tam i wielkie apartamenty, i zamki, i bardzo tanie domki letniskowe. Znowu: szeroka oferta, w której można przebierać. Biznes wpisuje się w tzw. ekonomię współdzielenia – to alternatywa dla szukania noclegu w hotelach, każdy może tam zaoferować swoje lokum.

Obrona przed Airbnb

Osoby komentujące to przejęcie przywołują firmę Airbnb równie często co strony transakcji (dodam, że ta ostatnia opiera się o gotówkę oraz akcje firmy Expedia). Powód jest prosty: Expedia chce mocno zaznaczyć swoją obecność w segmencie ekonomii współdzielenia w turystyce. W oficjalnym oświadczeniu mówi się wprost o rynku „alternatywnego zakwaterowania”, który wart jest 100 mld dolarów. Olbrzymie pieniądze, korporacja nie może sobie pozwolić na to, by konkurencja położyła na nich rękę. A tę konkurencję stanowi m.in., a może przede wszystkim, Airbnb.

Niedawno pisałem o tym „startupie” (obecnie wycenia się go na ponad 25 mld dolarów), we wpisie pojawiło się trochę liczb dotyczących biznesu:

Planem na przyszłość, ponoć nie tek odległą, jest rezerwowanie za pomocą amerykańskiej platformy noclegów dla miliona gości każdego dnia. Firma podobno była blisko tego wyniku 8 sierpnia bieżącego roku. Wówczas był to rekord, niedługo ma się to przerodzić w standard. Do tej pory z pomocą serwisu nocleg znalazło ponad 50 mln osób, w okresie od końca maja do początku września było to aż 17 mln gości. To blisko połowa populacji Polski. Dla porównania napiszę, że latem 2010 roku z Airbnb skorzystało mniej niż 50 tysięcy osób. Olbrzymi i bardzo szybki wzrost.

Firma nie tylko zwiększa swój zasięg i to na rożnych płaszczyznach, ale też pracuje nad nowymi usługami, chce głębiej wejść w biznes turystyczny. Dowodem doniesienia z końca października dotyczące prac nad serwisem o nazwie Journeys – tu nie chodzi już wyłącznie o rezerwację noclegu, ale o zorganizowanie całego wyjazdu. Konkurencja nie może pozostać obojętna na te poczynania, widzi co się dzieje i działa. Robi się ciekawie, turyści powinni być zadowoleni, bo oferta będzie pewnie coraz lepsza, wzrośnie liczba, może też jakość usług. Ale nie zabraknie przy tym kontrowersji: Uber wywołuje protesty korporacji taksówkarskich, Airbnb i biznesy mu podobne spotykają się z wrogością ze strony branży hotelarskiej. Mało prawdopodobne, by ta ostatnia odpuściła, więc będziemy oglądać ostrą batalię. Także na salach sądowych.