Biznes

Apple Watch już "zamiata" rynek zegarków. Szwajcarzy pewnie płaczą...

MS
Maciej Sikorski
50

Od kilku lat toczy się debata pod tytułem "czy smartwatche wykończą producentów tradycyjnych zegarków?". Temat wypłynął wraz z doniesieniami o pierwszych "smartfonach na rękę", potem przybierał na sile, gdy do gry wkraczali kolejni duzi gracze. Popłoch miało wywołać przyłączenie się do wyścigu firmy...

Od kilku lat toczy się debata pod tytułem "czy smartwatche wykończą producentów tradycyjnych zegarków?". Temat wypłynął wraz z doniesieniami o pierwszych "smartfonach na rękę", potem przybierał na sile, gdy do gry wkraczali kolejni duzi gracze. Popłoch miało wywołać przyłączenie się do wyścigu firmy Apple z jej Watchem. Ale nie wywołało, producenci działają, Szwajcaria nie upadła. Jednocześnie podejrzewam, że za jakiś czas będziemy czytać o Watchu, który namieszał na skostniałym rynku...

Sprzedaż zegarków spada

Kilka tygodni temu czytałem, że w sierpniu skurczył się eksport szwajcarskich zegarków. Wydarzenie ważne dla całej branży czasomierzy, bo producenci z tego kraju odgrywają istotną rolą w sektorze, wiadomość ważna dla szwajcarskiej gospodarki, w której eksport czasomierzy zajmuje mocną pozycję. Kiepskie informacje, a gorsze jest to, że nie było to chwilowe spowolnienie - podsumowano już cały trzeci kwartał i okazało się, że zanotowano wyniki najgorsze na przestrzeni kilku ostatnich lat. Pojawiają się pytania o wyniki całoroczne - czyżby producenci mieli się zderzyć z kryzysem w branży?

Padają oczywiście pytania o przyczyny gorszych wyników. Nie brakuje odpowiedzi. Wśród nich wymienia się mocnego franka. Idąc dalej mamy spowolnienie gospodarcze w Chinach, które są przecież wielkim odbiorcą dóbr luksusowych. W innych krajach azjatyckich też ponoć zaliczono spadki sprzedaży. I nie mówimy tu skurczeniu się dostaw na poziomie 1-2% - sprawa jest bardziej poważna. Spadki nie były jednakowe dla wszystkich segmentów cenowych i to jest teraz wyciągane na pierwszy plan: najbardziej ucierpiały tańsze modele, a to skłania już niektórych do stawiania oczywistej diagnozy: smartwatche robią swoje. Watch robi swoje.

Apple pozamiata rynek?

Osoby, które twierdziły kilka kwartałów temu, że Watch będzie miał poważny wpływ na rynek zegarków niedługo mogą zadrzeć głowę w geście triumfu. Stwierdzą, że to było do przewidzenia, Apple znowu weszło na jakiś rynek i na nim namieszało. Ale daleki jestem od tak radykalnych diagnoz. Sprzedaż spadła, to prawda. Jednym z powodów tego spadku są smartwatche - z tym też się zgodzę. Jednak nie można grzebać branży, która nadal ma się bardzo dobrze. Nadal twierdzę, że ani Moto 360, ani zegarki Samsunga, ani Watch nie są groźną konkurencją dla szwajcarskich czasomierzy.

Mówimy zazwyczaj o różnych grupach klientów. Zjawisko kanibalizmu produktowego nie będzie tu powszechne, częściej może dochodzić do sytuacji, w której ktoś kupi i tradycyjny zegarek i smartwatch. Nie dam sobie jednak wmówić, że elegancki zegarek, czyli na dobrą sprawę jedyny powszechnie uznawany przejaw męskiej biżuterii (ewentualnie jeden z kilku przejawów), zostanie wygryziony przez zegarek z procesorem i modułem łączącym go ze smartfonem. Wspomniane zjazdy sprzedaży wcale nie świadczą o tym, że branża się kończy. Watch nikogo jeszcze nie wykończył. A taką narrację niektórzy mogą podjąć komentując temat.

Nie, Watch nie pozamiata rynku. Może się świetnie sprzedawać, ale Szwajcarzy nie muszą pakować walizek. Powiem więcej: gdy Helweci wprowadzą swoje inteligentne zegarki, może się zrobić naprawdę ciekawie...

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu