22

Reuters: Budżetowy iPhone wyjdzie w ciągu najbliższych tygodni [plotki na poważnie]

Wiem, jak bardzo uwielbiacie wszelakie plotki na temat sprzętów Apple. Kim zatem jestem, aby Wam ich nie dostarczyć? Tym bardziej, że okazja jest ku temu doskonała. Sam Reuters donosi bowiem o bardzo niedługo mającej nastąpić premierze nowego modelu iPhone i nie jest to iPhone 5. A w zasadzie – nie tylko. Będące wcześniej fantazjami setek […]

Wiem, jak bardzo uwielbiacie wszelakie plotki na temat sprzętów Apple. Kim zatem jestem, aby Wam ich nie dostarczyć? Tym bardziej, że okazja jest ku temu doskonała. Sam Reuters donosi bowiem o bardzo niedługo mającej nastąpić premierze nowego modelu iPhone i nie jest to iPhone 5. A w zasadzie – nie tylko. Będące wcześniej fantazjami setek blogerów doniesienia nabierają bowiem realnych kształtów. Budżetowy iPhone 4 nadchodzi?

Dotychczas Apple wypuściło wyłącznie 16GB i 32GB wersje swojego najnowszego modelu smartfona. Ich cena zarówno bez podpisania umowy z operatorem, jak i z nią, wciąż jest relatywnie wysoka. Stąd też, aby zwiększyć dynamikę penetracji rynków wschodzących, szczególnie azjatyckich (chociaż Polska tu też się chyba łapie, prawda?), w sprzedaży w ciągu najbliższych tygodni ma pojawić się wersja budżetowa obecnego modelu posiadająca 8GB pamięci.

Tańsza wersja iPhone 4 wydaje się być złem koniecznym w obecnej fazie popularyzacji iPhona, szczególnie na rynkach wschodzących gdzie średni przychód jest znacznie niższy.

Tak twierdzi Channing Smith pełniący funkcję menedżerską w Capital Advisors Growth Fund posiadającym akcje Apple.

Bardziej zastanawiające jest dla mnie, czy obniżenie wielkości dysku będzie w stanie aż tak obniżyć cenę? Jeśli pozostałe elementy specyfikacji nie ulegną zmianie to niewykluczone, że nie uda się aż tak zmniejszyć kosztów produkcji. Wtedy wyjście będzie jedno – cięcie marży. Pójście tą drogą może wydawać się z kolei ryzykowne o tyle, że zostanie zmieniony wizerunek Apple jako firmy ex definitione nie pakującej się w półśrodki. W żadnym wypadku nie luksusowej, ale jednak nie kojarzącej się z liniami budżetowymi. Liczący kilka miliardów osób rynek azjatycki może być jednak tego warty.