86

Reinstalacja systemu to dzisiaj przyjemność. Mogę to robić codziennie

Ręka do góry, kto pamięta jeszcze dyskietki startowe, stosy płyt ze sterownikami i wyczekiwanie na zakończenie formatowania dysku, żeby można było wgrać system od nowa? Dziś robi się to zupełnie inaczej.

Kopia zapasowa plików z partycji systemowej? Jest. Kopia zapasowa zakładek z przeglądarki? Jest. Kopia zapasowa, na wszelki wypadek, plików z całego dysku? Od czasu do czasu wykonywałem także i taką. Gdy byłem niemal pewien, że wszystkie dane, które są mi potrzebne zostały zabezpieczone, można było przejść do kolejnego etapu, czyli formatowania dysku twardego. Pamiętacie jeszcze dyskietki startowe? Wpisywanie komend? Niektórzy z Was mogą nawet nie wiedzieć o czym mówię, choć i w przypadku tych nowszych wersji Windows, bo nie 98 a XP, należało znać kilka tricków, żeby poradzić sobie z postawieniem systemu operacyjnego od nowa.

Kiedy reinstalacja systemu sprawiała frajdę

Nie będę ukrywał, że sprawiało mi to frajdę. Niezależnie od tego, czy chodziło o odświeżenie systemu czy poradzenie sobie z jakimś problemem, to te 2 czy 3 godzinki spędzone na „naprawie” komputera zawsze miło się spędzało. Przywracanie wszystkich aplikacji, ich ustawień, instalacja sterowników do karty dźwiękowej, karty graficznej, modemu, drukarki i wielu innych urządzeń było przyjemnością, jak odznaczanie na checkliście kolejnych punktów w zadaniu. Nauka obsługi nowego systemu i jego instalacji, a także umiejętność wgrania dwóch różnych wersji Windows obok siebie (tak, kiedyś takie numery się robiło!) było nie lada wyczynem, gdy zrobiło się to po raz pierwszy. Człowieka rozpierała duma, a miał -naście lat.

Dziś wygospodarowanie czasu na takie zabawy nie byłoby łatwe, ale nawet jeśli udałoby się to zrobić, to w jakim celu? Dzięki szansie testowania przeróżnych komputerów nabrałem kilku nawyków, które pozwalają w mgnieniu oka przygotować nowe stanowisko do pracy. Wszystko odbywa się w błyskawicznym tempie i kluczową czynnością jest oczywiście zalogowanie się na poszczególne konta w kilku usługach. Dlaczego? Ponieważ większość, jak nie wszystkie niezbędne do wykonywania obowiązków narzędzia będą gotowe po synchronizacji z kontem w chmurze. Z rozrywką sytuacja wygląda bardzo podobnie, bo muzykę, filmy, seriale i gry mamy z Sieci.

Dziś system odświeży się bez naszego udziału. Możemy w tym czasie robić coś innego

Nie mogę jednak opisywać procesu przywracania ustawień fabrycznych w samych superlatywach, bo choć w przypadku Windows 10 jest on bardzo skuteczny, o tyle jeszcze nigdy nie trwał tyle, ile początkowo przewidywano. Z kilku minut zawsze robi się kilkanaście lub kilkadziesiąt, a z kilkunastu lub kilkudziesięciu minut łatwo przejść o poziomy wyżej i liczyć czas w godzinach. Nie żartuję – wiele razy przywrócenie stanu fabrycznego komputera potrafiło zająć nawet 4-6 godzin. Jest to proces automatyczny, bo po kilku kliknięciach nie jest wymagana nasza obecność, ale niejednokrotnie kusiło mnie wziąć sprawy w swoje ręce. Co wygrało? Wygoda, bo zamiast spędzonej godziny czy dwóch na instalacji świeżej wersji Windows, mogę zająć się czymś innym pozostawiając żmudne zadania maszynie.

Przeglądarki zapamiętują wszystko, począwszy od zakładek i historii, a na hasłach kończąc. Zdjęcia w dużej mierze przechowujemy już w chmurze, podobnie jak dokumenty. Sterowniki? O te najbardziej podstawowe zadba sam system. Pakiet Office albo Adobe CC? Kilka kliknięć, a pobieranie i instalacja odbywają się w tle. Przeniesienie procesu resetowania urządzeń z systemów mobilnych to jedna z lepszych decyzji, jakie podjęto i choć mam sentyment do tych dni spędzonych przed blaszakiem z rozłożonymi na biurku płytami ze wszystkimi niezbędnymi programami i sterownikami, to cieszę się, że te czasy mamy za sobą i niemal od ręki można przywrócić Windowsowi świeżość albo dostosować komputer do swoich wymagań.