Na początku słowo wyjaśnienia. Poniższy tekst jest recenzją komercyjną, piszę o tym aby wszystko było jasne i do końca dla wszystkich przejrzyste. Komercyjna recenzja oznacza, że ktoś zlecił nam recenzję sprzętu i za nią płaci. Firma zlecająca recenzję czy też producent nie mieli jednak wglądu ani wpływu na treść artykułu czy naszej opinii. Trochę ponad […]

Na początku słowo wyjaśnienia. Poniższy tekst jest recenzją komercyjną, piszę o tym aby wszystko było jasne i do końca dla wszystkich przejrzyste. Komercyjna recenzja oznacza, że ktoś zlecił nam recenzję sprzętu i za nią płaci. Firma zlecająca recenzję czy też producent nie mieli jednak wglądu ani wpływu na treść artykułu czy naszej opinii.

Trochę ponad tydzień używałem Sony Xperia S jako swojego głównego urządzenia mobilnego. Telefon przejął jednocześnie zadania które powierzam swojemu tabletowi oraz przestarzałemu już telefonowi i dobrze sobie z tą sytuacją poradził. Chociaż miałem już styczność z telefonami z górnej półki (chociażby podczas premiery Samsung Note i Samsung Galaxy), po raz pierwszy miałem okazję na spokojnie zapoznać się z high endową słuchawką i oto co z tego wynikło.

Design

Jedną z najbardziej charakterystycznych cech telefonu Sony widać już na pierwszy rzut oka. Jest to oczywiście wygląd, który robi wrażenie. Design tej słuchawki stoi na wysokim poziomie, jednocześnie nie kopiuje znanych wzorców, jest oryginalny. Ma kilka charakterystycznych elementów. Niemal cały przód zajmuje wyświetlacz, który jeśli jest wyłączony, jest tak czarny, że nie sposób go odróżnić od ramki i sprawia wrażenie, jakby kończył się przy samej krawędzi telefonu.

Cechą szczególną jest pasek przeźroczystego plastiku, który oddziela dół telefonu od wyświetlacza. Na pierwszy rzut oka w tej przerwie nie znajduje się nic, oprócz symboli trzech klawiszy funkcyjnych, które podświetlają się wraz z uruchomieniem ekranu. Kiedy przyjrzymy się bardzo uważnie, widać siateczkę cieniutkich drucików, które spełniają funkcje anteny oraz komunikują mikrofon znajdujący się u dołu z sercem telefonu.

Tył telefonu jest gładki i jak całe urządzenie, pozbawiony jest wielkich napisów  czy symboli marki. Tego rodzaju oznaczenia są niewielkie i subtelne. Na białej płaszczyźnie znajdziemy, patrząc od góry, obiektyw aparatu, flesz, głośnik i drugi mikrofon. Wszystkie elementy tworzą pionową linię.

Na lewym boku znajdziemy jedynie złącze micro USB schowane za klapką.

Na prawym boku jest wyjście micro HDMI, regulacja głośności i spust migawki od aparatu.

U góry znajduje się gniazdo słuchawkowe mini jack oraz klawisz usypiania, włączania i wyłączania w jednym.

Na dolnej krawędzi znajduje się mikrofon i uszko umożliwiające zawieszenie słuchawki na tzw. smyczy.

Telefon występuje w wersji białej (taką dostałem do testów) i czarnej (widoczna w nagłówku artykułu). Prawdę mówiąc sam nie wiem która wersja kolorystyczna podoba mi się bardziej, obie wyglądają rewelacyjnie. Biały podkreśla czarny wyświetlacz, czarny wydaje się bardziej męskim kolorem. Z początku obawiałem się, że biały kolor obudowy będzie się łatwo brudził, ale nic takiego nie zaobserwowałem, chociaż aby mieć pewność musiałbym testować telefon znacznie dłużej. Tym nie mniej pewna obawa o to czy telefon będzie równie dobrze wyglądał po pół roku użytkowania pozostaje. Tym bardziej, że poza ekranem, reszta obudowy wykonana jest z plastiku.

Podsumowując, wygląd słuchawki naprawdę może się podobać. Ten fakt od razu doceniła moja żona, która wzięła telefon do ręki jak tylko go zobaczyła i spytała gdzie taki można kupić :)

Wyświetlacz

Posiada przekątną 4,3 cala i pełną rozdzielczość HD, czyli 1280 x 720. Oznacza to, że możemy wgrać na telefony filmy w rozdzielczości HD i obejrzeć je bez konwersji, bez czarnych pasów, korzystając z całej powierzchni ekranu. Tak wysoka rozdzielczość oznacza również, że nie widać poszczególnych pikseli. Postaram się to szerzej wyjaśnić, bo warto w pełni zrozumieć jaką jakość oferuje ekran Xperia S. Gęstość pikseli na wyświetlaczu wynosi 342 ppi, dla porównania w iPhone 4/4s jest wyświetlacz Retina Display, którego gęstość pikseli jest niższa i wynosi 326 ppi. Według tego zestawienia Xperia S oraz HTC Rezound posiadają identyczną i jednocześnie największą gęstość pikseli na rynku. Jeśli mnie pamięć nie myli, to zdjęcia drukowane w najwyższej jakości albumach fotograficznych mają gęstość plamki 350 ppi.

W praktyce, obraz jest idealnie ostry, a krawędzie liter idealnie gładkie. Filmy HD cieszą oko niesłychaną jakością. To robi wrażenie. Zdjęcia na ekranie wyglądają jak faktyczne zdjęcia, nie jak popikselowane obrazy znane z monitorów naszych komputerów. Kolory są soczyste i kontrastowe. Mówiąc krótko, ekranowi nie mam nic do zarzucenia, nie zauważyłem żadnych problemów. Oczywiście tracimy na kontraście patrząc na telefon pod dużym kątem, ale nie odbieram tego jako duży problem, zwłaszcza, że na telefon patrzymy zwykle sami, więc możemy go umieścić na wprost oczu. Wyświetlacz jest na tyle jasny i kontrastowy, że nie ma problemu z jego czytelnością w ostrym świetle. Warto również zaznaczyć, że nie posiada automatycznej regulacji jasności.

Mówiąc krótko, ekran Xperia S należy do ścisłej czołówki, jeśli nie jest po prostu najlepszy na rynku, przynajmniej na dzień dzisiejszy.

Wnętrzności

Telefon jest napędzany dwurdzeniowym procesorem taktowanym zegarem 1,5 GHz marki Qualcomm wspartym 1 GB pamięci RAM. Nie przeprowadzałem żadnych benchmarków, preferuję ocenę takich parametrów przez używanie w naturalnych warunkach. Zmiany pulpitów, efekty specjalne zastosowane w systemie działają płynnie, nie ma żadnych przycięć. Filmy HD i FullHD również odtwarzają się całkowicie płynnie i dają się przewijać bez opóźnień. Nie ma również problemów z wczytywaniem obrazów wielkości 12 MPx oraz z powiększaniem ich przesuwaniem. Nie spotkałem się z żadnym problemem dotyczącym wydajności.

 

W tym miejscu warto również dodać, że telefon pomimo zdejmowalnej tylnej klapki, ma wbudowaną baterię, oraz działa tylko z kartami micro SIM. Nie ma więc za bardzo czego szukać po zdjęciu obudowy. Trochę niezrozumiałe jest dla mnie zrezygnowanie z możliwości rozszerzenia pamięci za pomocą karty micro SD. Telefon posiada wbudowaną, szybką pamięć 32 GB, ale przy tej rozdzielczości ekranu przydałoby się dodatkowe miejsce na filmy w wysokiej rozdzielczości, które jak wiemy potrafią zajmować nie mało miejsca. Niestety jesteśmy nieodwołanie skazani na wbudowaną pamięć.

Telefon posiada wbudowaną funkcje NFC, czyli komunikacje zbliżeniową, jednak na chwilę obecną i w naszych warunkach technologia jest mało przydatna, ja w każdym razie z niej nie skorzystałem. Być może w niedługiej przyszłości to się zmieni i będzie można zrobić z niej lepszy użytek.

Aparat fotograficzny

Sony Xperia S jest wyposażony w aparat potrafiący robić zdjęcia w rozdzielczości 12 Mpx oraz kręcący materiały wideo w rozdzielczości Full HD 1080p. Sony nie jest nowicjuszem jeśli chodzi o fotografię, od jakiegoś czasu próbuje konkurować z Canonem i Nikonem na rynku lustrzanek po przejęciu Minolty. Ma również dość długą historię jeśli chodzi o produkcję aparatów kompaktowych. Najwyraźniej to doświadczenie przydało się przy projektowaniu tej słuchawki. To najlepszy aparat w telefonie z jakim miałem styczność. Nie zabrakło lampy błyskowej i autofokusa. Bardzo dobrze działa tryb makro, pozwalając robić szczegółowe zdjęcia drobnych przedmiotów (zdjęcia są w pełnej rozdzielczości, można otworzyć je w nowym oknie i zobaczyć w całej okazałości).

Nie oznacza to jednak, że  do niego nie można się przyczepić. O ile filmy w rozdzielczości 1080p wyglądają bardzo dobrze (proszę wziąć poprawkę na bardzo brzydką i szarą pogodę):

O tyle zdjęcia przy powiększaniu 100% są zaszumione. Nie ma w tym nic dziwnego, mała matryca jaka znajduje się w telefonach zwykle jest przyczyną takiego stanu rzeczy. Jednak mało kiedy oglądamy zdjęcia na maksymalnym powiększeniu. Aparat bardzo dobrze spisze się kiedy trzeba zrobić zdjęcia dokumentów, lub uwiecznić dany moment. Jakość ustępuje lepszym aparatom kompaktowym, ale nie jest to chyba dla nikogo zaskoczeniem. W mojej ocenie, wśród aparatów w telefonach, Xperia S wypada co najmniej zdecydowanie powyżej przeciętnej.

Aparat potrafi robić zdjęcia panoram w 3D. Trudno mi coś więcej na ten temat więcej powiedzieć, ponieważ efekty mógłbym podziwiać jedynie na telewizorze 3D, przesyłając obraz za pomocą HDMI. Ja telewizora nie posiadam w ogóle, nie mówiąc o takim 3D, dlatego nie miałem możliwości tego sprawdzić. Zwykłe panoramy działają w porządku i wykonujemy je aktywując odpowiednią funkcję i powoli przesuwając aparat w żądanym kierunku.

Z przodu słuchawki również znajduje się aparat przeznaczony do wideokonferencji, posiada rozdzielczość 720p (1,3 Mpx), co pozytywnie wpływa na komfort korzystania np. ze Skype.

System

Tutaj niestety nie ma się czym chwalić. Pomimo, że Android 4.0 ICS miał swoją premierę pięć miesięcy temu, to Xperia S wciąż dysponuje systemem w wersji 2.3.7. Trudno domyślić się co stoi za taki stanem rzeczy, na pewno Sony miał swoje powody, dla których nie wypuścił telefonu od razu w najnowszej wersji. Aktualizacji do ICS możemy spodziewać się w drugim kwartale tego roku.

Jednak na działanie systemu jako takiego nie mogę narzekać. Sony spersonalizował go, nadając mu wygląd spójny ze swoją marką i designem telefonu. Domyślnie mamy dostępny widżet pozwalający jednym tapnięciem włączać i wyłączać takie funkcje jak WiFi, Bluetooth, dźwięk, GPS, automatyczną synchronizację, punkt dostępowy, roaming, tryb samolotowy, czy pełną moc podświetlania. Tak prezentuje się 5 domyślnych pulpitów.

Muszę pochwalić też kreatora pierwszego uruchomienia, który pytał czy chcę przesyłać dane zarówno przez sieć komórkową i WiFi, czy tylko przez WiFi, oraz czy chcę włączyć automatyczną synchronizację, zwracając uwagę na koszty jakie mogą wygenerować takie ustawienia. Nie ma więc możliwości, że po kupnie nowego telefonu nagle nieświadomie nabijemy sobie pokaźny rachunek.

Jedyny poważny problem jaki mnie spotkał w trakcie używania telefonu to nawigacja GPS. Z początku telefon nie mógł złapać sygnału GPS, pomimo, że ten był włączony i orientował się jedynie na bazie sieci WiFi, które były w zasięgu. Pomógł restart telefonu, ale do czasu. Nagle w czasie jazdy samochodem znowu stracił sygnał i już go nie odzyskał. Tego rodzaju problemy powtarzały się kilkukrotnie i nie były jednorazowym przypadkiem. Prawdopodobnie aktualizacja oprogramowania rozwiąże problem, warto jednak odnotować, że w obecnej formie nawigacja nie nadaje się do użycia (chyba, że trafił mi się telefon z uszkodzonym odbiornikiem GPS). Szkoda, bo w momentach kiedy działała, radziła sobie całkiem dobrze, włącznie z poprawnym rozpoznawaniem głosu, kiedy podawałem miejsce docelowe. Wyszukiwanie głosowe oczywiście działa w innych aplikacjach.

Sony wgrał do telefonu trochę aplikacji, oprócz tych domyślnych. Nie wszystkie z nich się przydają i zapewne część z was wolałaby sama wybrać co zainstalować na swoim telefonie, mnie jednak w tym przypadku jakoś szczególnie nie przeszkadzało. Nie odniosłem wrażenia znanego z laptopów z zainstalowanym firmowo systemem, który jest zamulony niepotrzebnym, śmieciowym software’m. Lista aplikacji prezentuje się następująco (z wyjątkiem Moon+ Reader, Cool Reader, Read It, Fruit Ninja oraz Dokumentów Google, które doinstalowałem samodzielnie):

Na koniec kwestii systemowych warto jeszcze wspomnieć o przeglądarce internetowej. Bardzo przyjemnie przegląda się strony na tak wysokiej rozdzielczości. Jeśli ktoś ma sokoli wzrok, może czytać strony bez powiększania, bo gęstość pikseli na to pozwala. Przeglądarka pozwala otworzyć jednocześnie 8 kart. Wydajność telefonu jest całkowicie wystarczająca do komfortowej pracy. Ładowanie, powiększanie, czy przesuwanie nawet bardzo złożonych stron nie sprawia kłopotu. Działają również filmy Flash w wysokiej rozdzielczości. Wraz z aktualizacją do ICS warto będzie wypróbować przeglądarkę Chrome dla Androida. Przy tak wysokiej rozdzielczości i wydajności korzystanie z niej powinno być bardzo komfortowe.

 

Odtwarzacz muzyczny i słuchawki

Mało kto chodzi dzisiaj z osobnym odtwarzaczem, większość potrzeb rozwiązuje telefon, który mamy zawsze przy sobie. W pudełku Sony Xperia S oprócz kabelka USB i ładowarki, znajdziemy dobrej jakości słuchawki dokanałowe wyposażone w mikrofon. Słuchawki bardzo dobrze izolują od hałasu zewnętrznego i oferują dobrej jakości dźwięk. Nie ma potrzeby inwestować w osobny zestaw do słuchania muzyki.

Sam odtwarzacz jest również całkiem poręczny. Jednym tapnięciem można wyszukać informację na temat artysty w Wikipedii, znaleźć słowa piosenki, wyszukać na YouTube wideo do karaoke, czy po prostu wideoklipy. Oczywiście wszystkie te rzeczy moglibyśmy zrobić ręcznie, ale tak jest szybciej i wygodniej. Mamy również dostęp do 5 pasmowego equalizera, osobnej regulacji basów „Clear Bass” oraz efektów środowiskowych typu „sala koncertowa” czy „studio”, które dają całkiem wiarygodny efekt, ale z których nigdy nie korzystałem dla własnej przyjemności. Jak będę chciał posłuchać wersji koncertowej, to się na koncert wybiorę, albo poszukam odpowiedniego nagrania.

Ergonomia

Telefon jest kanciasty i jego kanty czuć, gdy trzymamy słuchawkę w ręku, nie przeszkadza to jednak w użyciu. Urządzenie nie wysuwa się z ręki i wystarczy tylko jedna do jego obsługi. Wielkość 4,3 cala wydaje się tu optymalna, z jednym małym ale. Aby odblokować słuchawkę musimy najpierw wcisnąć klawisz na górze obudowy, a następnie przesunąć palcem po ekranie. Nie da się tego zrobić nie poprawiając uchwytu, chyba, że pomożemy sobie drugą ręką, albo mamy ekstremalnie długie palce. Szkoda, że nie można odblokować ekranu którymś z trzech przycisków pojemnościowych poniżej ekranu, to znacznie ułatwiałoby sprawę. Żona, która ma szczególnie drobne dłonie w ogóle nie jest w stanie odblokować telefonu jedną ręką.

Skoro już jesteśmy przy przyciskach pojemnościowych pod ekranem, to są one oznaczone jedynie kropką i ikoną na tle przeźroczystego paska. Mam również wrażenie, że wymagają precyzyjnego dotknięcia. Czasami zdarza się nie trafić i nie aktywować pożądanej funkcji. Cóż, taką cenę ponosi się za wyjątkowy design, czy warto, to już sprawa indywidualna.

Sony Xperia S posiada też jedną, bardzo fajną zaletę. Obok przedniego głośnika, po przeciwnej stronie od aparatu znajduje się dioda, która swoim mruganiem powiadamia nas o nieodebranych SMSach, wiadomościach z komunikatora, mailach, powiadomieniach z G+ i nieodebranych połączeniach. Dlatego, nawet jeżeli telefon leży na biurku lub szafce nocnej z wyłączonym dźwiękiem, jeden rzut oka pozwoli się zorientować czy czeka na nas jakaś wiadomość. Nie wszystkie telefony posiadają taki drobiazg, który bardzo ułatwia życie. Jeszcze się nie zdarzyło, żebym przeoczył coś pilnego, co w mojej obecnej, wysłużonej słuchawce zdarza się nagminnie.

Bateria

Bateria ma pojemność 1750 mAh. W praktyce wystarcza to na cały dzień (nie dobę) bardzo intensywnego użytkowania (non stop włączone WiFi, korzystanie z GPS, oglądanie filmów, słuchanie muzyki, korzystanie z internetu etc.). Oznacza to, że przez cały czas kiedy jesteśmy poza domem, jakieś 11 do 13 godzin obejdziemy się bez ładowarki. Przy intensywnym, ale nie ekstremalnym wykorzystaniu telefon wytrzyma trochę ponad dobę, ale w ciągu dnia trzeba go będzie na pewno naładować. Producent podaje, że akumulator starcza na 8 godzin 30 minut rozmów, 420 godzin czuwania i 25 godzin słuchania muzyki.

Podsumowanie

Xperia S jest pierwszym telefonem sygnowanym jedynie marką Sony, bez Ericssona. Myślę, że ten debiut wypadł bardzo dobrze. Rewelacyjny wyświetlacz, dobry aparat, mocne wnętrzności pozwalające czerpać garściami z multimediów i internetu. Całość uzupełnia oryginalny i naprawdę przyciągający oko design. Nie obeszło się bez problemów w postaci nie działającego poprawnie GPS czy przestarzałego systemu Android z serii 2. Mimo wszystko w żadnym wypadku to nie przekreśla tego telefonu. Oprogramowanie będzie aktualizowane, problem z GPS zostanie rozwiązany i zostanie rzeczywiście dobry telefon. Za podsumowanie niech posłuży fakt, że razem z żoną mocno zastanawiamy się nad tym, czy nie zamówić jej tego właśnie telefonu. Na żonie największe wrażenie wywarł wygląd, na mnie ekran i możliwości tej słuchawki.

Jak zwykle, na pytania chętnie odpowiem w komentarzach.