53

Recenzja Huawei Watch GT2 Pro. Tytan, szafir, ceramika na nadgarstku

Smartwatche Huawei przeszły długą drogę. Pierwsze generacje przypominały swoimi możliwościami raczej opaski fitness, a ich głównym atutem był bardzo długi  czas pracy na baterii. To drugie się nie zmieniło do dziś, ale same urządzenia potrafią o wiele więcej. Czy na tyle, by zapłacić za nie 1399 zł? Na tyle bowiem wyceniono najnowszego Huawei Watcha GT2 Pro.

Muszę przyznać, że Huawei robi przepiękne zegarki. Kolejne iteracje Watcha GT prezentują się świetnie na nadgarstku i są naprawdę doskonale wykonane. Model GT2 Pro, który do mnie trafił kilka dni temu nie różni się pod tym względem. Na dobrą sprawę jest to mocno ulepszona i usprawniona wersja wydanego w ubiegłym roku modelu GT2, który już wtedy wyglądał po prostu świetnie.

Koperta z tytanu

Przyjrzyjmy się samej konstrukcji. To nie jest tylko gadżet dla geeka. Huawei chce tym zegarkiem skusić ludzi lubiących ładne (i drogie) rzeczy. Tym samym Huawei Watch GT2 Pro aspiruje mocno do segmentu lifestyle’owego. Zresztą jak każdy poprzedni zegarek Huawei. Tym razem widać to po prostu jeszcze bardziej.

Kopertę wykonano z tytanu. Spód zegarka jest ceramiczny. Szkiełko zaś – szafirowe. To wszystko mówi samo przez się. Zegarek prezentuje się obłędnie. Duży 1,39-calowy wyświetlacz AMOLED nie jest tym razem otoczony odstającą ramką – mamy do czynienia z jednolitą taflą szkła (zupełnie jak w smartfonach) z charakterystyczną czarną oblamówką. Z jednej strony prezentuje się to super. Z drugiej już widzę oczyma wyobraźni uszkodzenia mechaniczne, na które w ten sposób wyeksponowane szkiełko jest narażone. Coś za coś.

Na prawej krawędzi umieszczono dwa przyciski. Górny wywołuje listę wbudowanych aplikacji, a dolny służy do aktywowania trybu ćwiczeń. Niemniej w ustawieniach możemy to zmienić i podpiąć pod niego dowolną inną funkcję. Guziczki są subtelne i mają wyraźny skok. Ich główki się obracają, ale w przeciwieństwie do niektórych smartwatchy marki Fossil nie wywołuje to żadnego efektu.

Na obu bocznych krawędziach w miejscu łączenia tytanowej koperty z ceramicznym spodem widoczne są otwory. Po prawej stronie mamy głośniczek, a po lewej – mikrofon.

Oczywiście nie można też pominąć najważniejszego – optycznego czujnika tętna, który bez przerwy monitoruje nasz puls. Uważniejsi czytelnicy pewnie zauważyli, że nie ma tutaj żadnych złącz. Owszem – zegarek wspiera ładowanie bezprzewodowe. Możemy w tym celu użyć dołączonego do zestawu „białego spodka”, albo innej ładowarki bezprzewodowej w standardzie Qi. I to jest naprawdę duży atut.

Cała konstrukcja jest oczywiście wodoszczelna do 5 atmosfer (50 m). Warto też podkreślić, że uchwyt na pasek to standardowy zaczep o szerokości 22 mm. Fabryczny skórzany pasek, choć bardzo ładny, możemy spokojnie zastąpić dowolnym innym.

Co taki zegarek potrafi?

Ok, wiemy już to naprawdę ładne i wspaniale wykonane cacko. Ale co nam po tym, jeżeli nie spełnia pokładanych w nim oczekiwań, prawda? I tutaj Huawei Watch GT2 Pro ma do zaoferowania sporo.

Największy nacisk oczywiście w dalszym ciągu położono na funkcje fitness. Mamy więc do dyspozycji tutaj absurdalnie dużą liczbę treningów, które możemy monitorować. Bieganie? Proszę bardzo, ale jakie – na bieżni, w terenie, po górach? W tych dwóch ostatnich przypadkach przyda się na pewno GPS, który zanotuje pokonaną trasę. Podobnie sprawy się mają z pływaniem czy marszami, a to tylko wierzchołek góry lodowej, bo na liście są też m.in. taniec brzucha, taekwondo, szermierka, golf, wędkarstwo, bilard i wiele, naprawdę wiele innych. Niezależnie od tego, jaka aktywność Was kręci – Huawei Watch GT2 Pro ma prawdopodobnie tryb jej monitorowania. Szalone.

Oczywiście poza treningami zegarek bez przerwy zlicza nasze kroki, zapisuje odczyty z tętnomierza, a nawet mierzy poziom stresu. Podczas snu będzie natomiast monitorował fazy, diagnozował potencjalne problemy i na tej bazie przygotuje jedną z 200 dostępnych ocen jakości. Tak szczegółowe raporty generuje chyba tylko Fitbit (i to też raczej w wariancie Premium).

A skoro o Fitbicie mowa, widać tutaj kilka inspiracji. Huawei Watch bowiem też regularnie będzie nam przypominał o konieczności aktywności. To szczególnie ważne, bo jako cywilizacja mamy problem z krzesłami/fotelami/ławkami, do których się przyklejamy każdego dnia na kilka(naście) godzin. Jest też funkcja mierzenia SpO2.

Wszystkie te dane finalnie lądują w aplikacji Huawei Zdrowie, która w końcu stała się bardziej autonomiczna. Pamiętam jak w pierwszych wersjach musiałem doinstalowywać z Google Play różne dodatki do niej, żeby zegarek odbierał powiadomienia, wykonywał połączenia itp. Teraz to wszystko jest w jednym programie, więc jeżeli korzystacie ze smartfona innej marki niż Huawei to Huawei Watch doskonale będzie do niego pasował – nie gorzej niż jakikolwiek innych smartwach.

Wbudowana bateria ma pojemność 455 mAh. W większości przypadków powinna z powodzeniem wystarczyć na ok 7 dni pracy. Używanie GPS i trybów treningowych oczywiście skraca ten czas. Jeżeli jednak jesteśmy leniwymi bułami, wyciągniemy na jednym ładowaniu nawet 9 dni – przyznaję się, sprawdziłem to.

Na zegarku nie zainstalujemy dodatkowych aplikacji. Możemy jedynie zmieniać tarcze (a tych są setki…). Mnie osobiście to nie przeszkadza, bo bardziej złożone czynności wykonuję na smartfonie. Moje używanie smartwatcha sprowadza się do monitorowania aktywności, powiadomień, sterowania muzyką (Huawei Watch dobrze współpracuje ze Spotify i każdą inną aplikacją tego typu), a rzadziej do jakichś aktywności związanych z minutnikiem czy pogodynką.

Niemniej trochę mi tutaj brakuje np. jakiejś fajnej integracji z Google Maps, której z oczywistych względów nie uświadczymy. Nie pogardziłbym też wbudowanym e-simem, który dałby temu zegarkowi więcej niezależności w kwestii odbierania i wykonywania połączeń. No i miło by było móc płacić zbliżeniowo takim zegarkiem, czego też tutaj nie mamy.

Huawei sporo obiecuje. Model GT2 Pro ma być pierwszym, który otrzyma możliwość instalowania dodatkowych aplikacji ze sklepu. Pytanie co to będą za aplikacje i kto je przygotuje. Sam Huawei tego nie zrobi – musi nakłonić deweloperów. A to potrwa.

Huawei Watch GT2 – opinia

Nie jest to smartwatch taki, jak Apple Watch czy Samsung Galaxy Watch. Nie ma sklepu z aplikacjami, zbliżeniowych płatności, funkcji e-sim – tego wszystkiego, co ostatnio staje się bardzo modne w smartwatchach. Nadrabia jednak na innych frontach.

Huawei Watch GT2 Pro jest przepiękny i fantastycznie wykonany z materiałów wysokiej klasy. Wbudowana bateria z powodzeniem wystarcza na 7 dni pracy, o czym u konkurencji można pomarzyć. Mamy tutaj też setki różnych aktywności, które możemy monitorować i szereg innych funkcji fitness. Gadżetowi Huawei zdecydowanie bliżej do takich rozwiązań jak Fitbit Versa. A biorąc pod uwagę popularność Fitbita – ta wizja ma również liczne grono zwolenników.

Może dobrym pomysłem byłoby porównanie dokładności pomiarów z urządzeń obu tych marek. W końcu Fitbit od lat rozwija swoje algorytmy i systemy pomiarowe by były możliwie najbardziej precyzyjne i dokładne. Jestem bardzo ciekawy, jak na tym tle wypada Huawei. Ale to już temat na inną okazję.

Huawei Watch GT2 to też jakby taka alternatywa dla klasycznego zegarka. I jest nią właściwie bardziej niż którykolwiek z rywali. bo przesiadka dla wielu osób może być mniej bolesna. Nie będą musieli go tak często ładować. Nie przytłoczy ich liczba możliwości. A jednocześnie zachowają szyk, elegancję i designerski look (wypowiedziałem to, co napisałem, na głos i teraz czuję się głupio).

Huawei Watch GT2 Pro jest dostępny w sprzedaży w cenie 1399 zł. Dla porównania model GT2 (bez „pro”) dostaniecie w cenie 799 zł. Możliwości obu urządzeń są zbliżone, ale jakość wykonania nieporównywalna. Warto przed zakupem przekonać się o tym na własnej skórze i dotknąć zegarek na żywo w jakimś sklepie stacjonarnym.

 

Plusy:

+ Świetnie wykonany

+ Jeden z najładniejszych smartwatchy na rynku

+ Ładowanie indukcyjne

+ Setki trybów ćwiczeń i rozbudowane funkcje fitness

+ Długi czas pracy na baterii

Minusy:

– Brak dodatkowych aplikacji

– Brak e-sim

– Brak płatności zbliżeniowych