39

Rafał Brzoska, szef InPostu ma powody do zmartwień. I to cały pakiet

Niejednokrotnie pisaliśmy o problemach Poczty Polskiej (chociaż więcej uwagi poświęciliśmy pewnie nowym pomysłom i zmianom), wspominaliśmy wówczas, że dobrze się stało, iż pojawił się ktoś taki jak Rafał Brzoska, który wstrząsnął tym rynkiem. Przedsiębiorca był krytykowany, jego firmy obrywały za przeróżne rzeczy, ale należało przyznać, że konkurencja wychodzi wszystkim na dobre. Dzisiaj, po kilku latach przetasowań w interesie, można odnieść wrażenie, iż ofiarą przemian i zawirowań na rynku staje się... imperium budowane przez szefa inPostu.

Rafał Brzoska ma ostatnio sporo powodów do zmartwień. Nie oznacza to oczywiście, że faktycznie się martwi – może lata funkcjonowania na rynku, nie tylko polskim, ale i globalnym, tak go uodporniły, że dzisiaj przyjmuje złe wieści ze stoickim spokojem i podchodzi do nich na luzie… Tego raczej się nie dowiemy. Możemy za to przeczytać, że Integer odstąpił od umowy z Logistics Venture dotyczącej sprzedaży wszystkich udziałów InPost Express. O samej transakcji pisaliśmy na początku lipca bieżącego roku, Grzegorz wspominał wówczas, że wartość transakcji wynosi 110 mln złotych, a płatność miała być dokonana w kilku transzach. Integer zobowiązał się wówczas do zakazu konkurencyjnej działalności przez 3 lata, co oznaczało, że firma wróci do korzeni. Czyli do Paczkomatów. Coś jednak poszło nie tak, Logistics Venture nie dokonało wpłaty pierwszej transzy, nie dostarczyło w terminie gwarancji bankowej lub ubezpieczeniowej, mającej zabezpieczyć płatność drugiej i trzeciej części ceny sprzedaży

„W związku z powyższym, emitent skorzystał z przysługującego mu zgodnie z umową sprzedaży prawa odstąpienia od umowy sprzedaży i złożył kupującemu w dniu 21 września 2016 roku stosowne oświadczenie o odstąpieniu, które kupujący przyjął, wskutek czego umowa sprzedaży uległa rozwiązaniu. W rezultacie powyższego nastąpiło zwrotne przeniesienie wszystkich udziałów w kapitale zakładowym InPost Express na rzecz emitenta, a także zwrotne przeniesienie na rzecz emitenta wszystkich przelanych wierzytelności z tytułu udzielonych InPost Express pożyczek, które przelane były na kupującego na podstawie umowy sprzedaży w łącznej kwocie głównej: 42 000 000 zł, wraz z odsetkami” – czytamy w komunikacie.[źródło]

Dziwnie to wszystko wygląda. Złośliwi i podejrzliwi zaraz zaczną pewnie doszukiwać się celowych działań i „grubszej” afery. A ja chętnie poczekam na ich wywody oraz dalsze działanie Integer.pl, bo trudno przejść obok tego obojętnie – mówimy o dużym biznesie i sporej transakcji. Nie pierwszej, która wzbudza emocje – przypomnę, że Rafał Brzoska jest już krytykowany za transakcję, której przedmiotem był Bezpieczny List. Ten temat podejmowaliśmy kilkukrotnie, wspominaliśmy, iż sprawą zamierza się zająć Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, o komentarz prosiliśmy też krakowskiego biznesmena. Nieprzyjemna kwestia, ludzie walczą o pieniądze, które powinni dostać za swoją pracę. Przez kilka tygodni obserwowaliśmy jednak typową spychologię. A dzisiaj okazuje się, że bohaterem może tu zostać… Poczta Polska. Tak, narodowy operator świetnie wykorzystuje sytuację. Oto fragmenty komunikatu ze strony PP:

Od sierpnia br. Poczta Polska zatrudniła ponad 130 listonoszy obsługujących zlecenia firmy InPost. Spółka oferuje im miejsca pracy tam, gdzie mamy największe braki kadrowe w eksploatacji i trudności ze znalezieniem nowych Pracowników. Byli podwykonawcy InPost, ze względu na doświadczenie i kompetencje, są realnym wsparciem, umożliwiającym sprawne doręczanie korespondencji.

Poczta Polska zaprasza do współpracy byłych listonoszy obsługujących InPost, z którym podwykonawca InPostu rozstał się bez wypłacenia zaległych pensji, oraz pozostałe osoby z konkurencji, zwłaszcza na terenach gdzie prowadzimy rekrutacje. Tam, gdzie są wolne miejsca pracy, Poczta Polska korzysta także ze wsparcia podwykonawców, którzy zatrudniają Pracowników na umowy o pracę.

Firma informuje jednocześnie, że poszukuje kilkuset pracowników (wymienia województwa), kusi stałą umową, pakietem świadczeń socjalnych. Ręka wyciągana do ludzi, których prywatna firma potraktowała nieelegancko (a można użyć mocniejszych słów). Biję brawo PP – nie tyle za sam rozwój, bo wzrost zatrudnienia wynika m.in. z odzyskania kontraktu sądowego, co za umiejętność odnalezienia się w sytuacji i zagrania na swoją korzyść.

To koniec czary goryczy? Nie, Rafał Brzoska ma więcej problemów, a podsumowuje je wiadomość przesłana od jednego z naszych Czytelników:

Piszę do Państwa w związku z firmą InPost, która to od jakiegoś czasu działa zdecydowanie nie tak, jak powinna. Proszę tylko przyjrzeć się postom na ich stronie (niektóre są kasowane, ale administratorzy strony nie są powstrzymać lawiny, bowiem nowe, negatywne komentarze pojawiają się niczym grzyby po deszczu). Problem polega na tym, że klienci są zwyczajnie oszukiwani – kurierzy nie podejmują próby dostarczenia przesyłki, podrzucając ją do losowo wybranego punktu odbioru (czasami informują o tym fakcie, czasami nie – mimo to osoby obsługujące fanpage twierdzą, że awizo zostało zostawione). Do rzeszy osób, które oczekiwały w domu na przesyłkę stosuję się kopiujwkleję „niestety z poziomu Facebooka nie potrafimy stwierdzić, dlaczego przed kurierem nie zostały otwarte drzwi”. InPost nawet kłamać nie umie, (nie)stety. Inną sprawą są reklamacje bez odpowiedzi (a zarazem nieprzestrzeganie prawa przez InPost) zaginione przesyłki, wydłużony czas dostawy. Fanpage praktycznie nie pomaga (na infolinię nie da się dodzwonić) – jedynie sprawia wrażenie „zainteresowanego”, prosząc o numer przesyłki, a później nic z tym nie robiąc (ew. napiszą, że „z poziomu FB nie możemy bla bla”). Gdybym tylko wiedział czym jest ta firma, w życiu nie zdecydowałbym się na kupno drogiego przedmiotu u sprzedawcy, który (jak się później okazało) sam pluje sobie w brodę, że podpisał z nimi umowę. Z moją sprawą zapoznaje się prawnik, ale dobrze byłoby, gdyby więcej osób tak nieświadomych jak ja wtedy dowiedziało się o niekompetencji tej firmy.

Zaglądam na rzeczony fanpage, a tam rzeczywiście pokaźna liczba nieprzychylnych komentarzy. Praktycznie pod każdym postem znajdziemy głosy niezadowolonych klientów. Narzekają na przeróżne rzeczy, zarzucają firmie, że nie wywiązuje się ze swoich zadań. Można oczywiście przyjąć, że niezadowolonych jest zaledwie kilkadziesiąt osób, które nakręcają aferę (część komentarzy może być nawet inspirowana przez konkurencję), ale gdyby wszystko działało poprawnie, ich argumenty szybko dałoby się obalić, firma nie odpowiadałby z automatu, iż sprawdzi co się dzieje. Ogień cały czas się tli…

Naprawdę nie wygląda to dobrze. Tymczasem Rafał Brzoska przekonywał nas, że IV kwartał powinien pokazać zdrowy biznes i poprawę wyników. Czekamy.