Radka Kotarskiego zapewne wielu z was kojarzy. Twórca kanału Polimaty, założyciel sieci Life Tube, twórca programu w TVP, autor książek naukowo poradnikowych. Człowiek, który ma talent do biznesu a wszystko czego się dotyka okazuje się sukcesem.

Tym razem Radek zdecydował się pójść śladami Michała Szafrańskiego i samodzielnie wydać kolejną swoją książkę, założył przy okazji wydawnictwo, które wspiera niezależnych autorów. Każda sprzedana książka z jego wydawnictwa podobnie jak w przypadku Michała Szafrańskiego to jeden posiłek w akcji Pajacyk (dożywianie dzieci). Ostatnio na konto akcji wpadło z tej okazji ponad 160 000 PLN!

O ostaniej inicjatywie biznesowej rozmawiałem z Radkiem podczas wywiadu.

Człowiek zawsze w białej koszuli słuchający hiphopu

Książkę napisałeś dla pieniędzy czy dla sławy czy dlatego, że miałeś taką potrzebę?

Na całe szczęście mam na tyle komfortową sytuację, że nie muszę robić rzeczy dla pieniędzy. Powód napisania książki był prosty. Na polskim rynku nie było pozycji, która w ludzki i przystępny sposób tłumaczy szeroko zdobycze psychologii kognitywnej. To właśnie dzięki niej możemy uczyć się czegokolwiek chcemy w skuteczny sposób. Książka pokazuje, że niewielkie zmiany pozwolą nam na efektywną naukę. Motywuje mnie chęć zmiany starych przyzwyczajeń związanych z zapamiętywaniem u czytelników. I to się właśnie teraz dzieje!

Sukces sprzedażowy książki jest sukcesem marki Kotarski czy sukcesem autora książki?

Chciałbym wierzyć, że jest to ta druga ewentualność natomiast wiem, że główny sukces to nazwisko Kotarski. Biorąc pod uwagę, że książkę można kupić tylko w Internecie to nie da się jej przekartkować przed zakupem. Trzeba było zaufać temu, co mówię. Mam jednak nadzieję, że było jednak warto i na szczęście potwierdzają to opinie, którymi czytelnicy się dzielą.

O książce : Radek Kotarski wziął pod lupę setki naukowych artykułów i książek, a następnie przeprowadził na sobie serię eksperymentów, aby sprawdzić przeróżne metody uczenia się. Wszystko po to, aby wytypować skuteczne techniki, za pomocą których można w nowoczesny i przyjemny sposób zdobywać wiedzę. To one będą prawdziwymi wytrychami, którymi włamiemy się do naszych mózgów! W końcu przez całe życie mieliśmy i mamy jeszcze sporo do zapamiętania.

To ile sprzedało się książek do dziś?

Na pewno 30 tysięcy książek, natomiast zamówień jest tak dużo, że nie jesteśmy w stanie zliczyć na bieżąco sprzedaży.

Pobijesz Szafrańskiego?

Możliwe, ale to nie będzie zwycięstwo, które będzie mnie cieszyło. Michał jest niesamowitym człowiekiem, bardzo nam pomógł i był bardzo ważnym przykładem, że na tak masową skalę da się sprzedawać książki samodzielnie, poza dużymi wydawnictwami.

Ile trwa podpisywanie 30 tysięcy książek?

Około 5 dni. Jest to ciężka, fizyczna praca, chociaż wydaje się błaha. Miałem zakwasy od samego podawania książki.

To wydawnictwo, które stworzyłeś to na potrzeby chwili czy biznes z przyszłością?

Na początku było to z potrzeby chwili. Chodziło o to, aby wydać moją książkę. Jednak potem, kiedy znajomi o tym się dowiedzieli, to się przyłączyli. Mówiąc szczerze, nie ma obecnie dnia, aby się do mnie nie zgłaszali inni autorzy chętni do współpracy. Od pewnego momentu stało się więc dla mnie misją, aby rozbić obecny układ dystrybucji książek.

Wspomniałeś o perypetiach przy poprzedniej książce?

Tak, chociaż nie obwiniam za to do końca wydawcy, ale winię system, z którego korzystał. Od pierwszego dnia kiedy książka miała pojawić się w sklepach okazało się, że… jej nie ma. Widzowie codziennie pisali do mnie, że nie mogą znaleźć mojej książki nawet w największych salonach. Postanowiłem to sprawdzić. I co się okazało? Że owszem – moja książka jest w salonie – ale bardzo często w magazynie, bo nikt nie pokwapił się, aby wystawić ją na półkę. Nikt nie był w stanie wytłumaczyć dlaczego. Byłem bardzo niezadowolony z tego, że z wielkiego prestiżu sprzedaży książki np. w Empiku zrobiła się klapa związana z brakiem jej eksponowania. Nie wspominając już o tym, że moja książka o obalaniu mitów leżała czasami w sekcji kucharskiej. I tak sprzedała się bardzo dobrze, ale mogłem z wartościowym komunikatem dotrzeć do większej liczby osób. Niestety tradycyjny sposób dystrybucji nie jest kontrolowany ani przez autora, ani też do końca przez wydawcę. Nie chciałem brać udziału w takiej patologii.

Plany jeśli chodzi o wysyłkę i sprzedaż?

Przede wszystkim poradzić sobie z wysyłką dodruku, bo uczciwie mówiąc – nie byliśmy przygotowani na to co się stało (Wydawnictwo sprzedało ok. 50 tysięcy książek w kilka dni – przyp. red.). Wysyłaliśmy ok. 3-4 tysiące paczek dziennie, panie na poczcie chciały strajkować :). Nawet nie mieliśmy jeszcze czasu aby zająć się promocją książek. Od 20 września do 5 października odpowiedzieliśmy na 12,5 tysiąca zapytań na helpdesku. To pokazuje skalę zadań z jakim musieliśmy się zmierzyć w pierwszych dniach sprzedaży. Ale dużo się nauczyliśmy i jesteśmy teraz gotowi na o wiele więcej.

Czy w takimi piku ruchu taka młoda firma jak twoja może się wywrócić finansowo?

Nakład finansowy na obsłużenie tego ruchu był co prawda duży, ale z drugiej strony nie musieliśmy czekać 180 dni na płatność od dystrybutora. To pozwala zachować płynność. Natomiast problemów i niespodzianek było bardzo dużo – zaczynając od braku kartonów do pakowania i taśm, a kończąc na czasie potrzebnym na dodruk książki. Jedyną osobą która przewidziała, że tak może się stać był Michał Szafrański. Ja sam nie uwierzyłbym w takie szaleństwo.

To teraz będziesz autorem, youtuberem czy wydawcą?

Przez jakiś czas na pewno wydawcą. Tak naprawdę nie czuję się ani Youtuberem, ani prezenterem. Sam siebie określam jako popularyzatora wiedzy, a telewizja, Internet czy książki to tylko i aż środki do tego, aby docierać do odbiorców z ciekawym i wartościowym komunikatem. Ale nie ukrywam, że bycie wydawcą bardzo mnie satysfakcjonuje. Szczególnie, że realnie wpływamy na życie ludzi. My tak naprawdę nie sprzedajemy książek, a narzędzie które pomaga czytelnikom.

A czy nie są to zwykle poradniki – kategoria stara jak świat?

Są, ale mają inną formę, są bardziej przystępne, lepiej przygotowane, bardziej czytelne. Mam wrażenie, że wybiliśmy poradniki na zupełnie inny poziom.

Kim jest Kotarski, aby uczyć jak uczyć? Krytycy nie stawiają takich złośliwych pytań?

Nie uzurpuję sobie prawa do bycia autorytetem od wszystkiego. Moim zadaniem było wytłumaczyć pracę kogoś daleko mądrzejszego ode mnie. Zajmuję się zawodowo popularyzacją wiedzy, którą tworzy lub bada ktoś inny. Osoby takie jak ja są potrzebne, aby te zdobycze wiedzy z katedr uniwersyteckich i artykułów naukowych przenieść do życia czytelnika. Pracując nad tą książką współpracowałem z Katedrą Psychologii Kognitywnej na Uniwersytecie Stanowym w Kent. Miałem możliwość konsultowania z nimi moich wątpliwości i korygowania błędów. To jest topowa placówka badawcza, jeśli chodzi o psychologię uczenia się. Poza tym zauważ, że ta książka ma 17 stron bibliografii, gdzie pozycje wypisane są drobnym drukiem. Wszystko to musiałem przeczytać, a następnie opowiedzieć we własnym stylu.

Ile czasu zajęło ci napisanie tej książki?

No właśnie najwięcej zdecydowanie zajęły badania teoretyczne, które prowadzone były przez około 2 lata. Chodziło o to, aby mieć pełny obraz sytuacji. Dopiero po maksymalnym zgłębieniu tematu wpadłem na pomysł, aby wszystko sprawdzić w praktyce w trakcie półrocznej nauki szwedzkiego, zakończonej zdanym – na szczęście pomyślnie – egzaminem na Folkuniversitetet. Do tego dołożyłem kilkumiesięczne przygotowania do najtrudniejszego na świecie egzaminu na międzynarodowego sędziego piwnego BJCP. Chciałem sprawdzić te metody naprawdę szeroko. Samo pisanie zajęło niezbyt długo, około 2-3 miesięcy, ale już wiedziałem, co chciałem przekazać.

Na koniec aby ci co nie czytali dostali jakiś przedsmak tego co czeka ich w książce. Możesz krótko opisać, prostą metodę sztuczkę na szybką naukę?

Jasne, tych sposobów w książce jest kilkanaście i często zaprzeczają intuicyjnym metodom, których używaliśmy na co dzień. Jednak wbrew pozorom to nie jakieś tajne sztuczki, więc zapomnijmy o cudach typu uczenie we śnie. Jedną z moich ulubionych jest “metoda testu zderzeniowego”. Nazwałem ją tak, bo nawet cuda inżynierii, supersamochody, muszą przejść praktyczny sprawdzian przed wejściem na rynek. Sprawdzian natomiast po szkole kojarzy nam się z toporem i katem, w którego role wcielał się nauczyciel. A okazuje się, że siła sprawdzianów jest niezwykła. Sytuacja, w której próbujemy wydobyć z odmętów pamięci odpowiedź na jakieś pytanie powoduje, że zapamiętamy coś dużo lepiej – lub, jak wolą mówić psychologowie kognitywni – następuje utrwalenie śladu pamięciowego. Testy mają taką moc, że będą działały na naszą korzyść nawet wtedy, gdy… nie znamy prawidłowej odpowiedzi i nawet nie poznamy jej po teście. Poza tym, dzięki temu, że się nimi uczymy to bardzo często te same pytania pojawią się na egzaminie czy sprawdzianie w szkole. Nie trzeba się przy tym natrudzić i układać dla siebie testów, bo wystarczy usiąść chwilę i pomyśleć – co pamiętam na temat, który przyswajam. Czas start! To już świetny przykład sprawdzianu. Siła wydobywania czegoś z pamięci po raz kolejny da niesamowite rezultaty.

Radek. Bardzo dziękuję za rozmowę. Bardzo imponuje mi to co osiągnąłeś i jak to zrobiłeś. Gratuluję i trzymam kciuki za wydawnictwo. Przełamanie hegemonii Empiku i dużych wydawców przyda się całej branży.

Dziękuję, cała przyjemność po mojej stronie!