25

Psychologia fanbojów: jestem swoim komputerem, systemem, gadżetem….

Badania jakie mają zostać opublikowane w następnym Journal of Consumer Psychology wyjaśniają na czym polega fenomen fanbojstwa, czyli maniakalnego tłumaczenia reszcie świata, czemu dany program, gadżet, technologia, czy marka jest lepsza niż inne. Zwłaszcza konkurencyjne. To ważne, bo codzienne walki zwolenników Opery z fanami Chrome lub Firefoxa, miłośników Apple z Windowsiarzami i Linuxiarzami to najmniej produktywna […]

Badania jakie mają zostać opublikowane w następnym Journal of Consumer Psychology wyjaśniają na czym polega fenomen fanbojstwa, czyli maniakalnego tłumaczenia reszcie świata, czemu dany program, gadżet, technologia, czy marka jest lepsza niż inne. Zwłaszcza konkurencyjne. To ważne, bo codzienne walki zwolenników Opery z fanami Chrome lub Firefoxa, miłośników Apple z Windowsiarzami i Linuxiarzami to najmniej produktywna część dyskusji technologicznych geeków.

Wnioski sprowadzają się do tego, że użytkownicy z mocnym połączeniem Ja-Marka traktują porażki i wpadki ulubionej marki tak samo jak własne. Ich poczucie własnej wartości – obraz samego siebie, jest w pewnej części uzależniony od obrazu ulubionej marki. Do tego stopnia, że są gotowi dokonywać intelektualnej gimnastyki by wypierać ze świadomości niewygodne fakty na temat ulubionej marki, ponieważ uderzają one w ich dobre samopoczucie.

Nie trzeba tłumaczyć, jak ten mechanizm funkcjonuje w wypadku konkurencyjnych marek.

Naukowcy zwracają uwagę, że zmienia to nieco spojrzenie na nasze połączenia z ulubionymi markami, które wcześniejsza literatura w tym temacie traktowała bardziej jak związki międzyludzkie, gdzie lojalność wobec marki była traktowana podobnie jak siła relacji z inny człowiekiem. Te badania, sugerują jednak, że silna identyfikacja z marką to znacznie silniejsza relacja – relacja z samym sobą, a jak to mawiają „bliższa ciału koszula…”

Tak więc, przed następną kretyńską dyskusją nad wyższością pomidorowej nad ogórkową, albo świąt Bożego Narodzenia nas świętami Wielkiej Nocy, warto się zastanowić, z czego tak naprawdę wynika zacięcie z jakim bronimy – czasem wbrew faktom – ulubionego bajeru. Wtedy może łatwiej będzie przyjąć, że różni ludzie mają różne potrzeby, na które są różne odpowiedzi. Ani Apple, ani społeczność Open Source, ani Microsoft, Mozilla, Opera itd. itp. nie maja wszystkich.

Wkurza mnie to, zwłaszcza że korzystałem już z linuxów od Slackware do Ubuntu 11.04, Windowsów od 3.11 do Windows 7, OSX, przeglądarek od Lynx do najnowszego Chrome, telefonów od Boscha po HTC i tysiąca innych „spornych” gadżetów. I jak na razie, nie znalazłem sprzętu ni oprogramowania do którego nie mógłbym się z przyjemnością przyczepić. ;)