Moje przemyślenia

PS Vita Wi-Fi - nasz test konsoli!

JT
Jakub Tepper
6

Test PlayStation Vita oryginalnie ukazał się na stronie Niezgrani.pl. Więcej testów tego sprzętu oraz recenzji gier znajdziecie na Niezgranych. Już minął mniej więcej tydzień, od kiedy położyłem ręce na własnym egzemplarzu PS Vity. Przez ten czas miałem okazję dokładnie nową konsolę Sony podoty...

Test PlayStation Vita oryginalnie ukazał się na stronie Niezgrani.pl. Więcej testów tego sprzętu oraz recenzji gier znajdziecie na Niezgranych.

Już minął mniej więcej tydzień, od kiedy położyłem ręce na własnym egzemplarzu PS Vity. Przez ten czas miałem okazję dokładnie nową konsolę Sony podotykać, sprawdzić nie tylko gry, ale i funkcje sieciowe. Zapraszam do naszego testu PS Vity!

Co ja trzymam?

 

Obaw co do wygody w użytkowaniu PS Vity było niemało. Kształt w końcu przypominał PSP, a nie była to najbardziej ergonomiczna konsola wszechczasów. Dość powiedzieć, że ręce mogły zacząć boleć już po kilkunastu minutach trzymania. PS Vita wygląda podobnie, ale jest od starszego brata większa i lepiej wyważona. Co za tym idzie, trzyma się ją w rękach pewniej. Znacznie lepiej też rozmieszczono przyciski. Włącznik na górnej ścianie nie zostanie przypadkowo naciśnięty, a będąca obok niego regulacja głośności nie przeszkadza, a jednocześnie jest do niej stały dostęp. L i R także wypadają bez zastrzeżeń.

Po chwyceniu konsoli, kciuki naturalnie znajdują się na gałkach analogowych. Przypuszczalnie mogłyby być one nieco wyżej umieszczone, ale faktycznie nie ma tam miejsca, a obecna lokalizacja nie męczy rąk. Podobnie jest z krzyżakiem (nowym, zbudowanym z jednego kawałka plastiku i - bardzo wygodnym!) i przyciskami PlayStation (te nie są analogowe, nieco mniejsze niż w PSP, ale jednocześnie wygodniej się je wciska - wyraźnie czuć "skok"). Pod gałkami znajduje się z lewej strony przycisk PS działający analogicznie do tego samego guzika w Dual Shocku. Z drugiej strony mamy Start i Select. 3 ostatnie przyciski wykorzystywane są w grach sporadycznie i ich niskie umiejscowienie absolutnie nie wadzi. Co też ważne, są płaskie, więc nie włączymy sobie przypadkiem pauzy. Nie brakowało także obaw o zasłanianie sobie głośników znajdujących się na grzbiecie konsoli - może to zasługa moich dość szczupłych palców, ale w ogóle tego problemu nie zauważyłem. Nawet jeśli ręka znajduje się NAD nimi, to nie przylega, w związku z czym dźwięk tłumiony nie jest.

Pozostają jeszcze dwa panele dotykowe - ekran z przodu i tylna ścianka. Z przodu nie ma absolutnie żadnego problemu z sięgnięciem kciukami w niemal dowolne miejsce na ekranie - możemy je bez problemu złączyć na środku. Relatywnie najdziwniej wypada tylna ściana dotykowa, do której być może nie jesteśmy jeszcze po prostu przyzwyczajeni. W związku z tym momentami trudno jest nam się odnaleźć, ale co ważne, i tutaj palce nie mają problemu z dostępnością na całej powierzchni. Łatwość korzystania z tego elementu przyjdzie z pewnością wraz z wprawą.

Gniazdo słuchawkowe znajduje się w optymalnym miejscu - na dole, podobnie jak to służące do ładowania. Na górze zaś dobrze schowane są miejsca na gry oraz potencjalnie jakieś dodatkowe akcesoria.

Test z ergonomii zdany moim zdaniem na piątkę - to naprawdę się wygodnie trzyma, dobrze gra. Nie jest zbyt ciężko, o co również można było się obawiać.

5-calowy ekran OLED w PS Vicie ma rozdzielczość 960 × 544 i co tu dużo mówić - rozkłada na łopatki. Po prostu. Kolory są tak soczyste, że robimy się autentycznie głodni od samego patrzenia. To zdecydowanie najlepszy ekran w historii konsol przenośnych, ale jest jedno ale - kąty patrzenia. Nie zauważyłem tego w iPhonie czy iPadzie, a tutaj rzuciło mi się w oczy od razu. Otóż gdy patrzymy na ekran pod dość sporym kątem, to bardzo wyraźnie zmieniają się kolory na... zżółknięte. Oczywiście to nieco czepianie się na siłę, gdyż w takiej pozycji nie gramy, ale wspomnieć trzeba.

Co ja włączam?

 

O wrażeniach płynących z samego menu konsoli napisałem już w oddzielnym tekście - na początku nie było zbyt pięknie. Ale w ostatecznym rozrachunku, liczy się funkcjonalność, a ta jest pierwszorzędna. Funkcje znane z PS3, typu PSN, znajomi czy Trofea są przeniesione niemal 1:1, tylko pod kątem graficznym dopasowane do mniejszego, dotykowego ekranu. Wszystkie działania wykonujemy za pomocą palców, co jest szybkie, intuicyjne i po prostu się sprawdza. Nawigacja po menu działa dokładnie tak, jak powinna. Podobnie zresztą jak multitasking - można mieć odpalonych do sześciu programów na raz, a mimo to nie doznajemy żadnych spowolnień czy opóźnień. Mocy konsoli jak widać do podstawowych zadań nie brakuje. Niestety, wielozadaniowość nie dotyczy gier. Możemy w trakcie zabawy wyjść do dasha, ale jeśli będziemy chcieli uruchomić inną grę musimy wcześniej zrezygnować z poprzedniej. Aplikacji w zestawie z grami problem ten nie dotyczy.

PS Vita posiada też 2 wbudowane kamery - z przodu oraz z tyłu, przy czym ich rozdzielczość (0.3MP z przodu, 1.3MP z tyłu) i jakość robionych zdjęć pozostawiają nieco do życzenia. Zamiennikiem choćby tej z iPhone'a Vita nie zostanie, ale jeśli Sony zdecyduje się na umieszczenie jakiegoś choćby podstawowego oprogramowania do edycji zdjęć, to może być ciekawie. Póki co to raczej zbędny i mało zaskakujący dodatek.

Niezbędnym elementem wydawała się także przeglądarka internetowa. Obsługuje ona kilka kart na raz, ale przełączanie się między nimi nie jest specjalnie wygodne. Można mieć także zastrzeżenia co do tempa ładowania się stron. Pierwsza lepsza przeglądarka na komputerze wygrywa z Vitą w przedbiegach i widać, że nie do tego ma przede wszystkim służyć konsola. Jednakże jeśli akurat gdzieś przyciśnie Was chęć do sprawdzenia ulubionej witryny, a posiadać będziecie jedynie Vitę - nie ma problemu. Wszystkie podstawowe funkcjonalności przeglądarek są tutaj zachowane (wyszukiwanie, zakładki...). Ot, choćby na ostatnie spojrzenie na Niezgranych przed snem konsola może być jak znalazł. Problem jest tylko z flashem - ale to zostanie wkrótce dodane poprzez aktualizację.

Przeglądarka przydaje się także do jeszcze jednej, moim zdaniem świetnej funkcji Vity. Otóż po wybraniu dowolnej niemal pozycji z menu (także, a może zwłaszcza gier), przechodzimy do kolejnego ekranu z przyciskiem "uruchom" otoczonego mniejszymi ikonami. Mogą one prowadzić np. do strony domowej danej gry, dewelopera czy prosto do PSNu (tu już bez udziału przeglądarki). Tak jak zwykle na oficjalnych stronach gier rzadko się pojawiam, to obecność takiej pomocy jest na tyle inspirująca, że mimochodem zajrzy się co tam deweloperzy przygotowali. Miłe udogodnienie.

Vita standardowo odtwarza też muzykę i filmy, a oba odtwarzacze posiadają dość proste w obsłudze odtwarzacze. Ale szczerze mówiąc - chyba niewiele osób będzie z tego korzystać, prawda? Do muzyki nadają się smartfony, do filmów nie znam nic lepszego (uwaga, flame!) niż tablet.

Czas przejść do nowości - po pierwsze, Impreza. To taki pokój spotkań dla znajomych, gdzie mogą wspólnie czatować oraz grać w gry. Funkcjonalność oczywiście w dużej mierze zależy od ilości znajomych posiadających konsolę. Powiedzmy, że na obecnym etapie jest dyskusyjna. Osobną ikonkę w menu stanowią "wiadomości grupowe" i co istotne - możemy je także wysyłać do posiadaczy wyłącznie PS3. Istotne jest tylko konto na PSNie, co stanowi poważny krok do coraz ściślejszej integracji konsol Sony.

Na koniec tej części najważniejsza nowość - geolokalizacyjny system "społecznościowy" Near. Miał być przełom, fajerwerki, chapeau bas i inne, a skończyło się na ogromnej wtopie. Przez kilka pierwszych dni po zakupie PS Vity spędzałem z nią czas wyłącznie w hotelu, na 5 piętrze wieżowca. I mimo testowania tutaj rozmaitych sieci WiFi, nie udało mi się uruchomić Neara. Myślę sobie - uszkodzony egzemplarz. Sprawdziłem japońskie fora, a tam się okazuje, że osób z podobnym problemem więcej. Rada? Wyjść z domu. Przeszedłem się zatem do lokalnej kawiarni i jak za dotknięciem magicznej różdżki - Near działa. Cóż on takiego ze sobą ciekawego niesie? To para-społecznościowy serwis umożliwiający sprawdzanie kto gra w okolicy. Podstawową jego wadą jest jednak to, że odświeżanie nie następuje na bieżąco, tylko co pewien czas. De facto więc nie łączymy się z graczami, tylko pobieramy mapę konkretnej okolicy w konkretnym czasie. I mamy do niej dostęp cały czas - nawet, jeśli przeniesiemy się gdzie indziej (zostaje w konsoli na zasadzie "historii"). Jeśli akurat jednak jesteśmy wciąż w tym samym miejscu, to możemy zobaczyć kto w okolicy gra, w co, dołączyć się do zabawy czy sprawdzić oceny wystawione danym grom przez innych członków społeczności. To najmniej ciekawa część tej aplikacji. O wiele bardziej użytecznie zapowiada się opcja zostawiania swoich prezentów i znajdywania innych po dojściu w określone, całkiem realne miejsce. Załóżmy, że jestem pan X na Dworcu Głównym w Poznaniu zostawił strój Y dla postaci Z w grze XYZ. W związku z tym ktoś inny, kto akurat wyciągnie w okolicach dworca Vitę będzie mógł ów strój zgarnąć dla siebie. Dokładnie w jakich okolicznościach takie zostawianie upominków się dzieje - jeszcze nie wiemy. Zresztą póki co niewiele gier z tej opcji w ogóle korzysta.

Near to na razie system ze wszech miar niedopracowany. Nie do końca wiadomo po co mielibyśmy z niego korzystać, a wersji Wi-Fi w ogóle ma ogromne problemy z działaniem. Vita 3G zawiera wbudowany moduł GPS i tam podobno nie ma tego problemu. Wi-Fi lokalizuje się na podstawie hotspotów, co najwidoczniej proste nie jest. I szczerze mówiąc - średnio działa. To potężna wpadka ze strony Sony i miejmy nadzieję, że któraś z kolejnych aktualizacji oprogramowania umożliwi rozwiązanie tego problemu. Jeśli bowiem Near stanie się ciekawsze i bardziej użyteczne, a posiadacze wersji Wi-Fi wciąż zostaną pozostawieni sami sobie, to będziemy mieli "użytkowników Vity dwóch prędkości".

Baterie i inne, mniej ważne rzeczy

 

W trakcie korzystania z konsoli zauważa się też inne, mniej lub bardziej istotne, przyjemne bądź nie sprawy. Nieprzyjemnie zaskoczył mnie brak możliwości podejrzenia na szybko Trofeów z ogrywanego właśnie tytułu. Nie trzeba wychodzić z gry, ale jednak przejście do odpowiedniego menu trwa dłużej, niż na PS3.

Odpowiadając już nieco na Wasze pytania (pełen tekst z odpowiedziami na Niezgrani.pl w tym tygodniu!), gry używane posiadają Trofea - nie ma z tym żadnego problemu. Nie trzeba nic specjalnego robić, także sprzedawca w sklepie nic nie wspominał mi o tym, jakoby mogłyby być z tym problemu. Przypuszczalnie wcześniejsze doniesienie zostały gdzieś "lost in translation". Najważniejsze, że wszystko działa. Można kupować gry używane bez wahania.

W tekście nie pojawił się jeszcze temat baterii. Temat z jednej strony istotny, z drugiej wszyscy już jesteśmy przyzwyczajeni, że jest z nimi coraz gorzej. To już nie te czasy, gdy po naładowaniu konsoli można było bawić się cały dzień. Przy standardowym ustawieniu jasności (czyli całkiem jasno) i dźwiękach ustawionych na połowę skali, przy takim Uncharted można spędzić 4-5 godzin. Gorzej wygląda sprawa ładowania, gdyż na to poświęcamy połowę z tego. Jak już przy tym temacie jesteśmy, to co innego mnie jednak zdenerwowało.

Po pierwsze, gdy rozładujemy baterię do końca, to podobnie jak w iPhone'ach, po podpięciu do prądu musi chwila odczekać, zanim uruchomimy konsolę. Dosłownie kilka minut, ale to strasznie wkurzające, gdy zdarzy się w gorącym momencie gry. Kolejna sprawa, to ładowanie przez USB. Oczywiście uruchomiłem je w menu konsoli i dość zdziwiony byłem, gdy po podłączeniu Vity do laptopa nie działo się... nic. Otóż ładować przez to złącze baterię można wyłącznie, gdy konsola jest wyłączona. Nie włączona, nie uśpiona - całkowicie wyłączona. Czego oczywiście nie praktykuję, gdyż co najwyżej kładę ją spać. Nie rozumiem co stało za tą decyzją, ale to też jest dość wkurzające zwłaszcza z punktu widzenia osoby, która wszystko podłącza do laptopa.

Dla najbardziej zaciekłych fanów warto też przypomnieć, że PS Vita nie ma ograniczenia regionalnego - w związku z tym na jednym egzemplarzu można grać w gry z całego świata. Nintendo na tym niestety traci - przynajmniej 4-5 gier na 3DSa bym w Japonii kupił gdyby nie fakt, że nie potrzebuję drugiego egzemplarza tej konsoli. Przykro mi, Sony - oby tak dalej!

Czy warto to mieć?

 

PS Vita to nie jest tania konsola. W wersji podstawowej, Wi-Fi, kosztować będzie u nas ponad 1000 złotych, podczas gdy 3G to już wydatek nawet 300 złotych wyższy. Cena jest więc równa sprzętom stacjonarnym, ale nie jest to bezpodstawne. Pamiętajmy, że iPhony czy iPady są dwa razy droższe. Do Vity nie podchodzę jak do tradycyjnego sprzętu mobilnego. Dla mnie to konsola stacjonarna zmniejszona do rozmiarów mieszczących się w dłoniach. To taki masowy produkt, który mógł stworzyć Ben Heck. Moc drzemiąca w PS Vicie jest potężna, a pokazują to tak mistrzowskie tytuły startowe jak Uncharted: Golden Abyss (recenzja wkrótce!). Dalej może już być tylko lepiej. Do tego jeszcze dojdzie zakrojona na szeroką skalę współpraca z PS3 (streamowanie gier) czy pełne wsparcie deweloperów i mamy absolutny hit przenośny dla prawdziwych graczy.

Wszystko zależy jak zawsze od gier, ale nie zapowiada się, aby z tym miało być źle. Warto czekać na premierę Vity, warto ten sprzęt przynajmniej sprawdzić. Moim zdaniem, warto też go kupić. W polskich sklepach już 22 lutego.

 

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu