3

Przeniesienie komiksów do wirtualnej rzeczywistości może dać im zupełnie nowe życie

Czytanie komiksów w goglach VR? Dla fanów, którzy zaczytywali się w papierowych zeszytach to pewnie profanacja. Wszyscy pozostali mogą być zachwyceni.

Lubię komiksy, choć na tle zapalonych fanów i kolekcjonerów jestem prawdopodobnie zaledwie laikiem w tej dziedzinie. Wychowywałem się w czasach, gdy w Polsce powieści graficzne Marvela i DC przeżywały swój rozkwit, więc są jednym ze smaków mojego dzieciństwa. Potem często wracałem do nich w formie elektronicznej, a niedawno nawet skusiłem się na wykupienie subskrypcji na Marvel Unlimited. Może wrażenia płynące z e-komiksów nie są już tak specyficzne, a cyfrowy format nie ma w sobie takiej magii, ale oznacza większą wygodę (choć nie polecam używania w tym celu czytnika ebooków).

Madefire otwiera nowy rozdział w historii komiksów, wprowadzając je do… wirtualnej rzeczywistości. W sklepie Oculusa zadebiutowała ich aplikacja przeznaczona na gogle Gear VR. Ma ona gwarantować zupełnie inne doznania i doświadczenia płynące z lektury. Nie jest to co prawda jeszcze poziom, który pozwalałby nam całkowicie zanurzyć się w świat komiksów – na to jeszcze poczekamy (ewentualnie zawsze możemy odpalić gry osadzone w tym uniwersum). Twórcy przekształcili po prostu każdy komiks w nakładające się na siebie warstwy. Te pojawiają się w towarzystwie subtelnych animacji. Wszystko to opatrzone jest efektami dźwiękowymi oraz muzyką, a poszczególne sceny realizowane w 360 stopniach. Użytkownicy mogą kontrolować tempo wyświetlania poszczególnych scen, aby dostosować je do prędkości czytania. Częściowo działanie tej technologii pokazano na poniższym wideo, ale, jak łatwo się domyślić, nie oddaje to w pełni oferowanych doświadczeń.

Opisywana aplikacja to póki co demo, ale potrzebuje aż 3,16 GB przestrzeni. Znajdziemy w niej popularne zeszyty, jak DC Injustice: Year One, a także kilka innych, popularnych marek  (Transformers, Planeta Małp, Star Trek). W miarę upływu czasu mają być dodawane kolejne. Twórcy planują finalnie udostępnić bazę liczącą 10 tys. zeszytów. Ma to nastąpić tuż przed nadchodzącymi świętami Bożego Narodzenia.

Profanacja? Przerost formy nad treścią? Być może. Ja to widzę jako fajną i nietuzinkową inicjatywę, która może nawet najbardziej zatwardziałych odbiorców skłonić do… czytania. A czytamy przecież coraz mniej. Nie bez powodu w sieci zaczynają dominować formaty wideo, a artykuły stają się coraz krótsze. Być może dzięki projektom takim, jak ten od Madefire, uda się przynajmniej częściowo ten trend odwrócić i skłonić rząd dusz na przejście na jasną stronę mocy?