17

Profeo.pl zmieniło się w internetową wizytówkę

Profeo.pl startowało w połowie 2007 roku jako serwis społecznościowy dla profesjonalistów. Miało to być coś pomiędzy Linkedin a polskim dobrze już wtedy rozwijającym się Goldenline. Atutem portalu miały być między innymi ogłoszenia o pracę dostarczane przez firmę matkę czyli Pracuj. Profeo dość długo egzystowało w Polskim internecie ale nigdy nie zdołało przebić się przez popularność […]

Profeo.pl startowało w połowie 2007 roku jako serwis społecznościowy dla profesjonalistów. Miało to być coś pomiędzy Linkedin a polskim dobrze już wtedy rozwijającym się Goldenline. Atutem portalu miały być między innymi ogłoszenia o pracę dostarczane przez firmę matkę czyli Pracuj. Profeo dość długo egzystowało w Polskim internecie ale nigdy nie zdołało przebić się przez popularność Goldenline, choć według oficjalnych informacji zarejestrowało się w serwisie 320 tysięcy osób. Szczerze mówiąc jeszcze niedawno zastanawiałem się dlaczego Pracuj utrzymuje ten serwis.

Dziś natomiast dostałem informacje prasową o tym, że Profeo.pl radykalnie się zmieniło i to zarówno wizualnie jak i funkcjonalnie. Wycięto na przykład grupy dyskusyjne pozostawiają nieco przerobione i wzbogacone profile użytkowników w których można publikować informacje. Co więc z tego powstało? Według notki prasowej jest to miejsce gdzie „użytkownicy będą przede wszystkim dzielić się swoimi zawodowymi osiągnięciami i umiejętnościami. Dla rekrutujących Profeo.pl stanie się natomiast wygodnym narzędziem wyszukiwania kandydatów.”



Mamy więc taką wizytówkę biznesową coś na kształt internetowego CV. Można też oczywiście kontaktować się z innymi użytkownikami czy też aktywnie prowadzić coś na kształt walla. Pytanie tylko co z tym dalej robić?

Rozumiem, że to ma być taki katalog kandydatów dla firm rekrutujących bo w obecnym kształcie i z obecnym pomysłem raczej nic więcej z tego nie będzie. Po zastanowieniu można dojść do wniosku, że prawdopodobnie jest to jedyne dobre rozwiązanie bo reanimacja Profeo w przedniej wersji nie miałby raczej większego sensu. Z kolei szkoda zaprzepaścić kontaktu z 320 tysiącami zarejestrowanych użytkowników wśród których są zarówno pracownicy jak i pracodawcy.