20

Premiera nowego iPhone’a niczym mecz piłkarski

Gdzie obejrzeć mecz Niemcy-Polska? Takie pytanie (zazwyczaj z dołączoną odpowiedzią) przewijało się ostatnio w Sieci. Dzisiaj dotyczy ono meczu Polska-Gibraltar, pojawiają się podobne „poradniki”, chociaż skala już mniejsza. Takie wskazówki często towarzyszą wydarzeniom sportowym. Co ciekawe, podobnie zaczynają być anonsowane wydarzenia z branży technologicznej. Niedawno informowano, gdzie oglądać premiery z IFA, teraz media donoszą, gdzie […]

Gdzie obejrzeć mecz Niemcy-Polska? Takie pytanie (zazwyczaj z dołączoną odpowiedzią) przewijało się ostatnio w Sieci. Dzisiaj dotyczy ono meczu Polska-Gibraltar, pojawiają się podobne „poradniki”, chociaż skala już mniejsza. Takie wskazówki często towarzyszą wydarzeniom sportowym. Co ciekawe, podobnie zaczynają być anonsowane wydarzenia z branży technologicznej. Niedawno informowano, gdzie oglądać premiery z IFA, teraz media donoszą, gdzie można obejrzeć widowisko, jakie za dwa dni zaserwuje nam Apple.

Napięcie przed środową prezentacją giganta z Cupertino rośnie – fani pewnie obgryzają paznokcie w oczekiwaniu na cuda, jakie pokażą Tim Cook i jego ekipa. Serwisy donoszą, jakich urządzeń należy się spodziewać, jakie podzespoły czy technologie mogą się znaleźć w nowych urządzeniach, jakie mogą być ceny. Niektórzy wybiegają dalej w przyszłość i snują już opowieści wokół iPhone’a 7 (przypominam, że teraz oczekiwany jest model 6S). Dziwne, ale już nie szokujące – można się przyzwyczaić.

Pojawiają się już teksty w stylu „Jak obejrzeć środowy event” i przyznam, że jestem tym trochę zaskoczony. Zwłaszcza, że sprawa nie dotyczy tylko Apple – podobne wątki pojawiły się przy okazji premier nowych produktów Huawei czy Sony. Owszem, te „poradniki” publikowane są w serwisach branżowych, ale jakoś nie przypominam sobie, by wcześniej się pojawiały. Czyżby nagle wzrosło zainteresowanie tymi wydarzeniami na tyle, że uznaje się je nie tylko za ważne, ale też medialne? Najwyraźniej rośnie liczba osób, które chcą na żywo zobaczyć to, co przygotowali producenci.

W pewnym stopniu przypomina to wspomniane we wstępie wydarzenia sportowe: mamy „prognozy przedmeczowe”, nierzadko pojawiają się komentatorzy, relacje nabierają czasem takich rumieńców, o jakie trudno na niektórych boiskach. Wydarzenie podzielone na kilka wyraźnych fragmentów niczym mecz koszykarski, jest widownia na żywo i jej reakcje, czasem są nawet bilety i bufet. Warto dodać, że w obu przypadkach prawda ekranu odbiega trochę od tego, co dzieje się na miejscu. Kolejny wspólny mianownik.

Porównanie robione z przymrużeniem oka, ale z drugiej strony, gdy patrzę na emocje towarzyszące niektórym premierom sprzętu cz nowych usług, podekscytowanie części komentatorów czy przyszłych klientów, to mam wrażenie, że czekają oni na finał Mundialu, w którym gra ich reprezentacja narodowa i na który postawili spore pieniądze. Kto wie, może za kilka lat będzie można stawiać u bukmacherów, jaki produkt pokaże firma i jak wielkie „wow” wywoła tym ruchem…