18

Poznańska Turystyka 2.0. Grobelny, znów dałeś radę!

Które miasto jest trendy w dziedzinie nowych mediów? Stawiam na Poznań. W czasie, gdy Wrocław żałośnie uzurpuje sobie tytuł polskiej doliny krzemowej, wielkopolskie centrum mniej gada od rzeczy, a częściej działa. Właśnie serca internautów podbił e-przewodnik po Poznaniu, stworzony wespół ze znanymi blogerami. Można? Można! Stolica Wielkopolski uprawia marketing wirusowy z różnym szczęściem. Strzałem w […]

Które miasto jest trendy w dziedzinie nowych mediów? Stawiam na Poznań. W czasie, gdy Wrocław żałośnie uzurpuje sobie tytuł polskiej doliny krzemowej, wielkopolskie centrum mniej gada od rzeczy, a częściej działa. Właśnie serca internautów podbił e-przewodnik po Poznaniu, stworzony wespół ze znanymi blogerami. Można? Można!

Stolica Wielkopolski uprawia marketing wirusowy z różnym szczęściem. Strzałem w stopę na pewno był spot, który w założeniach miał być śmieszny, ale… nie był. Mowa o nieszczęsnym wystąpieniu prezydenta miasta w roli wielkopolskiego Borata. I choć sama koncepcja nie była zła, ktoś nie dopatrzył znaczenia popkulturowych symboli.

Odważna próba. Nietrafiona, owszem, ale wskazująca jednak na kwitnącą w Poznaniu kreatywność, która ma się tam coraz lepiej. Jednym z dowodów jest chociażby coraz bogatszy pakiet imprez związanych z grami komputerowymi. Choć na mapie polskiego gamedevu Poznań zdaje się zupełnie nie istnieć, to właśnie tam odbywają się takie imprezy jak Poznań Game Arena, Zjazd Twórców Gier, Polibuda Gaming Zone, Pyrkon ze znakomitym blogiem poświęconym elektronicznej rozrywce. Tam też działa Polskie Towarzystwo Badania Gier (jedyne takie w Polsce!) i co rok odbywa się międzynarodowa konferencja „Kulturotwórcza funkcja gier”. To właśnie w Poznaniu rodzą się też takie, poświęcone branży, publikacje:

O kostce Dice+, która urodziła się właśnie w Poznaniu, nawet nie wspomnę. Tymczasem najnowszym, niezwykle ciekawym projektem okazał się DARMOWY przewodnik po stolicy Wielkopolski widzianej oczyma znanych blogerów. Dość powiedzieć, że wirusowość pomysłu jest wręcz imponująca!

Przewodnik „Poznańska Turystyka 2.0.” Lubiani i chętnie czytani, polscy blogerzy pokazują POZnań ze swojej, subiektywnej perspektywy! W przewodniku odnajdziecie ścieżkę kulturalną, historyczną, sportową, biznesową i sentymentalną, przygotowaną odpowiednio przez autorów blogów: JestKultura, Czas Gentlemanów, Kobiety Biegają, Zuch Pisze i Kominek. Odkryjcie nowy sposób zwiedzania atrakcji! Skorzystajcie z dostępnej wersji mobilnej lub wydrukujcie zamieszczoną wersję .pdf.

 

– Dziś środowiska opiniotwórcze to też środowiska wirtualne – mówi Ryszard Grobelny, prezydent Poznania. – Blogerzy patrzą na świat inaczej niż zwyczajni przewodnicy. A przecież każdemu, poza typowym przewodnikiem turystycznym, przyda się taki nietypowy. Nie mogę się doczekać tej wirtualnej lektury – dodaje. (…) – Blogosfera to specyficzna przestrzeń, popularna i jednocześnie wiarygodna – mówi Joanna Nowaczyk, zastępca dyrektora Biura Promocji Miasta. – Blogerzy to ludzie niezależni, mający swoje zdanie. Zaprosiliśmy ich, żeby pokazać, że Poznań to miasto, w którym naprawdę sporo się dzieje. Mamy nadzieję, że dzięki nim turyści odkryją nowe, nieznane dotąd oblicze Poznania i z chęcią przyjadą tutaj na weekend – dodaje. (źródło)

Można? Można! Prosto, łatwo, przyjemnie, elektronicznie, z pomysłem i… za darmo! A co we Wrocławiu? Otóż we Wrocławiu mamy… rynek, dworzec i Halę Stulecia, która może się poszczycić tak ważnymi imprezami, jak targi psów i kotów (sic!).

Mimo szumnych zapowiedzi magistratu:

Mają być również prowadzone kampanie zmierzające do budowy wizerunku miasta jako centrum biznesu kreatywnego w Europie Środkowej. (źródło)

– Lada moment ruszamy z kampanią, która wypromuje Wrocław jak miejsce, gdzie prężnie rozwija się branża kreatywna. A to dopiero początek – dodaje Tomasz Gondek. (źródło)

nadal, zgodnie z przysłowiem, psy zadkami szczekają, ptaki zawracają, a w powietrzu latają drewniane kamienie.

W mieście, w którym przekazano niekompetentnej w temacie spółce 1,6 miliona złotych na stronę internetową, nie zaistniały ani żadne ogólnopolskie wydarzenia związane z branżą kreatywną (chyba że będziemy mówić o kreatywnych psich fryzurach), ani żadna sensowna publikacja mobilna/internetowa, która zaprezentowałaby to dumne miasto turystom.

A co jest? Jest snobistycznie, na bogato i dla bogatych, czyli kuriozalna cegła w postaci, skądinąd naprawdę dobrego, „Leksykonu architektury Wrocławia”.

Leksykon architektury Wrocławia ukazuje 1000-letnią historię miasta zapisaną w kształcie poszczególnych budynków i całych zespołów domów, powstałych zarówno w minionych stuleciach, jak i w ostatnich latach; przedstawiono także postaci ich twórców – architektów, inżynierów, artystów oraz inwestorów. Leksykon zawiera około 1500 haseł, którym towarzyszy ponad 2000 ilustracji archiwalnych oraz współczesnych – zdjęć, planów i rysunków. W pracach nad Leksykonem uczestniczyło ponad 100 osób. (źródło)

O geniuszu przedsięwzięcia świadczy fakt, iż magistrat postanowił ponoć stworzyć podręczny przewodnik. Ciężko powiedzieć, jak urzędnicy definiują we Wrocławiu słowo „podręczny”, ale w projekcie palce maczać musiał sam Guliwer. Dlaczego?

Otóż „podręczny” leksykon waży 4,3 kilograma, kosztuje blisko 150 złotych, a jego wymiary również nie należą do najmniejszych. Jeden z kluczowych pracowników magistratu zwykł żartować, że miasto będzie książkę sprzedawało w specjalnej promocji „z taczką gratis”. Najciekawsza jest jednak anegdota związana z prezydentem miasta. Otóż podobno miał on, już po wydaniu, zlecić publikację wersji elektronicznej. Oczywiście okazało się, że w polskiej stolicy kreatywności nikt o e-booku nie pomyślał. Prezydent miał więc ponoć zakrzyknąć, że to nie problem, bo książkę można… zeskanować! Nie wiem, na ile ta historia jest prawdziwa, ale jedno Wam powiem – biorąc pod uwagę wszystko, co się we Wrocławiu dzieje, ja w to wierzę…

Poznań, mimo koszmarnej (ale za to kilkujęzycznej) strony www, pnie się po kreatywnej drabinie nowych mediów z godnym podziwu zapałem i coraz większym profesjonalizmem. Wrocław przeciwnie. Ogłosił się polską doliną krzemową i zbija bąki. A szkoda, bo potencjał ma wręcz niesamowity. Niestety, przykład idzie z góry.

Drogi Poznaniu, brawo, brawo, brawo! Prosimy o więcej! Drogi Wrocławiu, wstydź się, jeśli choć trochę wstydu Ci jeszcze zostało…