5

Pomysł na obrazki z datą ważności się nie sprawdził

Często zdarza się, że użytkownicy wrzucają gdzieś do sieci swoje zdjęcia, które na obecną chwilę wydają się być ok, jednak wraz z upływem czasu chciałoby się ich pozbyć z internetu, gdyż nie są już np. zabawne, a stały się kompromitujące. Zapanowanie nad naszymi danymi w sieci jest naprawdę trudnym zadaniem – chcąc usunąć konkretne zdjęcia, […]

Często zdarza się, że użytkownicy wrzucają gdzieś do sieci swoje zdjęcia, które na obecną chwilę wydają się być ok, jednak wraz z upływem czasu chciałoby się ich pozbyć z internetu, gdyż nie są już np. zabawne, a stały się kompromitujące. Zapanowanie nad naszymi danymi w sieci jest naprawdę trudnym zadaniem – chcąc usunąć konkretne zdjęcia, musimy dokonać przeglądu wszelkich sieciowych profili, jakie kiedykolwiek utworzyliśmy, często pisać do administracji, która jednak może się nie zgodzić na usunięcie naszych danych z serwisu, bo pozwala jej na to regulamin, którego nie przeczytaliśmy rejestrując się te kilka lat wcześniej w danym serwisie. Rozwiązanie problemu zaproponowała firma X-pire! GmbH, o czym wieść rozeszła się w styczniu tego roku po całym internecie. A teraz co?

X-Pire mogłoby być ciekawym projektem, być może znalazłby swoją niszę wyczulonych na prywatność internautów. Mogłoby, ale nie jest. Pal licho, że zabezpieczenie tego typu wymaga od użytkownika trochę więcej pracy – przed wgraniem zdjęć do sieci trzeba je zakodować za pomocą specjalnej wtyczki, pal licho, że właściciele serwisów mogliby sprzeciwić się takim praktykom i usuwać z automatu zdjęcia z matadanymi X-Pire. Te bariery są do przejścia, ale kwota jaką woła za wykorzystanie swojego oprogramowania niemiecka firma, ostatecznie zabiła projekt. Kto byłby w stanie płacić 23,99 euro rocznie (to prawie 100 zł!) za tak marne zabezpieczenie? Bo co po tym, że wgrany obrazek jest zakodowany i nie da się go odczytać bez specjalnego dodatku? Zrobienie zrzutu ekranu i wycięcie danego zdjęcia to minuta roboty. Zatem w przypadku naprawdę kompromitujących zdjęć, i tak mógłby znaleźć się ktoś, kto takie zdjęcia wydobędzie i zapisze „na później”.




Poza tym sam projekt jest w wersji prototypowej – koduje/dekoduje tylko obrazy w formacie JPG, dodatkowe informacje na jego temat dostępne są tylko w języku niemieckim, sama firma nie posiada wypracowanej zaufanej marki, a do otworzenia zakodowanych plików potrzebne są zewnętrzne dodatki i konkretna przeglądarka – Mozilla Firefox. Już w styczniu obiecywano, że „wkrótce” do obsługiwanych dołączą kolejne formaty graficzne, a sam dodatek dostępny będzie na znacznie większą liczbę przeglądarek. Co z tych obietnic zostało? Nic. A minęły już dwa miesiące.

W takiej formie projekt nie ma możliwości przebicia się na rynek – należałoby wypracować standard, który mógłby być natywnie wdrożony do przeglądarek internetowych, przeglądarek plików graficznych etc. W takim przypadku zaadoptowaniem pomysłu zainteresować by się mogły większe serwisy internetowe. Na obecną chwilę jest to jedynie marne zabezpieczenie dla osób mocno zakręconych na punkcie prywatności, którzy są w stanie płacić 100 zł za możliwość kodowania obrazów, których odczytanie przez inne osoby wymaga instalacji dodatkowego oprogramowania (komu będzie się chciało?) i wykorzystywania konkretnej przeglądarki.

Działanie X-Pire w postaci dodatku do Firefoksa przedstawia poniższy zrzut ekranu:



Więcej na temat założeń projektu można przeczytać na oficjalnej stronie.