15

Polskie oblicza dziennikarstwa obywatelskiego

Autorem poniższego tekstu jest Albert Tomaszewski W polskim internecie działają 4 liczące się serwisy, które odwołują się do idei dziennikarstwa obywatelskiego. Oceniając ich szanse na sukces należy mieć na względzie fakt, że przeciętny internauta ze zrozumieniem koncepcji dziennikarstwa obywatelskiego może mieć niemały problem. Rzecz jest (przyjmując perspektywę szarego internauty) nowa a pomysł, że wiadomości będą […]

alert24.jpg

Autorem poniższego tekstu jest Albert Tomaszewski

W polskim internecie działają 4 liczące się serwisy, które odwołują się do idei dziennikarstwa obywatelskiego. Oceniając ich szanse na sukces należy mieć na względzie fakt, że przeciętny internauta ze zrozumieniem koncepcji dziennikarstwa obywatelskiego może mieć niemały problem. Rzecz jest (przyjmując perspektywę szarego internauty) nowa a pomysł, że wiadomości będą pisać zwykli ludzie budzi wiele zdroworozsądkowych wątpliwości.

  • Skąd pewność, że osoba pisząca artykuł ma odpowiednie predyspozycje?
  • Kto sprawdza źródła informacji i kto bierze odpowiedzialność za prawdziwość treści?
  • Skoro dziennikarz obywatelski jest taki dobry, dlaczego nie bierze za swoją pracę pieniędzy, pisząc do jakiejś uznanej redakcji?

Potrzeba trochę czasu, żeby masy dostrzegły plusy takich serwisów. Póki co do atrybutów dziennikarstwa obywatelskie należy odwoływać się bardzo ostrożnie. Użytkownikowi nie znającemu tematu ciężko będzie od razu przyswoić, że dziennikarstwo obywatelskie ma oznaczać: szybkość, wiarygodność, niezależność, zaangażowanie, szansa dla młodych, władza w rękach społeczności itd… Należy raczej skupić się na 1-3 atutach a wybrane atrybuty komunikować należy bardzo konsekwentnie i spójnie.

Alert24.pl – newsy ultra fast

Dlatego bardzo pozytywnie oceniam pomysł na Alert24 – tu przekaz jest jasny: stawiamy na szybkość. Alert to miejsce, które zbiera świeże newsy przysłane z komórki (MMS, SMS,) bądź przez formularz www. Sprawa jest prosta: “Jesteś świadkiem niecodziennego, ciekawego wydarzenia? Daj nam znać!”. Alert24 nie tworzy iluzji, że buduje społeczność zaangażowanych dziennikarzy i jako benefit dla autorów newsów daje po prostu poczucie bycia źródłem informacji, na które się powołają “prawdziwe” media. To taktyka ukierunkowana na przypadkowego świadka zdarzeń, który chce się podzielić tym, co właśnie przeżył – ale raczej nie chce pisywać artykułów (tym bardziej regularnie). Postawienie na użytkownika niezaangażowanego i w zasadzie przypadkowego na pewno rodzi wiele trudności. Jak w takiej sytuacji przebić się do szerszej świadomości? Skąd przypadkowy świadek zdarzeń ma wiedzieć o istnieniu Alert24? Jak sprawić, żeby pamiętał numer pod który ma wysłać relację? Agora ma możliwość odpowiedniego wypromowania serwisu i powinna sobie z tymi kwestiami poradzie. Jak na razie robi to w sposób moim zdaniem zbyt nieśmiały. Przecież bez permanentnej obecności alertowych newsów w innych mediach Agory (na pewno portal ale również Gazeta Wyborcza) może nie udać się rozruszać serwisu i zakodować odpowiedniego wizerunku w świadomości internautów.

iThink.pl – slow jurnalism

Na przeciwnym biegunie znajduje się inna, ale również bardzo spójna koncepcja. iThink to budowany w oparciu o zaangażowaną społeczność serwis dłuższych komentarzy dotyczących bieżących (i nie tylko) wydarzeń. Ciekawostką jest system zatwierdzania publikacji: artykuł zostanie opublikowany, gdy z wylosowanej ze wszystkich autorów grupy próbnej trzech czytelników go zaakceptuje (nazywa się to “randomkracją”). Na niekorzyść serwisu należy zliczyć dwie powiązane ze sobą rzeczy. Zabrakło pomysłu na pobudzenie społeczności i nadanie serwisowi dynamiki. Sama idea serwisu, którą dobrze oddaje hasło “wyraź się”, nie posiada tego potencjału i należałoby ją w umiejętny sposób poprowadzić. A gdy owej dynamiki braknie, bardzo łatwo zauważyć, że serwis nie oferuje twórcom wiele więcej niż typowa funkcjonalność bloga. W efekcie iThink.pl sprawia trochę wrażenie takiej bardziej statycznej i pozbawionej znanych nazwisk kopii Salonu24.

Wiadomosci24.pl i Interia360.pl – dziennikarstwo obywatelskie w kagańcu

Serwisy Wiadomosci24 i Interia360 są już koncepcjami znacznie bardziej karkołomnymi. Z jednej strony szafują ideą dziennikarstwa obywatelskiego w pełnym, społecznościowym wydaniu – a z drugiej w redakcyjnym ręku zachowują pełną władzę nad tym co będzie publikowane. Choć Wiadomości24.pl funkcjonują pod hasłem:”Pisz! Fotografuj! Nagrywaj! Komentuj!”a Interia360 używa szyldu, który nie pozostawia niedomówień “Dziennikarstwo Obywatelskie” – nie są to miejsca, w których ostatnie słowo należy do internautów.

Szczególnie ciekawie rzecz ma się w przypadku Wiadomości. Już w języku, którym serwis komunikuje się z internautami rysuje się wyraźny podział: “My” i “Wy”. Z grubsza wygląda to tak: “My” czyli redakcja dajemy “Wam” czyli internautom możliwość zostania “dziennikarzem obywatelskim”. To “My” odpowiemy na “Wasze pytania”, zatwierdzimy “Wasze” artykuły i zapłacimy za najlepsze newsy. W kontekście tak ustawionych relacji redakcja-autorzy hasło “Media to Wy” ma nieco groteskowy wydźwięk.

Interia360 w warstwie komunikacji podchodzi do tematu znacznie zręczniej. Wydawca serwisu najwidoczniej ma pełną świadomość, że w takim przedsięwzięciu dziennikarz-internauta musi mieć poczucie, że to on ma władzę. Interia360 bardzo dba, żeby nie zasugerować, że wolność wypowiedzi może być w jakikolwiek sposób u nich ograniczana. W regulaminie sprawa jest traktowana ogólnikowo a o redakcji, moderacji i innych mechanizmach kontroli w całym serwisie nie ma ani jednej wzmianki. Wszystko wychodzi na jaw dopiero, gdy autor w części “Twoje artykuły” zobaczy zakładki “czekające na akceptację” i “odrzucone”.

Krótko mówiąc – danie to samo, sposoby podania zupełnie różne. Interia sprawia lepsze wrażenie również dlatego, że akcentuje konkretne korzyści dla autorów (szansa na auto-promocję). Na tym polu Wiadomości odwołują się do mglistej idei i argumentów finansowych (które idei przecież w jakiś sposób przeczą). W tej sytuacji jako lepiej poukładany należy ocenić projekt Interii tym bardziej, że wpisuje się w szerszą strategię firmy (abstrahując od oceny tejże strategii). Uruchomienie Polskatimes.pl jako internetowej twarzy dziennika Polska, podważyło dotychczasowe domysły na wykorzystanie Wiadomości przez Polskapresse i teraz za bardzo nie wiadomo, jaki jest cel serwisu.

Magia szczególnych chwil

Wyniki wszystkich serwisów (źródło: Alexa.com) nie wykazują, żeby którykolwiek miał znaczącą przewagę. Zasięg każdego z nich jest chwiejny i ciężko wskazać jakiegokolwiek lidera.

obywatelskie.jpg
To na co warto zwrócić uwagę, to bardzo dobry wyniki Alert24 w ostatnich 2 tygodniach października. Zdarzeniem, które tak podkręciło wyniki serwisu były wybory parlamentarne w Polsce – przykład ten pokazuje nam, gdzie w ramach idei dziennikarstwa obywatelskiego kryje się największy potencjał. Zauważmy, że inne serwisy nie potrafiły wykorzystać tak nośnej i jakże obywatelskiej okazji. Czyżby to najmniej społecznościowa formuła dziennikarstwa obywatelskiego była najlepiej pasującą do polskich warunków?