Polska

Polska bierze się za tworzenie mikroprocesorów. Co powstanie za 150 mln złotych?

MS
Maciej Sikorski
38

Ostatnio zapanowała moda na przekonywanie społeczeństwa, że trzeba stawiać głównie na polskie produkty, a jeśli ich nie ma, należy stworzyć rodzime odpowiedniki takich towarów czy usług. Ma sens? Sprawa dyskusyjna, pisałem kiedyś, że patriotyzm gospodarczy ma pewne granice i nie powinno się ich przekraczać za wszelką cenę. Ale w niektórych przypadkach warto wydać pieniądze, poświęcić czas i pracę, by zrealizować cel. Tak jest z mikroprocesorem, który mają dla nas stworzyć polskie podmioty. Plan ciekawy i ambitny, ale nie chwaliłbym się nim już teraz...

Polski mikroprocesor - kolejna rzecz, która brzmi dumnie. Ten projekt ma być zrealizowany w bliższej przyszłości (oznacza to oczywiście lata, a nie miesiące czy kwartały), a zajmie się tym Konsorcjum POL-PUS. Powołano je do życia wczoraj, człon PUS oznacza Programowalny Układ Scalony - ma to być produkt typu SoC, będzie zawierał pełny system teleinformatyczny. Niewielkich rozmiarów płytka w przyszłości miałaby trafiać m.in. do naszych dokumentów (e-dokumentów).

Pierwsze skrzypce w tym projekcie ma grać Polska Wytwórnia Papierów Wartościowych, której rola na polu e-państwa i jego bezpieczeństwa mogłaby w przyszłości rosnąć - tak przynajmniej wynika ze słów minister Anny Streżyńskiej biorącej udział w powołaniu POL-PUS. Prócz PWPW w projekcie mają uczestniczyć Instytut Maszyn Matematycznych, Instytut Technologii Elektronowej, WB Electronics oraz Kolegium Jagiellońskie. PUS ma być częścią większego projektu, stanie się np. nośnikiem informacji PEDT, czyli Polskiego Elektronicznego Dokumentu Tożsamości, będzie go można używać przy wykonywaniu podpisu cyfrowego.

Co z terminem realizacji? Cóż, ten jest dość płynny. Na razie mowa o... planach. Projekt nie uzyskał jeszcze finansowania, stara się o kasę np. ze środków Narodowego Centrum Badań i Rozwoju. Jeśli ją pozyska, będzie można włączyć zegar - Konsorcjum zobowiązało się do stworzenia PEDT w ciągu 36 miesięcy. Wbrew pozorom nie jest to dużo czasu. Koszt projektu? Wstępnie zakłada się 150 mln złotych i muszę napisać, że suma nie wygląda na porażającą, ale po pierwsze, nie wierzę, by koszty nie wzrosły, a po drugie, dopiero po realizacji pomysłu będzie można stwierdzić, czy pieniądze zostały wydane sensownie i czy powstał produkt, który zapowiedziano. Radziłbym studzić entuzjazm, który znowu udziela się niektórym politykom, przykładem szef MSWiA Mariusz Błaszczak:

– Jest to niezwykle ważne osiągnięcie, dające nadzieje na przyszłość. To urządzenie będzie dawało Polakom poczucie bezpieczeństwa. Mamy świadomość tego, że rozwój technologiczny tworzy zagrożenia, którym należy przeciwdziałać – podsumował. [źródło]

"Świadczy ono o tym, że możemy połączyć z sukcesem zapewnienie bezpieczeństwa obywatelom z polską myślą techniczną. Bedzie to produkt polski. Jest to niezwykle istotne, że po tylu, tylu latach możemy wrócić do tych ambicji, które zawsze mieliśmy, ale - jakie niestety - nie były realizowane. Jesteśmy na dobrej drodze, aby powstał polski mikroprocesor" - powiedział Błaszczak.[źródło]

Przez chwilę miałem wrażenie, że minister mówi o gotowym produkcie, że przed chwilą pokazał dokumenty, w których zainstalowano polski mikroprocesor. Podkreślam: to na razie są plany, podpisano porozumienie, nie ma sensu mówić o jakichś osiągnięciach. Tym bardziej nie ma sensu mówić o ewentualnym eksporcie produktu, a tymi ścieżkami podąża już szef PWPW. To jednak dalsza perspektywa, w pierwszej kolejności PUS ma być wykorzystany w dokumentach używanych przez służby podległe... MON. W całej układance pojawia się kolejne ministerstwo, cyfryzacja i administracja schodzą na dalszy plan.

MON na rozgrzewkę, potem ma być już bardziej masowo. Wspomina się, że polski mikroprocesor mógłby zostać wykorzystany w e-dowodach, paszportach biometrycznych, kartach pacjentów, ale też mogłyby się nim zainteresować banki czy telekomy, a zatem prywatne firmy. Podejrzewam jednak, że te będą chciały mieć pewność, iż produkt jest dopracowany i rzeczywiście gotowy do użytku. Powołane Konsorcjum ma się zająć nie tylko tworzeniem PUS, ale też otoczenia sprzętowego zapewniającego bezpieczną produkcję i użytkowanie układów scalonych. W całym tym projekcie nie ma miejsca na luki.

Właśnie o luki, backdoory w inicjatywie chodzi. Zagadnienie nie dotyczy jedynie Polski, znanym przykładem jest przecież niechęć USA do chińskiej elektroniki, obawa przed furtkami, które mogą być wykorzystane przeciw obywatelom albo administracji Stanów Zjednoczonych. Cyberataki przeprowadzane z wykorzystaniem takich backdoorów mogą być dzisiaj naprawdę destrukcyjne. Jeżeli ktoś chce być bezpieczny, nie powinien się uzależniać od dostaw zewnętrznych. Z drugiej jednak strony, nie jest pewne, że uda się zrobić produkt idealny, że brak odpowiedniego doświadczenia i finansowania nie wpłynie na jakość realizacji. Należy też pamiętać o tym, że tworzony na zamówienie państwa PUS może mieć furtki na życzenie... państwa. Czy mówilibyśmy o wielkim zaskoczeniu, gdyby doszło do takiej sytuacji?

Inicjatywa słuszna, polski mikroprocesor może się okazać bardzo przydatny, wręcz potrzebny. Zobaczymy jednak, co z tego wyjdzie: kiedy ruszą prace, jaki będzie ich ostateczny koszt i przede wszystkim, co finalnie powstanie.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu