5

Polska biblioteka wypożycza czytniki e-booków

Czytelnictwo nad Wisłą podobno umiera. Tak przynajmniej wynika z przeróżnych badań i statystyk. Sam podchodzę do tematu z większym optymizmem – ilekroć odwiedzam księgarnie, trafiam w nich na liczną grupę klientów, na targach książki są wręcz tłumy. Może nie jest jeszcze tak źle, jak niektórzy przekonują? I nie wykluczam, że będzie lepiej – do czytania […]

Czytelnictwo nad Wisłą podobno umiera. Tak przynajmniej wynika z przeróżnych badań i statystyk. Sam podchodzę do tematu z większym optymizmem – ilekroć odwiedzam księgarnie, trafiam w nich na liczną grupę klientów, na targach książki są wręcz tłumy. Może nie jest jeszcze tak źle, jak niektórzy przekonują? I nie wykluczam, że będzie lepiej – do czytania mogą zachęcić czytniki e-booków. Wrocławska biblioteka postanowiła wypożyczać ten sprzęt czytelnikom.

Nie będę rozpoczynał dyskusji na temat kondycji rynku wydawniczego w Polsce i na świecie. Dziwi mnie, że swoje biografie ma już co drugi Polak, że za pisanie biorą się ludzie, którzy od pióra powinni stronić, że ktoś to wydaje, ale skoro są klienci, to nie ma się co oburzać. Chyba trzeba się cieszyć z tego, że ludzie w ogóle czytają. I kibicuję każdej akcji promującej czytanie, bo ta forma chłonięcia treści po prostu musi być pielęgnowana i nie może paść pod naporem kultury piktograficznej.

Dlatego z dużym zainteresowaniem wysłuchałem wiadomości radiowej o dolnośląskiej Bibliotece Publicznej im. T. Mikulskiego na wrocławskim Rynku, która postanowiła udostępnić ludziom czytniki e-booków. Słyszałem już niejednokrotnie o wypożyczaniu e-booków w polskich bibliotekach, ale o udostępnianiu sprzętu chyba nie. Sprawdziłem i okazało się, że Wrocław nie był pierwszy – to rozwiązanie wprowadzono już w życie w Krakowie i Opolu. Nadal jednak jest ono czymś nowym, więc warto poświęcić wpis.

Wrocławska biblioteka udostępni zarejestrowanym chętnym 28 czytników Kindle 5 Classic (w przyszłym roku ma być ich jeszcze więcej). Sprzęt można wypożyczyć na miesiąc, istnieje opcja przedłużenia na kolejny (o jeden i to w przypadku, gdy nie ma innych chętnych), za przetrzymywanie produktu będą nakładane kary. Warto podkreślić, że wypożyczany jest jedynie czytnik – o lekturę czytelnik musi zadbać sam (przed oddaniem czytnika trzeba wyczyścić jego pamięć). I tu mam pewien problem, ponieważ obawiam się, że w ruch pójdą treści zdobywane nielegalnie. Nie wiem, czy biblioteka uświadamia, iż mnóstwo książek można dzisiaj zdobyć legalnie za darmo lub w bardzo atrakcyjnej cenie – mam nadzieję, że akcja edukacyjna funkcjonuje i to sprawnie.

Cel akcji jest prosty: zapoznać ludzi z nowinkami technologicznymi i przekonać ich do takich rozwiązań. Pomysł uznaję za naprawdę dobry – nie brakuje zapewne ludzi (sam znam kilku), którzy noszą się z zamiarem zakupu czytnika, ale nie wiedzą, czy ten sposób konsumowania treści będzie im odpowiadał. Tymczasem wydatek mały nie jest. Wypożyczanie czytników i oswajanie czytelników z tymi produktami rozwiązuje ten problem – oby stało się powszechne, bo to naprawdę może poprawić poziom czytelnictwa w naszym kraju.

Po więcej informacji odsyłam pod ten adres.

Źródło grafiki: youtube.com