11

Pokaż jakie są Twoje poglądy, a aplikacja powie Ci na kogo powinieneś zagłosować

W Estonii już od kilku lat każdy wyborca może oddać swój głos przez Internet. Oszczędza się dzięki temu czas i pieniądze. Najpierw trzeba jednak wiedzieć na kogo zagłosować, a to może być bardzo problematyczne w świecie programów wyborczych skomplikowanych na jak labirynt Fauna. Z pomocą przychodzi rozwiązanie z jeszcze dalszej północy, które pomoże także w […]

W Estonii już od kilku lat każdy wyborca może oddać swój głos przez Internet. Oszczędza się dzięki temu czas i pieniądze. Najpierw trzeba jednak wiedzieć na kogo zagłosować, a to może być bardzo problematyczne w świecie programów wyborczych skomplikowanych na jak labirynt Fauna. Z pomocą przychodzi rozwiązanie z jeszcze dalszej północy, które pomoże także w rozliczaniu kandydatów po wyborach.

Finowie to nacja, w której bardzo trudno jest trafić na kogoś, kto nigdy nie próbował swoich sił w start-upie. Popularność zakładania własnego biznesu opartego na nowych technologiach jest szczególnie widoczna zwłaszcza podczas konferencji takich jak SLUSH, z której dopiero co wróciłem.

994367_650180701671702_1815403203_n

Szczególnie zaciekawił mnie projekt firmy ZEF, o nazwie VotingAid. W skrócie polega on na tym, że w Internecie za pomocą kilku suwaczków możemy ustawiać sobie nasz stosunek do konkretnego problemu budzącego kontrowersje na forum opinii publicznej.

Pytań takich może być bardzo dużo, a końcowa konfiguracja pokaże nam na jaką osobę lub partię powinniśmy zagłosować. W Finlandii taka pomoc funkcjonuje już od 6 kolejnych wyborów. Kandydaci sami dbają o to, aby ich wizerunek w VotingAid był jak najbliższy rzeczywistego, gdyż dzięki aplikacji świadomość polityczna może zostać rozszerzona wśród nieposiadającego na politykę czasu, społeczeństwa.

sad

W kraju burgerów z renifera VotingAid zdobyła niezwykłą popularność – z jej usług skorzystał milion Finów, co biorąc pod uwagą, że mroźny klimat da radę wytrzymać tam tylko 5,4 mln ludzi jest świetnym wynikiem.

Dlatego też projekt wyszedł już daleko poza koło podbiegunowe, np. do naszych zachodnich sąsiadów, albo do miejsca częstych wypadów urlopowych – Egiptu. W 2012 roku, kiedy odbywały się tam pierwsze demokratyczne wybory, ichniejsza stacja telewizyjna Dream TV, mocno promowała VotingAid. Jest to oczywiście zrozumiałe – Egipcjanie mieli przez długi czas dyktatora, a tu nagle przyszło im decydować, który program wyborczy jest najbliższy ich przekonaniom.



Później pomysł podłapała Al-Dżazira, która wprowadziła, go w Stanach, podczas zeszłorocznych wyborów. Sami nadal możecie przetestować te algorytmy. Oprócz tego, ze projekt może pomagać osobom, które swoje życie wolą wieść z dala od politycznych swawoli, ale jednak nie gardzą patriotycznym obowiązkiem, to jeszcze może wymóc wprowadzenie większej przejrzystości do programów wyborczych, które potem można będzie z większą łatwością konfrontować z rzeczywistością.

W Finlandii się sprawdziło, ale czy w Polsce VotingAid miałoby rację bytu? Przecież u nas, każdy oprócz tego, że jest lekarzem i piłkarzem, a w porywach skoczkiem narciarskim, to jeszcze arkana polityki posiada zgłębione w stopniu co najmniej doktorskim.

Foto