Motorola

motorola edge 30 Ultra kontra Xiaomi 12T Pro - pojedynek na 200 MP. Czy to są najlepsze zdjęcia na rynku?

Mirosław Mazanec
1

Xiaomi pokazało dziś model 12T Pro z matrycą 200 MP. Wcześniej moduł o rekordowej ilości MP zastosowała Motorola w modelu edge 30 Ultra.

Są to obecnie dwa smartfony z obiektywami o najwyższej rozdzielczości na rynku. I oczywiście producenci się tym chwalą, trudno żeby nie skorzystali z takiej okazji. Zwłaszcza, że tak wysoka rozdzielczość przemawia do wyobraźni i łatwo ją marketingowo sprzedać. Ale oczywiście – smartfony nie robią natywnie tak wielkich zdjęć, tylko łączą mniejsze piksele w jeden. Choć w obu jest też możliwość wykonania fotografii w maksymalnej rozdzielczości.

A ponieważ tak się składa, że przez chwilę miałem oba modele w kieszeni, postanowiłem to wykorzystać i zabrać je na fotograficzny spacer – w nocy oraz w dzień – by porównać ich możliwości.

Zacznijmy jednak od zestawu kamer w obu smartfonach.

Motorola edge 30 Ultra

  • obiektyw główny: 200 MP, f/1.9, 1/1.22", 0.64µm, PDAF, OIS;
  • obiektyw Tele: 12 MP, f/1.6, 1.22µm, PDAF, 2x optyczny zoom;
  • szeroki kąt: 50 MP, f/2.2, 114˚, 1/2.76", 0.64µm;
  • selfie: 60 MP, f/2.2, 1/2.8", 0.61µm.

Xiaomi 12T Pro

  • obiektyw główny: 200 MP, f/1.7, 1/1.22", 0.64µm, PDAF, OIS;
  • szeroki kąt: 8 MP, f/2.2, 120˚, 1/4", 1.12µm;
  • makro: 2 MP, f/2.4;
  • selfie: 20 MP, f/2.2, 1/3.47", 0.8µm.

Już na samym początku widać, że optyka w motoroli jest po prostu lepsza. Mamy pełnoprawny obiektyw Tele, który producent wykorzystuje przede wszystkim do ujęć portretowych, ale który oczywiście można również wykorzystać do 2x przybliżenia. Szeroki kąt i przednia kamera mają o wiele wyższą rozdzielczość. W Xiaomi tylko obiektyw główny jest flagowy, reszta to optyka do znalezienia w średniej niższej klasie. I w żadnym wypadku nie jest to zarzut, wszak linia T w Xiaomi stawia bardziej na wydajność niż fotografie więc trudno żeby zastosowano tu optykę lepszą niż w podstawowych 12-kach.

Z jednej strony rozumiem takie podejście, ale z drugiej nieco jednak mi szkoda, że producent nie „obudował” topowej jednostki lepszymi dodatkowymi obiektywami. A tak trochę marnuje jej potencjał. Najwyraźniej chciał być jeśli nie pierwszym, to jednym z pierwszych, który wykorzysta matrycę 200 MP w swoim telefonie.

Trzeba również zaznaczyć, że oba urządzenia są jednymi z tańszych flagowców. Kosztują w okolicach 4 tys. zł, podczas gdy inni producenci dawno przebili już granicę 6 tys. zł.

Co do ustawień. Podczas mojego spaceru smartfony przez cały czas pracowały z włączoną sztuczną inteligencją. Oba łączą piksele w jeden większy, więc domyślnie robią zdjęcia w rozdzielczości 12 MP i z takiego ustawienia korzystałem. Choć jest też oczywiście w obu możliwość zrobienia zdjęcia w 200 MP. Jest ono jednak olbrzymie, potrafi ważyć 50-60 MB.

Na każdym zdjęciu z lewej strony mamy fotografię z Xiaomi, z prawej – motoroli.

Zdjęcia nocne

Zdjęcie pierwsze przedstawia hotel Hilton. Motorola wykonała ujęcie nieco jaśniejsze. Widać to zwłaszcza na dole kadru, gdzie w Xiaomi po prostu jest ciemno. Po przybliżeniu ilość szczegółów jest podobna, z lekkim wskazaniem na… Xiaomi.

Na zdjęciu drugim mamy PKiN. Zdjęcie wykonane jest z 2x przybliżeniem i tu widać od razu, że motorola wygrywa z cyfrowym zbliżeniem Xiaomi. Ma ładniejsze, bardziej naturalne kolory, Xiaomi wpada w lekki żółty odcień nieba. Ale znów, po zbliżeniu nie ma jakiejś znaczącej różnicy w obu ujęciach.

Zdjęcie trzecie, tym razem z głównego obiektywu, znów lepsze jest w motoroli. Jest ostrzejsze, nieco ciemniejsze, ale bardziej naturalne, źródła światła są lepiej tłumione, nie ma flar przy żarówkach.

Generalnie w nocy bardziej podoba mi się motorola.

Zdjęcia w dzień

Przejdźmy teraz do zdjęć robionych w dzień i zacznijmy od przyrody. Zdjęcie żółtego kwiatka zdecydowanie lepiej wykonało Xiaomi. Jest ostry, widać każdy szczegół, ładniejsza jest kolorystyka i rozmycie tła. Tymczasem motorola ma zdecydowanie kłopot z ustaleniem punktu na którym skupić ma się ostrość, szczyt kwiatka jest delikatnie rozmyty. Taka sytuacja miała miejsce za każdym razem w tego typu ujęciach.

Kolejne zdjęcie to jesienne drzewa zrobione szerokim kątem. Z daleka widać o wiele większą ilość szczegółów na zdjęciu wykonanym motorolą – swoje robi wyższa rozdzielczość. Liście czerwonego drzewa z lewej strony zlewają się w jedną całość podczas gdy z prawej – można je spokojnie odróżnić. Kolorystyka obu fotografii jest jednak podobna. Kadr łapany przez Xiaomi jest minimalnie węższy.

Czas na tryb portretowy. Zdjęcie pomnika Jana Karskiego znów w obiektywie motoroli wyszło bardziej naturalnie, z większą ilością szczegółów po przybliżeniu, lepszymi kolorami i kontrastem. Rozmycie tła w Xiaomi jest mocniejsze, ale w obu urządzeniach można je zmienić także po zrobieniu zdjęcia. Obiektyw portretowy w motoroli zdecydowanie się sprawdza.

Teraz czerwony skuter. Xiaomi zdecydowanie wzmocniło kolory, zdjęcie z motoroli bardziej oddaje to, co widziało moje oko. Ale podejście Xiaomi może się podobać, bo fotografia jest bardziej „żywa”. Podobnie dzieje się na zdjęciach muzeum POLIN. I te z głównego obiektywu i te z szerokiego kąta mają różną kolorystykę. Przy przybliżeniu w szerokim kącie w motoroli jest więcej detali, ale całościowo fotografia jest ciemniejsza niż w Xiaomi.

Klejne zdjecie to rzeźba niedźwiedzia na Nowym Mieście. Zdjęcie wykonywane jest w 2x przybliżeniu i tu widać najbardziej różnice między zoomem optycznym a wycięciem z głównej matrycy. Gołębie na chodniku w obiektywie Xiaomi są niewyraźne, w motoroli szczegółów jest o wiele więcej.

I na koniec trzy zdjęcia ulicy na starówce. To szeroki kąt, obiektyw główny i 2x przybliżenie. Kolory w Xiaomi są bardziej nasycone i mocniejsze, widać, że oprogramowanie mocniej ingeruje.

Co wynika z tego krótkiego porównania? Specyfikacja nie kłamie i aparat motoroli całościowo jest bardziej wszechstronny. Otoczenie głównej matrycy dwoma obiektywami dobrej jakości ma sens, telefon sprawdzi się w zasadzie w każdych warunkach. Ale nie jest oczywiście bez wad, kłopoty z ostrzeniem z bliskiej odległości nie powinny zdarzać się tak często.

Tych nie ma Xiaomi, ale jednak pod względem fotograficznym smartfon jest nieco w tyle w stosunku do konkurenta. Widać, że oprogramowanie mocniej obrabia zdjęcia, co skutkuje często bardziej żywymi kolorami, ale przez to nieco mniejszą ilością detali. Jednak i tak należy pochwalić producenta, bo jak na smartfon który ma być mistrzem wydajności a nie mistrzem fotografii – jest bardzo dobrze. Nie można też nie zauważyć, że Xiaomi jest nieco tańsze, czym rekompensuje słabszą optykę.

Z całą pewnością jednak 200 MP matryca nie sprawi, że jeden czy drugi smartfon stanie się najlepszym fotograficznym urządzeniem. Na rynku są telefony z mniejszą ilością MP ale robiące po prostu lepsze zdjęcia. Liczy się bowiem nie tylko hardware, ale również, a może nawet przede wszystkim, oprogramowanie.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

porównanieSmartfony