Sprawdź jaki laptop Intel Evo jest najlepszy dla Ciebie Więcej
Polska

Poczta Polska robi konkurencji psikusa, a z programu PiS wynika, że dla biznesu Brzoski nadchodzą ciężkie czasy

MS
Maciej Sikorski
37

Tragifarsa - takim słowem można podsumować historię przetargu na obsługę korespondencji sądowej i późniejszą realizację kontraktu. Sprawa ciągnie się od roku 2013 i powoli moglibyśmy o niej zacząć zapominać, ale wiele wskazuje na to, że czeka nas kolejna odsłona widowiska. Nowy przetarg, nowe pole d...

Tragifarsa - takim słowem można podsumować historię przetargu na obsługę korespondencji sądowej i późniejszą realizację kontraktu. Sprawa ciągnie się od roku 2013 i powoli moglibyśmy o niej zacząć zapominać, ale wiele wskazuje na to, że czeka nas kolejna odsłona widowiska. Nowy przetarg, nowe pole do popisu. Tym razem to Poczta Polska jest oskarżana o nieuczciwe praktyki, o próbę wygryzienia konkurencji przez stosowanie cen dumpingowych. Biznes Brzoski może mieć spory problem. Zwłaszcza, że nowa władza mówi wprost, iż będzie bronić narodowego operatora. Cytując klasyka: Winter is coming...

Paczkomaty są super, ale te listy z sądów...

Sporo piszemy o biznesach Rafała Brzoski. A Wy intensywnie komentujecie te tematy. Z tych wpisów wyłania się ciekawy obraz: doceniacie Paczkomaty, piszecie, że usługa jest super. Jednocześnie podkreślacie, że inne usługi świadczone przez InPost doskonałe nie są. Co tam niedoskonałe - nie zostawiacie na nich suchej nitki. I nie jesteście na tym polu odosobnieni. Wiele osób przekonuje, że odbieranie listów w sklepie, kiosku czy kwiaciarni to lekka przesada. Zwłaszcza, gdy chodzi o ważne listy, np. korespondencję sądową. Pracownicy tych punktów są nieprzygotowani, spada poziom bezpieczeństwa, obywatel jest narażony na poważne problemy, gdy przesyłka zaginie.

Ta sytuacja to pokłosie decyzji podjętych w roku 2013. Poczta Polska przegrała wówczas batalię o kontrakt na dostarczanie korespondencji z sądów i prokuratur. Jak do tego doszło? Wiele osób do dzisiaj szuka odpowiedzi. Usługę niezwykle istotną z punktu widzenia sprawnego funkcjonowania państwa wygrała Polska Grupa Pocztowa (należy do InPost), która do obsługi tego "zlecenia" nie była przygotowana. Zdecydowała niższa cena, po wygranym przetargu zwycięzca musiał szybko tworzyć infrastrukturę, by podjąć się zadania. Efekty chyba znacie, jeśli sami ich nie doświadczyliście, to mogliście usłyszeć o tym z mediów. Podkreślę, że wpadki i niedoróbki były dość powszechne.

Sprawa tamtego przetargu jest ciągle aktualna, polecam lekturę artykułu z wyborcza.biz, w którym przedstawiono nieudolność procesu przetargowego. Można się łapać za głowę, gdy czyta się, że:

Komisja przetargowa - składająca się z pracowników Centrum Zakupów dla Sądownictwa - pracowała w co najmniej niefrasobliwy sposób. "Podkreślenia wymaga fakt, że (...) aż trzy osoby z pięciu członków Komisji Przetargowej potwierdziły i przyznały, że nie zapoznawały się one z treścią ofert złożonych przez Wykonawców do postępowania o udzielenie zamówienia publicznego ZP -14/2013" - pisze prokurator.

Część członków komisji nie była nawet w stanie podać nazwy firmy, która wygrała przetarg, ani podwykonawców, którzy mieli uczestniczyć w jego realizacji.

Można się z tego śmiać, ale to śmiech przez łzy. Zwłaszcza, że winnych oraz adekwatnych kar pewnie znowu nie będzie:

Prokuratura uważa, że mogło dojść do zaniedbań służbowych ze strony członków komisji, ale nieprawidłowości nie noszą znamion przestępstwa. Należy je rozpatrywać w kategoriach odpowiedzialności służbowej.

Jak już pisałem: tragifarsa. Czas na odsłonę 2.0?

Nowy przetarg, nowe problemy

Wracamy do punktu wyjścia, znowu trzeba wybrać wykonawcę usługi opisywanej powyżej, tym razem chodzi o lata 2016-2018. PGP i Poczta Polska złożyły oferty przetargowe i okazało się, że... PP zaproponowała znacznie bardziej korzystne warunki. Chodzi głównie o cenę. Budżet zamawiającego wynosił ponad miliard złotych, a Poczta zapewnia, że wykona to za mniej niż 300 mln (brutto). Operator przekonuje, że będzie to możliwe za sprawą przeprowadzonej w ostatnich latach restrukturyzacji, na stronie PP znajdziemy też taki fragment:

- Zaproponowaliśmy rynkową i bardzo korzystną ofertę, mając świadomość roli Poczty Polskiej jako firmy kluczowej dla infrastruktury krytycznej państwa i służby dla obywateli w tym specyficznym i arcyodpowiedzialnym przetargu. Obsługa polskiego wymiaru sprawiedliwości to ponadstandardowe wyzwanie, którego jakość świadczenia przekłada się na zaufanie obywateli do państwa, czego Poczta Polska jako narodowy operator ma świadomość. Cieszymy się, że dzięki ofercie Poczty Polskiej budżet państwa zaoszczędzi znaczne środki – podkreśla Zbigniew Baranowski, rzecznik prasowy Poczty Polskiej. Według niego potencjalny wybór Poczty Polskiej na firmę obsługującą to zlecenie zakończy dwuletni bałagan. [źródło]

Propozycja PGP jest znacznie wyższa. Firma przekonuje, że 85% pracowników byłoby zatrudnionych na umowę o pracę (są za to przyznawane punkty w przetargu), ale chyba nie spodziewano się tego, że Poczta tak mocno zjedzie z ceną. A to ona nadal jest czynnikiem decydującym o wyborze operatora.

Cena zaproponowana przez Pocztę Polską budzi nasze zdumienie i jest znacznie poniżej cen oferowanych przez nią na rynku detalicznym, jak również na rynku zamówień publicznych. Zakres i wysokie wymagania postawione przez Zamawiającego w przetargu, które są niespotykane w żadnym innym zamówieniu, w żaden sposób nie uzasadniają tak niskiej ceny przy tak wysokich kosztach zarządu w Grupie Poczty Polskiej (sięgający 570 mln zł rocznie) jak również innych kosztach ponoszonych przez PP. Przychody z kontraktu sądowego w żaden sposób nie pokryją kosztów operacyjnych i odpowiadających im kosztów stałych – co może być istotnym czynnikiem analizy finansowej inwestorów podczas zapowiadanego IPO czy emisji obligacji Poczty Polskiej.

Co więcej – Poczta Polska oferowała sądom obsługę korespondencji o wartości 580 mln zł bez VAT na dwa lata (w 2013 roku), a teraz zaoferowała obsługę na 3 lata za około 240 mln zł bez VAT. To tym bardziej dziwne, że w Komisji Sejmowej w 2014 roku Poczta obszernie tłumaczyła, iż nie mogła zaoferować niższych cen na obsługę korespondencji Ministerstwa Sprawiedliwości ze względu na wymogi regulacyjne jak i kosztowe (http://www.sejm.gov.pl/Sejm7.nsf/biuletyn.xsp?documentId=FB279C89138479F6C1257D20004973C2).

To fragmenty stanowiska PGP w sprawie przetargu, dalej czytamy w nim o podejrzeniach świadczenia przez PP usługi poniżej kosztów. Firma po prostu oskarża Pocztę Polską o dumping i podkreśla, że to jest sprzeczne z prawem polskim i unijnym.

Brzoska i spółka mają problem

Niedługo zapadną w tej sprawie decyzje, operator musi być wybrany. Prawdopodobnie będzie nim Poczta Polska. Czy to zakończy temat? Mało prawdopodobne, ostatecznie sprawa trafi pewnie do sądu. Warto w tym miejscu przywołać pewien wpis Rafała Brzoski umieszczony na Facebooku:

Tragifarsa - takim słowem można podsumować historię przetargu na obsługę korespondencji sądowej i późniejszą realizację kontraktu. Sprawa ciągnie się od roku 2013 i powoli moglibyśmy o niej zacząć zapominać, ale wiele wskazuje na to, że czeka nas kolejna odsłona widowiska. Nowy przetarg, nowe pole do popisu. Tym razem to Poczta Polska jest oskarżana o nieuczciwe praktyki, o próbę wygryzienia konkurencji przez stosowanie cen dumpingowych. Biznes Brzoski może mieć spory problem. Zwłaszcza, że nowa władza mówi wprost, iż będzie bronić narodowego operatora. Cytując klasyka: Winter is coming...

Paczkomaty są super, ale te listy z sądów...

Sporo piszemy o biznesach Rafała Brzoski. A Wy intensywnie komentujecie te tematy. Z tych wpisów wyłania się ciekawy obraz: doceniacie Paczkomaty, piszecie, że usługa jest super. Jednocześnie podkreślacie, że inne usługi świadczone przez InPost doskonałe nie są. Co tam niedoskonałe - nie zostawiacie na nich suchej nitki. I nie jesteście na tym polu odosobnieni. Wiele osób przekonuje, że odbieranie listów w sklepie, kiosku czy kwiaciarni to lekka przesada. Zwłaszcza, gdy chodzi o ważne listy, np. korespondencję sądową. Pracownicy tych punktów są nieprzygotowani, spada poziom bezpieczeństwa, obywatel jest narażony na poważne problemy, gdy przesyłka zaginie.

Ta sytuacja to pokłosie decyzji podjętych w roku 2013. Poczta Polska przegrała wówczas batalię o kontrakt na dostarczanie korespondencji z sądów i prokuratur. Jak do tego doszło? Wiele osób do dzisiaj szuka odpowiedzi. Usługę niezwykle istotną z punktu widzenia sprawnego funkcjonowania państwa wygrała Polska Grupa Pocztowa (należy do InPost), która do obsługi tego "zlecenia" nie była przygotowana. Zdecydowała niższa cena, po wygranym przetargu zwycięzca musiał szybko tworzyć infrastrukturę, by podjąć się zadania. Efekty chyba znacie, jeśli sami ich nie doświadczyliście, to mogliście usłyszeć o tym z mediów. Podkreślę, że wpadki i niedoróbki były dość powszechne.

Sprawa tamtego przetargu jest ciągle aktualna, polecam lekturę artykułu z wyborcza.biz, w którym przedstawiono nieudolność procesu przetargowego. Można się łapać za głowę, gdy czyta się, że:

Komisja przetargowa - składająca się z pracowników Centrum Zakupów dla Sądownictwa - pracowała w co najmniej niefrasobliwy sposób. "Podkreślenia wymaga fakt, że (...) aż trzy osoby z pięciu członków Komisji Przetargowej potwierdziły i przyznały, że nie zapoznawały się one z treścią ofert złożonych przez Wykonawców do postępowania o udzielenie zamówienia publicznego ZP -14/2013" - pisze prokurator.

Część członków komisji nie była nawet w stanie podać nazwy firmy, która wygrała przetarg, ani podwykonawców, którzy mieli uczestniczyć w jego realizacji.

Można się z tego śmiać, ale to śmiech przez łzy. Zwłaszcza, że winnych oraz adekwatnych kar pewnie znowu nie będzie:

Prokuratura uważa, że mogło dojść do zaniedbań służbowych ze strony członków komisji, ale nieprawidłowości nie noszą znamion przestępstwa. Należy je rozpatrywać w kategoriach odpowiedzialności służbowej.

Jak już pisałem: tragifarsa. Czas na odsłonę 2.0?

Nowy przetarg, nowe problemy

Wracamy do punktu wyjścia, znowu trzeba wybrać wykonawcę usługi opisywanej powyżej, tym razem chodzi o lata 2016-2018. PGP i Poczta Polska złożyły oferty przetargowe i okazało się, że... PP zaproponowała znacznie bardziej korzystne warunki. Chodzi głównie o cenę. Budżet zamawiającego wynosił ponad miliard złotych, a Poczta zapewnia, że wykona to za mniej niż 300 mln (brutto). Operator przekonuje, że będzie to możliwe za sprawą przeprowadzonej w ostatnich latach restrukturyzacji, na stronie PP znajdziemy też taki fragment:

- Zaproponowaliśmy rynkową i bardzo korzystną ofertę, mając świadomość roli Poczty Polskiej jako firmy kluczowej dla infrastruktury krytycznej państwa i służby dla obywateli w tym specyficznym i arcyodpowiedzialnym przetargu. Obsługa polskiego wymiaru sprawiedliwości to ponadstandardowe wyzwanie, którego jakość świadczenia przekłada się na zaufanie obywateli do państwa, czego Poczta Polska jako narodowy operator ma świadomość. Cieszymy się, że dzięki ofercie Poczty Polskiej budżet państwa zaoszczędzi znaczne środki – podkreśla Zbigniew Baranowski, rzecznik prasowy Poczty Polskiej. Według niego potencjalny wybór Poczty Polskiej na firmę obsługującą to zlecenie zakończy dwuletni bałagan. [źródło]

Propozycja PGP jest znacznie wyższa. Firma przekonuje, że 85% pracowników byłoby zatrudnionych na umowę o pracę (są za to przyznawane punkty w przetargu), ale chyba nie spodziewano się tego, że Poczta tak mocno zjedzie z ceną. A to ona nadal jest czynnikiem decydującym o wyborze operatora.

Cena zaproponowana przez Pocztę Polską budzi nasze zdumienie i jest znacznie poniżej cen oferowanych przez nią na rynku detalicznym, jak również na rynku zamówień publicznych. Zakres i wysokie wymagania postawione przez Zamawiającego w przetargu, które są niespotykane w żadnym innym zamówieniu, w żaden sposób nie uzasadniają tak niskiej ceny przy tak wysokich kosztach zarządu w Grupie Poczty Polskiej (sięgający 570 mln zł rocznie) jak również innych kosztach ponoszonych przez PP. Przychody z kontraktu sądowego w żaden sposób nie pokryją kosztów operacyjnych i odpowiadających im kosztów stałych – co może być istotnym czynnikiem analizy finansowej inwestorów podczas zapowiadanego IPO czy emisji obligacji Poczty Polskiej.

Co więcej – Poczta Polska oferowała sądom obsługę korespondencji o wartości 580 mln zł bez VAT na dwa lata (w 2013 roku), a teraz zaoferowała obsługę na 3 lata za około 240 mln zł bez VAT. To tym bardziej dziwne, że w Komisji Sejmowej w 2014 roku Poczta obszernie tłumaczyła, iż nie mogła zaoferować niższych cen na obsługę korespondencji Ministerstwa Sprawiedliwości ze względu na wymogi regulacyjne jak i kosztowe (http://www.sejm.gov.pl/Sejm7.nsf/biuletyn.xsp?documentId=FB279C89138479F6C1257D20004973C2).

To fragmenty stanowiska PGP w sprawie przetargu, dalej czytamy w nim o podejrzeniach świadczenia przez PP usługi poniżej kosztów. Firma po prostu oskarża Pocztę Polską o dumping i podkreśla, że to jest sprzeczne z prawem polskim i unijnym.

Brzoska i spółka mają problem

Niedługo zapadną w tej sprawie decyzje, operator musi być wybrany. Prawdopodobnie będzie nim Poczta Polska. Czy to zakończy temat? Mało prawdopodobne, ostatecznie sprawa trafi pewnie do sądu. Warto w tym miejscu przywołać pewien wpis Rafała Brzoski umieszczony na Facebooku:

Nie dotyczy on przetargu na listy sądowe, w artykule, do którego odsyła Brzoska czytamy:

Chodzi o przetarg na dostarczanie przez dwa lata korespondencji z ponad 100 państwowych instytucji takich jak ministerstwa, urzędy centralne czy wojewódzkie. W grudniu 2014 r. wygrała go spółka InPost z ofertą 33 mln zł. Poczta Polska, która proponowała 36 mln zł zakwestionowała ten wybór. Spór trafił do Krajowej Izby Odwoławczej, później do sądu. Ten zaś ostatecznie potwierdził wygraną InPostu. Wydawało się, że choć z pewnym opóźnieniem, to jednak ta spółka zacznie obsługiwać całą administrację centralną. Tak się jednak nie stało. [źródło]

Wspominam o tym ze względu na słowa Brzoski "nie mam wątpliwości że i tak nie będziemy tego obsługiwać". Podobnie może być z usługą, której dotyczy niniejszy wpis - odwoływanie się do sądów niewiele zmieni, a wpłynie na to m.in. zmiana władzy. Jeżeli zajrzycie do programu PiS, które przez najbliższe lata będzie prawdopodobnie rządzić samodzielnie, to znajdziecie tam np. takie fragmenty dotyczące Poczty Polskiej:

Państwo powinno dołożyć także wszelkich starań, by Poczta Polska nie przegrywała przetargów na obsługę pocztową instytucji państwowych z konkurentami, którzy oferują niższą cenę tylko dlatego, że zatrudniają pracowników na "umowy śmieciowe" i płacą niższe podatki.

PiS daje jasno do zrozumienia, że będzie wspierał PP. To cel o znaczeniu strategicznym. Kilka akapitów wyżej cytowałem PGP, które wspominało o IPO Poczty Polskiej. Nowa władza może i wprowadzi narodowego operatora na giełdę, ale większościowy pakiet akcji pozostanie w rekach Skarbu Państwa. PiS zamierza wzmacniać to przedsiębiorstwo, a to oznacza spory problem dla InPostu. Ostatecznie może oczywiście stanąć na tym, że Brzoska będzie wygrywał w sądach i przyznane zostaną mu odszkodowania. Wilk syty i owca cała. Tyle, że za wszystko i tak zapłacą obywatele.

Nie dotyczy on przetargu na listy sądowe, w artykule, do którego odsyła Brzoska czytamy:

Chodzi o przetarg na dostarczanie przez dwa lata korespondencji z ponad 100 państwowych instytucji takich jak ministerstwa, urzędy centralne czy wojewódzkie. W grudniu 2014 r. wygrała go spółka InPost z ofertą 33 mln zł. Poczta Polska, która proponowała 36 mln zł zakwestionowała ten wybór. Spór trafił do Krajowej Izby Odwoławczej, później do sądu. Ten zaś ostatecznie potwierdził wygraną InPostu. Wydawało się, że choć z pewnym opóźnieniem, to jednak ta spółka zacznie obsługiwać całą administrację centralną. Tak się jednak nie stało. [źródło]

Wspominam o tym ze względu na słowa Brzoski "nie mam wątpliwości że i tak nie będziemy tego obsługiwać". Podobnie może być z usługą, której dotyczy niniejszy wpis - odwoływanie się do sądów niewiele zmieni, a wpłynie na to m.in. zmiana władzy. Jeżeli zajrzycie do programu PiS, które przez najbliższe lata będzie prawdopodobnie rządzić samodzielnie, to znajdziecie tam np. takie fragmenty dotyczące Poczty Polskiej:

Państwo powinno dołożyć także wszelkich starań, by Poczta Polska nie przegrywała przetargów na obsługę pocztową instytucji państwowych z konkurentami, którzy oferują niższą cenę tylko dlatego, że zatrudniają pracowników na "umowy śmieciowe" i płacą niższe podatki.

PiS daje jasno do zrozumienia, że będzie wspierał PP. To cel o znaczeniu strategicznym. Kilka akapitów wyżej cytowałem PGP, które wspominało o IPO Poczty Polskiej. Nowa władza może i wprowadzi narodowego operatora na giełdę, ale większościowy pakiet akcji pozostanie w rekach Skarbu Państwa. PiS zamierza wzmacniać to przedsiębiorstwo, a to oznacza spory problem dla InPostu. Ostatecznie może oczywiście stanąć na tym, że Brzoska będzie wygrywał w sądach i przyznane zostaną mu odszkodowania. Wilk syty i owca cała. Tyle, że za wszystko i tak zapłacą obywatele.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

poczta polskaPrzetarg