15

Poczta Polska będzie dostarczać dronami… Nie, nie przesyłki – listonoszy! [AntySens]

Poczta Polska od jakiegoś czasu udowadnia, że nie zamierza tkwić w XX (a zdaniem złośliwców w XIX) wieku. Pojawiają się cyfrowe usługi, placówki są remontowane, firma chce wspierać innowacje i wykorzystywać je w swoim rozwoju. Końcówka tygodnia przynosi wieści na temat kolejnego kroku w przyszłość: państwowy operator będzie korzystał z dronów. Mylą się jednak ci, którzy pomyśleli, że PP z pomocą latających maszyn dostarczy po prostu przesyłki - przyleci do nas listonosz, który tę przesyłkę wręczy.

Kiedy kilka lat temu Jeff Bezos, szef Amazona, ogłosił, że jego firma pracuje nad dostarczaniem przesyłek z pomocą dronów, świat wstrzymał oddech. Jak to, zamiast kuriera czy listonosza towar dostarczy latająca maszyna? I to w godzinę czy dwie po tym, jak go zamówię? Sciecne fiction. Co prawda, amerykańska korporacja do dzisiaj nie wprowadziła tej usługi, ale pomysł zaczęli opracowywać inni: sklepy, pizzerie, służba zdrowia. Wielu przedsiębiorców zastanawia się, czy można to rozwiązanie wdrożyć na większą skalę i zrobić na tym biznes. Przedstawiciele Poczty przekonują, że mają na to pomysł:

– Nie będziemy powierzać przesyłek maszynom bezpośrednio. Nadal będą je mieli w swoich torbach listonosze. I to oni zostaną dostarczeni przez latające maszyny. Dlaczego tak? Przede wszystkim chodzi o komfort i zadowolenie klienta – chcemy, by miał kontakt z żywym człowiekiem, który się do niego uśmiechnie i będzie życzył miłego dnia. Dron niby też to może zrobić za pomocą głośnika, ale to jakieś takie… Powiedzmy, że Polacy nie są na to gotowi. Jest jeszcze jeden istotny powód: gdybyśmy teraz postanowili zastąpić listonoszy dronami, to pracę straciłaby rzesza ludzi. A na to nie ma przyzwolenia ze strony władz. No i musimy mieć etaty, żeby wygrywać w przyszłości przetargi. I wiadomo: listonosz, to listonosz.

Dowiedzieliśmy się, że w Poczcie Polskiej trwają zawirowania związane z nowym pomysłem – do pracy w charakterze listonosza poszukiwani są przede wszystkim osoby niskie i szczupłe, a co za tym idzie: lekkie. Jednego człowieka (z torbą) i tak musi ciągnąć kilka maszyn. Im więcej, tym wyższy koszt nowego projektu. Jeżeli zatem listonosz nie spełnia kryteriów, zostanie przeniesiony do innego działu.

– Ale w jego miejsce może trafić sympatyczna pani z okienka, którą nasi klienci dobrze znają. Możliwe, że za tydzień zapuka do czyjegoś okna na czwartym piętrze i wręczy awizo. Nie będzie musiała taszczyć torby tak wysoko. Poczta Polska dba o swoich ludzi.

Zapytaliśmy o okoliczności, w jakich wypłynął ten pomysł:

– Zaczęło się od pomysłu na nasze paczkomaty. Stwierdziliśmy, że skoro jest o nich tak głośno i ludzie chwalą, to może i my skorzystamy? Znowu jednak wystąpił problem ze zwolnieniami i obsługą przez człowieka – nie chcemy zastępować ludzi maszynami. Opracowaliśmy zatem automaty z ludźmi w środku. Testowaliśmy to przez jakiś czas w kilku mniejszych miastach, ale nie zdało egzaminu. Klienci panikowali, gdy po otwarciu skrytki paczkę podawała im ręka naszego pracownika albo gdy byli witani uśmiechem tkwiącej tam osoby. No i dla naszych nie było to ani wygodne, ani bezpieczne – kilka osób utknęło. Wtedy ktoś przeczytał w Internecie, że szef konkurencji, prezes Brzoska, nie wierzy w drony w usługach pocztowych. No to postanowiliśmy utrzeć mu nosa: biznes nie ma przyszłości? No to patrz Pan! Poczta Polska potrafi.

Nie pozostaje nic innego, jak wypatrywać maszyn latających z logo rodzimego operatora pocztowego. Jeśli przez otwarte okno usłyszycie dziwny szum, można zakładać, że zaraz dostaniecie list od wujka z Ameryki. Albo z Urzędu Skarbowego. Ewentualnie paczkę, w której przyjdzie wygrany na Facebooku iPhone bez folii. Poczta Polska nadciąga. Poczta Polska nadlatuje!

Niniejszy wpis ma charakter satyryczny, a informacje i cytaty w nim zawarte nie są prawdziwe. Oznaczyliśmy to w tytule [AntySens], podobnie zamierzamy robić w przyszłości.

Źródło grafik: media.poczta-polska.pl