19

Po co nam mocne konsole skoro mamy granie w chmurze?

Next-geny są coraz bliżej. Już niemal wyczuwamy ich podmuch, który zmiecie stare konsole z salonów razem z kurzem, którym przez tyle lat solidarnie obrastały. Xbox One i PS4 ustanowią nowe standardy gry i zmienią to w jaki sposób znajdujemy rozrywkę przed telewizorem. Naprawdę chciałbym żeby tak było… Ale nie będzie… Bo nowe konsole, to tylko […]

Next-geny są coraz bliżej. Już niemal wyczuwamy ich podmuch, który zmiecie stare konsole z salonów razem z kurzem, którym przez tyle lat solidarnie obrastały. Xbox One i PS4 ustanowią nowe standardy gry i zmienią to w jaki sposób znajdujemy rozrywkę przed telewizorem. Naprawdę chciałbym żeby tak było… Ale nie będzie…

Bo nowe konsole, to tylko średnio-wydajne pecety, opakowane w logo producenta. Nie będzie raczej skoku jakościowego, bo i dlaczego miałby być? Szybsze sprzęty, w postaci komputerów są już dostępne na rynku od dawna, a zanim producenci w pełni nauczą się wykorzystywać wydajność drzemiącą (jednak?) w nowych konsolach, minie kilka lat.

Jednak nawet jeśli rewolucja nie będzie drzemała w krzemie stającym koło naszych telewizorów, to na nasze usługi będą jeszcze czekały wielkie serwerownie firm świadczących usługi grania w sieci.

O swoim istnieniu przypomniała mi dziś platforma Gaikai wykupiona przez Sony w lipcu zeszłego roku. Okazało się bowiem, że ze względu na niższe prędkości łącz, serwis ten nie zostanie uruchomiony w Europie w tym samym czasie, co w Stanach Zjednoczonych. Decyzja ta wydaje mi się o tyle dziwna, że zachód Starego Kontynentu nie odbiega poziomem od USA, a i u nas zagrałby tylko ten, komu łącze by na pozwalało.

Z wielkiej chmury duży deszcz

Pomijając jednak te niuanse. Naprawdę mam nadzieję, że w końcu nadchodząca generacja skupi się mocniej na graniu w chmurze. Oczywiście już przeczuwam podniesienie się wielkiego lamentu, dotyczącego uzależnienia naszej rozrywki od dostępu do Internetu, ale patrząc realnie w przyszłość, chmura jest usługą, od której nie uciekniemy. Stawiają na nią najwięksi w branży z Microsoftem i Google’m na czele.

W ciągu cyklu życia next-genów obliczonego wg pogłosek na ok. 7 lat, smartfony na pewno staną się od nich szybsze. Tym samym nadchodząca generacja konsol zapewne będzie ostatnią, choć trwającą bardzo długie lata. Wystarczy przecież podpiąć ją do sieci, odpalić streaming zakupionej wcześniej gierki i nie martwić się o wymagania sprzętowe. Jednak z drugiej strony to właśnie integracja online zabiła plany dotyczące Xboxa One…

Bye, bye konsole…

Porównywanie specyfikacji staje sięcoraz bardziej smartfonową domeną. Zestawianie SoCów i zawartych w nich procesorów i układów graficznych, jako żywo przypomina, to, co działo się z komputerami jeszcze kilka lat temu. Jednak telefony też przecież mogą korzystać z serwisów streamingowych, przesyłać obraz na telewizor, a także obsługiwać podłączonego pada. Gdzie wtedy będzie jeszcze miejsce dla konsol? W muzeum?

 Foto