12

Plemiona Oceanii, memy z Xzibitem i antropologia nowoczesnych technologii

Autorem wpisu jest Jarosław Kopeć. W 1914 r Polak z Krakowa – Bronisław Malinowski – wybrał się w daleką podróż do Papui, dziś Papui Nowej Gwinei, by badać członków plemion zamieszkujących Wyspę Mailu. Podstawą jego wykształcenia były nauki ścisłe i przyrodnicze i być może to dlatego odznaczył się w historii antropologii kulturowej wyjątkowo metodycznym i […]

Autorem wpisu jest Jarosław Kopeć.
W 1914 r Polak z Krakowa – Bronisław Malinowski – wybrał się w daleką podróż do Papui, dziś Papui Nowej Gwinei, by badać członków plemion zamieszkujących Wyspę Mailu. Podstawą jego wykształcenia były nauki ścisłe i przyrodnicze i być może to dlatego odznaczył się w historii antropologii kulturowej wyjątkowo metodycznym i skrupulatnym podejściem do tematu.

Malinowskiego zaciekawił jeden z rytuałów „dzikich”, którzy w określonych porach roku na wyskrobanych w zestandaryzowany sposób czółnach wyruszali w podróż po sąsiednich wyspach, przekazując zamieszkującym je plemionom nic nie warte muszle i naszyjniki. Obserwacje, które wtedy poczynił, pozwoliły mu opisać cały rytuał i zinterpretować jego znaczenie jako spoiny łączącej dawniej wrogo do siebie nastawione plemiona.

19_malinowski

Opis rytuału owego rytuału zwanego kula jest jednym z podstawowych zagadnień współczesnej antropologii. Studenci uczą się z prac Malinowskiego metod pracy badawczej, a same wnioski, które polskiemu profesorowi London School of Economics udało się sformułować, znajdują zastosowanie także w omawianiu współczesnych zjawisk kulturowych (Malinowski wpisał się w historię antropologii także książką o „życiu seksualnym dzikich”, lektura obowiązkowa!).

A co antropolog powiedziałby o takich, powiedzmy, memach? Dlaczego ludzie je tworzą? Dlaczego je wymieniają? Co się dzieje, kiedy w poważnej dyskusji, w której zdążyły już paść zarówno argumenty ad personam, jak i brawurowe reductio ad hitlerum, ktoś nagle wyciąga mem?

To zjawisko dziwnie przypomina kula. Ludzie tworzą obrazy, które nie mają materialnej wartości, wrzucają je do sieci, linkują, wymieniają się, przywołują w dyskusjach, a potem przy piwie nazywają się nawzajem wąsatymi andrzejami albo typowymi sebami.

Samemu zdarzyło mi się tworzyć memy. Byłem w tym niepomiernie słaby. Któregoś razu wziąłem standardowe zdjęcie Xzibita i napisałem żart o tym, że pomylił wibracje z telefonu z tymi pochodzącymi z jego kozackich głośników 5.1.

gggg

Nie dostałem żadnych głosów na 9gagu i byłem smutny, ale kolega, wytrawny memolog, podpowiedział, że memy to bardzo sformalizowana dziedzina ludzkiej twórczości. Że nie mogę po prostu wziąć Xzibita i zrobić z nim mema bez „Yo dawg” i żartu o tym, że coś wsadzimy w coś, bo lubisz to coś (sami wiecie).

Wtedy przekonałem się, że memy to nie przelewki i warto się nad nimi zastanowić. Jeszcze tego nie zrobiłem, ale gdybym chciał, powinienem, jak Malinowski, spakować walizki i ruszyć „w teren”, czyli pewnie na 4chana, reddita albo wykop i przeprowadzić uczestniczącą obserwację, która pozwoliłaby mi w końcu zrozumieć, o co chodzi z tymi memami.

Obserwacja uczestnicząca to tylko jedna z metod antropologii kulturowej, a Malinowski jest tylko jednym (choć niezwykle ważnym) z przedstawicieli tej dziedziny, którym można się inspirować, podejmując antropologiczną rozkminę nad nowoczesnymi technologiami, ich miejscem w ludzkim społeczeństwie, nad praktykami korzystania z nich czy wpływem na życie publiczne. Antropolodzy nowoczesnych technologii rozkminiają (albo mogą rozkminiać w przyszłości, bo dziedzina jest jeszcze młoda) wpływ urządzeń mobilnych na dyskusje przy piwie, istnienia Twittera na przebieg dużych wydarzeń politycznych albo zależność pomiędzy podłączaniem emerytów do Internetu a ich tendencją do awanturowania się z mieszkającymi po sąsiedzku studentami.

Morze pytań jest wprost nieprzebrane. W kolejnych felietonach będziemy brali je na warsztat. Zastanowimy się między innymi:

  • do czego właściwie służy Wikipedia,
  • na czym (i dlaczego właśnie na tym) ludzie najczęściej oglądają pornografię,
  • co się dzieje z percepcją, kiedy pracujemy przez Internet,
  • o co chodzi z „cyfrowymi tubylcami” i dlaczego to wszystko oszustwo.

O tych i wielu innych FASCYNUJĄCYCH zjawiskach kulturowych przeczytacie w dalszych odcinkach cyklu (o ile przekonacie redakcję, że warto mnie tu trzymać).

Autor jest arabistą i kulturoznawcą zajmującym się antropologią nowoczesnych technologii. Prowadzi bloga Antropologia surfingu, na którym publikuje ćwierć-naukowe teksty poświęcone Internetowi opisywanemu z perspektywy humanistyczno-społecznej.

Obrazki 1,2.