Felietony

PlayStation VR zadziała też z Xboksem One

PW
Paweł Winiarski

Pierwszy komputer, Atari 65 XE, dostał pod choinkę...

10

I w sumie każdym urządzeniem posiadającym port HDMI. Oczywiście nie ma co liczyć na wrażenia porównywalne z prawdziwą wirtualną rzeczywistością, ale ta funkcja jest naprawdę fajna.

Wiedzieliście, że PlayStation VR można podłączyć do Xboksa One? Nie będę czarował, że sam na to wpadłem, rzuciły mi się w oczy informacje przeczytane w sieci. Sam jestem zbyt zajęty testowaniem urządzenia żeby kombinować z nie do końca oczywistymi rzeczami.

Cała magia dotyczy portu HDMI, który dzięki takiej a nie innej konstrukcji PlayStation VR możemy wykorzystać również na mniej klasyczne sposoby. Otóż podłączenie PSVR jest banalnie proste i jedno ze złącz na dodawanej do zestawu skrzynce przetwarzającej dane opisane jest jako HDMI do którego należy podłączyć PS4. Ale co się stanie jeśli pod to złącze podłączymy na przykład Xboksa One? W goglach wyświetli się obraz generowany przez konsolę Microsoftu i będziemy mogli na niego patrzeć w trybie kinowym. Nie ma oczywiście mowy o prawdziwym VR, ale efekt jest świetny - wygląda to trochę tak, jakbyśmy grali na ogromnym telewizorze lub w sali kinowej. Miałem swego czasu przyjemność grać w normalnym kinie i efekt naprawdę jest podobny. Oczywiście obraz jest trochę gorszy niż na telewizorze, ale chociażby dla samego wrażenia warto z tej funkcji skorzystać.

W ten sposób podłączycie oczywiście każdy sprzęt posiadający wyjście HDMI - starszego Xboksa, PS3, Wii U, PC-ta czy Maka. Sprawdzałem, działa - zacząłem nawet w ten sposób montować jeden z filmów - specyficzne doświadczenie. Jedynym minusem jest konieczność jednoczesnego włączenia PS4 - bez podłączenia jednostki przeliczającej do japońskiej konsoli, nie uruchomicie bowiem gogli.

Generalnie tryb kinowy w PSVR to bardzo fajna funkcja, z której też trochę korzystałem. Przeszedłem tak kilka misji w Call of Duty: Modern Warfare Remastered i choć może w tak dynamicznej strzelance nie sprawdza się idealnie, to grało mi się przyjemnie, a i efekt był naprawdę fajny. Położyłem się na przykład w goglach na plecach, patrzyłem w sufit i grałem tak, jakbym na owym suficie miał telewizor. Chętnie zobaczyłbym jednak jakieś skórki do „wirtualnego kina”, bowiem na chwilę obecną jest to po prostu sam ekran, bez upiększaczy. Cicho liczę też na aplikację Netfliksa podobną do tej na Samsung Gear VR. Wirtualny pokój to drobiazg, ale sprawia fajne wrażenie. I tak, Netfliksa w trybie kinowym na PSVR ogląda się o wiele lepiej niż w podobny sposób na goglach od Samsunga.

Recenzję PlayStation VR planuję na przyszły tydzień. Zachód dostał sprzęt wcześniej i jeszcze zanim polskie media rozpakowały swoje egzemplarze testowe, w sieci pojawiły się już recenzje. Wierzę więc, że pierwszy apetyt zaspokoiliście, pierwsze wrażenia też starałem się opublikować jak najszybciej. Chcę porządnie przetestować sprzęt, a nie ścigać się z innymi redakcjami, bo przecież nie tego od nas oczekujecie.

Zbierając dla Was pierwsze recenzje PSVR pisałem o problemach PlayStation Camera i kontrolerów - zachodnie media wspominały, że nie są to rozwiązania idealne. Faktycznie, kontrolery od HTC Vive są dokładniejsze, jednak póki co nie zauważyłem by DualShock 4 czy pałki Move w jakikolwiek sposób psuły mi zabawę. Wszystko działa sprawnie i podobnie jak PSVR konfiguruje się banalnie prosto. Dobrze ustawiona kamera nie ma problemów z gubieniem hełmu i nie ma potrzeby martwienia się o światło w pomieszczeniu. Pokój, w którym gram nie ma specjalnie mocnego oświetlenia, mimo tego sprzęt nie zgłosił problemów. W zasadzie jedynym mankamentem, który odczuwam to okablowanie - ale wszystkie aktualnie dostępne na rynku duże hełmy do VR podłączane są przewodowo i to wina technologii/możliwości, a nie sprzętu Sony. Można byłoby jednak pokusić się o możliwość podłączenia chociażby oficjalnego bezprzewodowego headsetu, byłby na pewno wygodniejszy od dołączonych do zestawu „pchełek”. Te działają dobrze, dają przestrzenny dźwięk, ale jednak przewody potrafią gdzieś łaskotać po karku.

Dodam, że gram w dużych okularach i tak jak wspominałem przy wcześniejszych testach, nie jest to dla PSVR problemem. Ba, głos w słuchawkach powiedział mi nawet że jeśli mam na nosie okulary, nie powinienem ich zdejmować. Oczywiście opcja bez nich jest minimalnie wygodniejsza, ale nie narzekam. Szkoda jednak, że nie udało się zaimplementować jakiegoś mechanizmu korekcyjnego - mam astygmatyzm i nie wiem czy sprzęt mógłby sobie jakoś z nim poradzić, ale na pewno byłaby to fajna opcja.

Na koniec dodam, że jeśli szukacie jednej gry na PSVR, która pokazuje moc sprzętu i serwuje błędnikowi najlepsze emocje - patrzcie w stronę RIGS. Przy włączonych wszystkich opcjach graficznych (np. włączenie podglądu podczas katapulty ze zniszczonego mecha) i wybraniu szybkiego robota, mózg naprawdę daje się oszukać. Może nie czuć przeciążeń, ale kilka razy poczułem się dziwnie. Nie źle, ale niepewnie jeśli chodzi o odbiór całości. Coś, jak przy przeciążeniach na kolejce górskiej. Może uczucie pojawiło się przez to, że jestem mocno przeziębiony i biorę leki, zobaczymy jak sprawa będzie wyglądać po ich odstawieniu. Jeśli jednak macie problemy z błędnikiem, miejcie to na uwadze włączając produkcję Guerilla Games. Absolutnie nie traktuję tego jako minus, VR ma serwować choć trochę realne emocje i RIGS w tym temacie „dostarcza”. Aha. I nie grajcie przed snem w Until Dawn: Rush of Blood ani demo Kitchen. Obie produkcje, szczególnie ogrywane późno w nocy, trochę potem przeszkadzają w spokojnym zaśnięciu. Ciarki też są, a nie jestem typem osoby, która piszczy i dostaje mini-zawału na horrorach.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

psvr