250

PlayStation 5 pokazało mi, dlaczego nigdy nie kupię konsoli

PlayStation 5
Czy warto kupować konsolę? Moim zdaniem nie. Fakt, że dzięki niej można "mieć spokój" na kilka lat można włożyć miedzy bajki.

Jak zwykle co kilka lat jesteśmy świadkami generacyjnej zmiany w świecie konsol. Wchodząca na rynek 9 generacja jak zwykle ściera się z dwiema reakcjami ze strony fanów. Jedni mówią, że wiele się nie zmieniło, a inni – że nigdy już nie wrócą do poprzedniej konsoli. W naszej redakcji nową konsolę PlayStation testował Paweł i niedawno stworzył osobny tekst poświęcony temu jak duże są różnice względem nie tyle PS 4, co nawet PS 4 Pro. I to właśnie ten tekst przekonał mnie do tego, że nigdy nie będę graczem konsolowym. Bo to mi się po prostu nie opłaca.

„Kupujesz konsolę i masz z głowy” to mit

Jeżeli chodzi o różnicę miedzy konsolami a PC, to w tym momencie są one zatarte bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. Na PC pogramy w konsolowe produkcję (nawet exclusive z PlayStation, Horizon, trafił ostatnio na Steam), możemy podpiąć komputer do telewizora i grać za pomocą pada. Jedynym, co w moim przypadku jakkolwiek przemawiałoby za kupnem PS 5 czy nowego Xboxa, to to, o czym konsolowi gracze mówią cały czas – wygoda użytkowania. Ot, chociażby sytuacja, przy wyborze gry – nie musisz się zastanawiać nad wymaganiami technicznymi i tym, czy dana gra pójdzie na twoim sprzęcie. Teoretycznie wszystko w grze powinno być zoptymalizowane tak, by doświadczenie użytkownika było jak najlepsze. Problem polega na tym, że w mojej opinii wcale tak nie jest.

Dosyć uważnie śledzę rynek gier i widzę, że o ile faktycznie jest tak, że każda gra „pójdzie” na danej konsoli, na którą została napisana, to nie zawsze jest to dobrze zaprojektowane doświadczenie. Jeżeli ktoś kupił PS 4 w 2013 roku z myślą, że ta konsola wystarczy mu na 7 lat, to już w 2015 musiał się mocno zdziwić, bo jak się okazało – gra w Wiedźmina 3 na tej konsoli wiązała się z dosyć regularnym pokazem klatek. Wraz z wyjściem PlayStation 4 takie sytuacje były coraz częstsze. Jeżeli więc ktoś chciał grać bez problemu, trzeba było kupić PS 4 Pro. Teraz taka sytuacja się powtarza. Jeżeli wierzyć wpisowi Pawła, po 4 latach od wyjścia PS 4 Pro, różnica względem PS 5 jest taka, że o powrocie nie ma już mowy. Mam nadzieję, że teraz zaczynacie rozumieć o co mi chodzi. Gry obecnie rozrastają się pod kątem jakości grafiki, rozdzielczości tekstur, animacji, czy też – samej struktury rozgrywki. W przypadku PC z takim wzrostem wymagań można sobie poradzić dzięki modularnej budowie konstrukcji – dokupić mocniejszą kartę graficzną czy szybszy dysk (i spieniężyć stare części). W konsoli natomiast jest się przywiązanym do tego, co dał nam producent. I o ile na premierę taka konsola zapewne „daje radę” , o tyle po kilku latach albo trzeba kupić nową (o ile będzie) z połówki generacji, albo męczyć się  z niezbyt płynną rozgrywką, niskimi detalami i długimi czasami ładowania.

Nie jest powiedziane oczywiście, że w przypadku PC takie problemy nie występują. Jednak jestem zdania, że dzięki wspomnianej modułowej konstrukcji ich rozwiązanie jest łatwiejsze i przede wszystkim tańsze niż kupno nowej konsoli. Dlatego też, jeżeli jeszcze nie tak dawno myślałem, że jest to dobry pomysł, tak teraz zdecydowanie wiem, że taka zabawa nie jest dla mnie.