pubg na ps4
16

Granie na padzie w PUBG to jakiś dramat. Recenzja PlayerUnknown’s Battlegrounds na PlayStation 4

Czekaliście na PUBG na PlayStation 4? Myślę, że tak - szczególnie, że posiadacze Xboksów mogli już grać od końca zeszłego roku, na PC-tach gra przyciąga miliony fanów battle royale jeszcze dłużej. Jak wypada gra na platformie Sony? Sprawdziliśmy.

Czym jest PlayerUnknonwn’s Battlegrounds?

Wciąż najlepszym battle royale na rynku. Gra ma jednak już swoje na karku, podchodzenie do niej w stylu klasycznej recenzji nie ma więc moim zdaniem sensu. Jednak jeśli jakimś cudem przespaliście modę na tego typu produkcje, czuję się w obowiązku by przedstawić Wam w skrócie czym jest PUBG. Podstawowe zasady gier battle royale są proste – duża mapa, 100 graczy (na ogół) i walka o przetrwanie, by ostatecznie wyłonić tego jednego zwycięzcę, jeden duet lub jeden czteroosobowy skład (w zależności od wybranego trybu). Wszyscy gracze PUBG najpierw spotykają się w lobby, by później wyskoczyć z samolotu i bez jakiejkolwiek broni wylądować ze spadochronem na jednej z trzech dużych lokacji. Kolejnym etapem jest tak zwane lootowanie, czyli zbieranie broni, amunicji, kamizelek, hełmów i wszelkiej maści dodatków, które sprawiają, że powoli stajemy się maszyną do wybijania przeciwników.

Co kilka minut zmniejsza się tak zwana strefa. Za jej granicą nasza postać traci zdrowie, warto więc pilnować, by cały czas działać w ramach zaznaczonego na mapie okręgu. Dodatkowo mamy tak zwane czerwone strefy, gdzie okolica bombardowana jest napalmem oraz zrzuty, czyli skrzynki w których znajdujemy lepszą broń i od jakiegoś czasu najmocniejszy hełm (tak zwana trójka, znana z obrazków promocyjnych gry). To w ogóle ciekawa sprawa, bo został on zabrany ze zwykłych miejscówek, przeniesiony do zrzutu, podczas gdy kamizelkę trójkę i plecak trójkę wciąż można normalnie znaleźć na mapie. Te są w tej chwili trzy – różnią się klimatem, roślinnością, budynkami (i po części lootem) – najnowsza mapa jest najmniejsza, co sprawia, że rozgrywka nabiera jeszcze większego tempa. Aktualnie na testowym serwerze można pograć w nadchodzącą wielkim krokami mapę zimową – po kilku spędzonych na niej godzinach mogę z czystym sumieniem napisać, że warto.

Ok, skoro wyjaśniliśmy sobie podstawowe kwestie, pora odpowiedzieć na jedno z dwóch najważniejszych pytań…

Jak gra się w PUBG na PlayStation 4?

Proces wydawniczy PUBG jest trochę zakręcony. Gra najpierw trafiła na PC (Steam) w formie wczesnego dostępu i na samym początku była fatalnie zoptymalizowana i pełna błędów. Kiedy wyszła z early access trafiła również na Xboksa One – w obu przypadkach była to produkcja płatna. Z kieszeni Microsoftu musiała popłynąć rzeka zielonych dolarów, bowiem za wydaniem gry z trwającą rok wyłącznością dla mniej popularnej konsoli z mniejszą bazą graczy nie stała żadna logika. I tu istotna informacja – jestem konsolowym świeżakiem w PUBG. Choć na PC mam przegrane 270 godzin (240 w standardową wersję, 30 na serwerze testowym), to na Xboksie w ten tytuł nie grałem. Traktujcie więc ten tekst jako dziewicze podejście do PUBG na konsoli.

Grę testowałem na PlayStation 4 Pro i muszę przyznać, że wygląda naprawdę dobrze. Na PC gram w 1080p, z średnimi detalami (choć część pasków jest ściągnięta całkowicie w dół) cały czas wierząc, że daje mi to lepszy pogląd na okolicę. Tymczasem w PUBG na PS4 detale ustawione są wysoko, ewidentnie widać, że działa również upscalowane 4K – bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie ostrość, jednak…po wyskoczeniu z samolotu ewidentnie widać, że dzieje się to kosztem odległości rysowania obiektów i dopiero od pewnego momentu widać zabudowania, które dodatkowo pojawiają się na naszych oczach jeden po drugim. Podczas jednego z pierwszych lądowań na Erangel zastanawiałem się nawet czy Pochinki zdążą się załadować zanim wyląduję, czy może zastanę jedynie same ulice.

Gra naprawdę nieźle trzyma 30 klatek animacji na sekundę – rzućcie okiem na materiał, który przy okazji porównuje obie wersje konsolowe pod względem działania.

No właśnie – dobrze przeczytaliście, 30 fpsów. Gram laptopie ASUS ROG Strix GL502VS (i7, 16GB RAM, mobilny GTX 1070) więc nie jestem najlepszą osobą do wypowiadania się o wydajności PC-towych gier, ale znajomi z mocniejszymi stacjonarnymi konfiguracjami podzielają moje odczucia (również przy włączonym liczniku klatek na Steam) – optymalizacja PUBG na PC wciąż leży i kwiczy, a skoki fps-ów z 35 na 110 są na porządku dziennym i nie ma większego znaczenia jak długo będziecie dłubać w ustawieniach graficznych. Jednak przez większość zabawy PUBG działa mi w okolicach 60 fpsów (choć nie są to stałe wartości) – i tu srogie rozczarowanie na PS4. Choć te 30 fpsów jest stałe, spadki oczywiście się zdarzają, to jednak dynamika zabawy jest zupełnie inna. Na tyle, że kilka pierwszych rund próbowałem się do tego przyzwyczaić, ale kiedy zaczęło mi się udawać, trafiał mnie szlag przez kulawy system sterowania.

Granie w PUBG na padzie to katorga. Piszę to z perspektywy osoby, która grywa w ten tytuł na myszce i klawiaturze, jednocześnie spędzając przy PS4 i padzie DualShock 4 najwięcej wolnego czasu. Można więc powiedzieć, że to właśnie konsolowy gamepad jest moim “weapon of choice”. Szkoda tylko, że w PUBG nic to nie daje i trafiał mnie szlag kiedy nie mogłem dobrze przycelować. Ale co tam celowanie, lootowanie to jakiś dramat i nie wierzę, że da się do tego systemu przyzwyczaić. Najlepiej zobaczcie sami.

Są producenci, którzy potrafią dostosować sterowanie do konsolowej rzeczywistości małego kontrolera, są też tacy którzy nie potrafią. Niestety twórcy PUBG należą do tej drugiej grupy. Sporo czasu zajmuje nauczenie się klawiszologii, potem przychodzi jednak szara, smutna rzeczywistość gdzie zamiast szybkiego zebrania potrzebnych przedmiotów ze skrzynki zastrzelonego przeciwnika leżymy na glebie walcząc z mechanizmem przenoszenia przedmiotów. A kiedy nam się to już uda, walczymy z kolejnym koszmarkiem, jakim jest montowanie dodatków, w tym lunet i celowników. Zamiast szybko przeciągnąć scope’a szóstkę na snajperkę, wrzucałem ją niechcący na M4, później nie mogłem zdjąć, wyrzucałem na ziemię, znowu podnosiłem, coś mi gdzieś uciekało i bam, dostałem serię z “kałacha”.

W następnym meczu, słysząc naokoło strzały, nie miałem czasu wchodzić do ekwipunku by zamontować dodatki do broni. Słyszałem kroki, więc ostatecznie stanąłem do walki… z gołym karabinem i…padłem martwy. Na PC szybko włączyłbym TAB, przeciągnął co trzeba tam, gdzie trzeba. Może gdybym zaczął swoją przygodę z grą na konsoli, podszedłbym do tematu inaczej, jednak widząc jak sprawnie idzie to na komputerze, nie jestem w stanie zaakceptować sterowania padem. O dokładności celowania nawet nie wspominam, bo różnice względem myszki są ogromne. I tu ponownie – można te różnice dostosować do konsol, a można zrobić źle. W PUBG dostajemy drugą opcję. W przeciwieństwie do innych konsolowych shooterów wiele akcji jest więc dziełem przypadku, a nie umiejętności. Nie rozumiem też dlaczego przy tak nieintuicyjnym systemie montowania dodatków nie pokuszono się w konsolowej wersji o automatyczne ich nakładanie na broń – tak, jak to ma chociażby miejsce w PC-towym Ring of Elysium.

Czy warto kupić PlayerUnknown’s Battleground na PlayStation 4?

Przed premierą nie przypuszczałem, że tak trudno będzie mi odpowiedzieć na to pytanie. Ponownie nadmienię, że nie wiedziałem czego się spodziewać – nie grałem w wersję na Xboksa One, na PC mam przegrane 240 godzin w podstawowej wersji gry i 30 na testowym serwerze. Porównując te dwie platformy mogę z czystym sumieniem napisać, że to w dużej mierze dwie różne gry. Ze względu na framerate i przede wszystkim system sterowania odczucia z obcowania z nimi są zupełnie inne. Wygrywa odsłona na PC, bardzo ciężko było mi się przestawić na wersję konsolową i czułem się z padem trochę jak kaleka. Da się do tego oczywiście przyzwyczaić i jeśli nie macie innej opcji – warto przynajmniej spróbować, bo PUBG – szczególnie z ekipą – to świetna produkcja, która wciąga jak bagno. Niestety konsolowa wersja jest tą gorszą odsłoną i trzeba o tym pamiętać.

Jeśli więc macie grę na PC, trzymajcie się tej wersji – choć doskonale rozumiem, że czasem ciężko przeboleć optymalizację działania, przez którą wiele osób widzi skoki z 35 na 110 fps-ów. To jednak gra stworzona na myszkę i klawiaturę, traci dużo dynamiki na padzie i o ile Fortnite sprawia masę frajdy zarówno na PC, konsolach – jak i nawet na kalekich joy-conach Switcha, przy PUBG na PS4 nie poczułem tej samej frajdy. To oczywiście nie jest wina PS4, po prostu PUBG na konsolach nijak się ma do wersji na PC. Cały czas próbuję przyzwyczaić się do tego nieintuicyjnego sterowania, a ostatecznie i tak ląduję przy komputerze testując zimową mapę. Poza tym mam spore wątpliwości, czy dziś PUBG nie powinien być grą darmową. 124 złote za konsolową edycję to sporo, szczególnie że Fortnite jest za darmo i Epic Games świetnie prowadzi swój model biznesowy. Ale powiedzmy sobie szczerze – PlayerUnknown’s Battlegrounds to lepsze battle royale niż Fortnite.