104

Play wysłał mi SMS-a: „Teraz będzie lepiej”. Niestety, odrobinę za późno

Jestem abonentem Playa od 7 czy 8 lat. Najpierw skusiła mnie najlepsza oferta na abonament, w którego skład wchodziły tylko rozmowy i SMS-y, by później sięgnąć także po ofertę z internetem. Po dziś dzień nie mam poważniejszych zarzutów do operatora - w zakresie wsparcia (technicznego) moje zgłoszenia były rozpatrywane i problemy rozwiązywane, a serwis Play24 sprawdza się jak powinien. Wielka szkoda jednak, że największa zaleta Playa przerodziła się w najpoważniejszą wadę sieci.

Nie będę przedłużał – mowa oczywiście o roamingu krajowym. Znacznie dłużej niż inni uważałem tę cechę sieci za największy plus, gdyż podczas wyjazdu za miasto nie musiałem obawiać się o zasięg – zdarzało się, że samodzielnie wybierałem jednego z dodatkowych operatorów, ale przez większość czasu telefon robił to automatycznie. Gdy na dodatkowym numerze zacząłem potrzebować także dostępu do internetu, to opierając się na infrastrukturze Orange czy T-Mobile przeglądałem sieć i korzystałem z komunikatorów bez przeszkód. Nigdy nie narzekałem na zaniki sygnału lub niedostępność mojego numeru ze względu na problemy z przełączaniem się pomiędzy sieciami, choć nie podważam realcji innych użytkowników, dla których takie sytuacje były na porządku dziennym i stanowiły wręcz kulę u nogi.

Z czasem zasięg czterech sieci stracił na ważności, a właściwie na znaczeniu. Ograniczenia, które wprowadzono nie zostały zrekompensowane rozbudową siatki nadajnków Play ani wprowadzeniem powszechnego dzisiaj LTE. O ile w większych miejscowoścach część użytkowników mogła tych mian nie odczuć, o tyle wycieczka nie-tak-daleko-poza-miasto bardzo szybko przypominała mi o zachodzących przemianach. Najbardziej odczuwalne stało się to na trasie Lublin – Warszawa, którą pokonuję regularnie. Z zazdrością spoglądałem na inne osoby, które nie przerywały seansu filmów streamowanych z sieci, podczas gdy dla mnie wyzwaniem było odświeżenie zawartości skrzynki mailowej. Z ciekawości dopytywałem z usług jakiego operatora korzystają. To nie był Play.

Dokładnie wczoraj otrzymałem SMS-a o treści obiecującej poprawę w działaniu sieci – zapowiadane jest płynniejsze przełączanie się pomiędzy nadajnikami Playa a „sieciami partnerów”. Posiadam dwa numery i jeden z nich pozostał w Play, zaś drugi przeniosłem przed miesiącem do nju. To zbyt mało czasu, by móc zakrzyknąć „rewelacja!” i złożyć wniosek o transfer drugiego z numerów, ale gdy fioletowa sieć nie była w stanie zapewnić mi warunków do pracy, dysponowałem alternatywą, która jeszcze nie zawiodła.

Gdy Play pojawił się na rynku, nastąpiło małe trzęsienie ziemi. Odpływ użytkowników z innych sieci był zauważalny, a Play przez długi okres cieszył się stale rosnącą popularnością. Po negocjacjach zawsze udawało mi się uzyskać takie warunki umowy, które mnie całkowicie satysfakcjonowały i przez głowę nie przeszła mi wtedy myśl o zmianie operatora. Jak wspomniałem na wstępie, rozwiązywanie problemów czy usuwanie usterek następowało zawsze w miłej atmosferze i niemalże od ręki.

Nie żegnam się z Playem na zawsze. Kto wie, może nju nie będzie siecią dla mnie i wkrótce, zamiast uciekać z drugim numerem, podejmę decyzję o powrocie. Główny numer jeszcze przez jakiś czas będzie działał w Play, więc przede mną okres testów i weryfikacji obietnicy Playa, która dotarła do mnie wczoraj.