95

Plastikowe torby? Czas skończyć z tym obciachem

Kilka dekad temu w naszym kraju mogły uchodzić za symbol luksusu, dzisiaj stanowią raczej powód do śmiechu i stanowią synonim obciachu: plastikowe torby. Wiele osób nad Wisłą uznawało je za równie cenną zdobycz, co puszki po napoju gazowanym ustawiane na półce meblościanki, ale te czasy minęły, przynajmniej mijają. Rośnie grupa ludzi, którzy na zakupy wybierają się z koszykiem, kartonem albo lnianą torbą. Takie rozwiązania wystarczą czy potrzebujemy nowoczesnego zastępstwa dla poczciwych "reklamówek"?

Plastikowe torby są naszym utrapieniem. Jasne, w jakimś stopniu to wygodne rozwiązanie, ale trzeba na to spojrzeć szerzej. Zobaczymy wówczas np. lasy, łąki czy brzegi jezior zaśmiecone odpadkami tego typu. Swego czasu pisałem o zbieraniu ich po sezonie wakacyjnym, plaża przypominała wysypisko. Polska stanowi wyjątek? Nie, można wymienić sporo państw, w których jest podobnie lub gorzej. Czasem nawet nie jest jasne czy to plaża, gdzie zaczyna się akwen, bo przed oczyma rozciąga się morze śmieci, w tym plastiku.

Podejrzewam, że każdy widział takie obrazki, jeśli nie na żywo, to w Sieci, prasie lub telewizji. Zwierzęta uwięzione w plastikowych torbach i uśmiercone przez nie lub zdeformowane. Plastik w układzie pokarmowym ryb, ptaków czy ssaków. Surferzy pod falami niosącymi śmieci, dzieci bawiące się w pływającym wysypisku. Raz na jakiś czas trafiam na pomysły, które mają pomóc usunąć śmieci z oceanów. Sporo się o tym mówi, ale to nie sprawia, że problem znika. I niewiele wskazuje na to, by w skali świata kłopot został rozwiązany.

Temat podejmuje np. Unia Europejska, wraz z nią oczywiście Polska, a efekty mogą być następujące:

Żeby ograniczyć zużycie plastikowych toreb, maksymalna opłata jaką klient zapłaci za nią w sklepie ma wynieść 1 zł – wynika z projektu noweli ustawy o gospodarce opakowaniami. Polak rocznie zużywa średnio do 270 foliówek, przeciętny Europejczyk – 200. [źródło]

Dobre rozwiązanie? Chyba tak. Im drożej, tym mniej toreb w obiegu, człowiek dwa razy zastanowi się, nim weźmie kolejną reklamówkę. Może nawet zacznie korzystać z opakować wykonanych z innych materiałów? Temat poruszam właśnie przy okazji takiej alternatywy – niedawno trafiłem na doniesienia na temat „rewolucyjnego” produktu. To Eco Bag wykonywane przez firmę Avani, pomysł nie jest bardzo świeży, lecz teraz robi się o nim głośno. Startup pochodzi z Indonezji i przekonuje, że stworzył produkt idealny. A przynajmniej bardzo dobry. W jego wizji plastikowe torby miałyby być zastąpione przez opakowania wytwarzane m.in. z manioku, na których stosowany byłby nieszkodliwy tusz.

Eco Bag podobno ulega rozkładowi po kilkudziesięciu dniach. W warunkach naturalnych – jeśli materiał potraktuje się gorącą wodą, ulegnie rozpuszczeniu dość szybko, powstanie napój, który można pić bez ryzyka utraty zdrowia. Zresztą, sama torba też może być zjedzona i to bez szkód. Badania były prowadzone i na zwierzętach wodnych i na owadach, efekty są ponoć satysfakcjonujące. Cena? Jedna torba ma być droższa od plastikowej o 2-3 centy. Sporo, gdy mowa o takich towarach. Ale pojawia się element ekologii, za który warto dopłacić, bo wszyscy na tym skorzystamy…

Czytam o tym projekcie i zastanawiam się… ile w tym prawdy? Wcześniej pojawiały się już materiały biodegradowalne i czasem wywoływały spore kontrowersje, bo rzeczywistość odbiegała od obrazka nakreślonego przez twórców. Tym rzem dowiadujemy się, że materiał jest nieszkodliwy po konsumpcji, ale skąd pewność, że negatywne skutki nie pojawią się po kilku latach w dalszej części łańcucha pokarmowego? Trzeba się przy tym zastanowić, czy masowe wprowadzenie takich opakowań rzeczywiście pomoże: może ludzie używaliby ich jeszcze więcej, bo powtarzaliby sobie, że to ekologiczne…

Eksperymenty warto prowadzić, nowe materiały zawsze mile widziane, ewolucja technologiczna przyda się wszędzie (no, prawie wszędzie). Jednak czasem warto rzucić okiem wstecz i skorzystać z już istniejących produktów czy materiałów: kartonu, lnianej toby, koszyka, który może służyć przez lata. Sam wybieram się na zakupy z takimi zestawami i nie korzystam z plastiku oferowanego przy kasie. Produkuję mniej odpadów tego typu, niż statystyczny Polak. Torby z manioku też bym nie potrzebował, bo ostatecznie i tak szybko trafiłaby do kosza. I okazałoby się, że taka ekologia to… zwykła ściema.