54

Pisz na smartfonie oczami – oto kolejny pomysł Microsoftu

Ewolucja urządzeń mobilnych poszła w takim kierunku, że niestety, ale „wyautowano” jedno z wygodniejszych rozwiązań, jakim jest niezastąpiona klawiatura fizyczna w telefonie. Owszem, BlackBerry wraz ze swoimi najnowszymi propozycjami zdaje się nie przejmować obowiązującym trendem oferując to, co jest znane i lubiane w jeżynowym kręgu. Szczerze powiedziawszy, to i ja bym porzucił relatywnie małą grubość […]

Ewolucja urządzeń mobilnych poszła w takim kierunku, że niestety, ale „wyautowano” jedno z wygodniejszych rozwiązań, jakim jest niezastąpiona klawiatura fizyczna w telefonie. Owszem, BlackBerry wraz ze swoimi najnowszymi propozycjami zdaje się nie przejmować obowiązującym trendem oferując to, co jest znane i lubiane w jeżynowym kręgu. Szczerze powiedziawszy, to i ja bym porzucił relatywnie małą grubość swojego urządzenia na rzecz klawiatury, która wysuwałaby się zza ekranu – głównie dlatego, że smartfon to dla mnie nie tylko narzędzie do dzwonienia, przeglądania Internetu, ale także pracy – oczywiście w ograniczonym zakresie.

Na głowę upadłem kilka razy – jeszcze nigdy na tyle, by poplątały mi się zwoje. Stąd na pewno nie uraczę Was durnotą, jaką jest pomysł pisania choćby tekstów na Antyweba w smartfonie. Przy założeniu, że obsługiwałby on klawiaturę Bluetooth mogłoby to jeszcze przejść (a nie obsługuje, kicha). Kilka moich tekstów tutaj zostało stworzonych w Samsungu Tab Pro z podłączoną doń klawiaturą fizyczną. Od biedy ujdzie. Ja jestem jednak zwolennikiem dużego biurka, dużego monitora, pełnej klawiatury i myszki.

W smartfonie takim, jakim jest denerwuje mnie jedna rzecz. O ile ekran dotykowy jest genialny w przypadku przeglądania stron w Internecie, tak już pisanie na nim, choćby był zainstalowany najlepszy możliwy obecnie słownik, choćby SwiftKey w Androidzie przewidywał słowa ze stuprocentową trafnością – nie zwróci mi to jednego. „Czegoś” pod palcami. „Na czuja” stukam w ekran i do dziś zdarza mi się wysłać wiadomość, w której niekoniecznie znajduje się to, co chciałem napisać. W Messengerze rzadko sprawdzam swoje wypowiedzi – a słownik też nie jest do końca łaskawy.

Eye-Gaze

Microsoft natomiast wychodzi z założenia, że na smartfonie niekoniecznie trzeba pisać palcami. Przypomina mi to nieco rozwiązanie Samsunga, w ramach którego użytkownik ma do dyspozycji funkcję przesuwania treści na ekranie zgodnie z kierunkiem wzroku użytkownika. Patrząc w okolicach górnej krawędzi ekranu, tablet lub telefon sam „przescrolluje” do góry. W Note 10.1 2014 używałem tego rozwiązania dosłownie 15 minut – po tym czasie zaczęło mi się nieprzyjemnie kręcić w głowie. Dałem sobie spokój – wolałem sobie już mazać palcem, by przewinąć tekst.

Patent Microsoftu, który został opublikowany przez USPTO ukazuje mechanizm, który będzie analizował, w którym punkcie aktualnie skupia się nasz wzrok. Zasada działania jest zbliżona do Swype – tyle, że zamiast mazać palcem, kreski będziemy kreślić wzrokiem. Powiem tak – przed chwilą „próbowałem napisać coś oczami” na klawiaturze Lumii 1320 (żeby nie było, próbowałem wodzić wzrokiem po literkach pisząc na przykład imię i nazwisko) i mówię szczerze – gdybym wczoraj napadł na gorzelnię, po zasuwaniu oczami na ekranie mógłbym spodziewać się bliższego zapoznania ze strawioną uprzednio treścią z wczorajszej imprezy. Nic przyjemnego – nie lubię wysokości, rollercoasterów, przeciążeń, a tymczasem wykończyło mnie zwykłe „pisanie wzrokiem”.

I o ile patent sam w sobie ciekawy, tak mówię od razu, że dla niego przyszłości nie widzę. Czekam na bezbłędne pisanie głosem, a szczytem marzeń jest dla mnie wprowadzanie tekstu za pomocą myśli. Z przykrością stwierdzam, że z pisaniem palcami na ekranie dotykowym jest tak, że nie jest dobre, ale nikt nic lepszego nie wymyślił. A nie wygląda na to, żeby ktoś chciał się wracać po porzucone dużo wcześniej klawiatury fizyczne w smartfonach.

A szkoda.

Grafika: 1, 2

Źródło: Microsoft News