1983 recenzja
21

Pierwszy taki serial Netflix w Polsce – „1983” – recenzja przedpremierowa

Najbardziej wyczekiwana premiera tego roku? Pod pewnym względem na pewno - “1983” to przecież pierwszy polski serial, za którym stoi Netflix goszczący w naszym kraju zaledwie od dwóch lat. Streamingowy gigant pokazał, że potrafi poprzeć właściwe projekty nie tylko w USA i uczynić je (globalnymi) hitami. Czy ten sam los spotka polską produkcję?

Ataki terrorystyczne z 1983 roku zmieniły nasz kraj. Trzy eksplozje wpłynęły na losy całego narodu, który nie wyzwolił się z komunizmu. Historia Polski potoczyła się kompletnie inaczej i 20 lat później rzeczywistość na między innymi warszawskich ulicach jest nam bliska i nieznajoma jednocześnie. Związek Radziecki nie upadł, nadal trwa zimna wojna, Polska nie została wyzwolona. Czy wszystko potoczyło się więc zgodnie z planem? Kto za nim stoi? Czy spiskowcy mogą przygotowywać kolejne wstrząsające wydarzenia, które wpłyną nie tylko na nasz kraj? Dwójka bardzo różnych od siebie bohaterów zaczyna dochodzenie, które może przynieść odpowiedzi na te pytania, ale ile będą w stanie zaryzykować, by poznać prawdę?

Gdy po raz pierwszy usłyszeliśmy tak ogólnikowy opis serialu, byłem nim zachwycony. Uwielbiam produkcje o tematyce politycznej, a stworzenie alternatywnej rzeczywistości dotyczącej naszego kraju dawało twórcom niemałe możliwości. Pole do popisu wydawało się wręcz ogromne, bo przecież na kartach scenariusza można wpisać każdy, nawet najbardziej szalony pomysł i tylko od jego uzasadnienia zależy to, czy będzie on wiarygodny dla widza. Polacy są niezwykle przywiązani do historii swojego kraju i mącenie w tych zapiskach, reorganizacja porządku, który znamy, wydawały się niezwykle intrygujące z każdego punktu widzenia. Szczególnie, że główną osią fabuły jest dociekanie prawdy i szukanie odpowiedzi na wiele, wiele pytań na temat zmieniających bieg historii wydarzeń.

Ale nie tylko z tych powodów poprzeczka dla “1983” była zawieszona tak wysoko. “1983” debiutuje w bardzo gorącym okresie – ostatni rok przyniósł co najmniej kilka polskich seriali, które zwróciły na siebie uwagę i dały spore nadzieje na przyszłość polskiej telewizji. Dodatkowo, pod szyldem z napisem Netflix zgromadzono niezwykle silną obsadę, by nie powiedzieć gwiazdorską, a nad pojedynczymi odcinkami oraz całym projektem czuwały nazwiska, których nawet nie trzeba nikomu specjalnie przedstawiać.

Czy istniała jakakolwiek szansa na to, że cokolwiek pójdzie nie tak?

Jak wypada pierwszy polski serial Netflix?

Po seansie “1983” jestem kompletnie rozdarty w swojej ocenie. Bywały chwile, gdy dałem się porwać historii i kompletnie w nią wsiąkałem, ale nie zabrakło sytuacji, gdy czułem lekkie zażenowanie, tym co zobaczyłem i usłyszałem. Nawet poszczególne odcinki potrafią być niezwykle nierówne, bo świetnie nakręcone sceny przeplatają się z dialogami, które brzmią, jakby wyrwano je z kontekstu i to w innym języku, a później przetłumaczono je na polski. W pewnym sensie tak właśnie było, bo scenarzystą jest Joshua Long – Amerykanin mieszkający od kilku lat w Polsce, ale tworzący w języku angielskim. Kwestie, które wypowiadali aktorzy powstały pierwotnie w języku, którego później nie używali na planie. W niektórych momentach mam nawet wrażenie, że wiem, jak brzmiała dana linia w scenariuszu w języku angielskim i gdyby nie została przetłumaczona, to wydaje mi się, że  pasowałaby do sceny jak ulał. Niemal każdy z aktorów miał więc nieco pod górkę, walcząc ze swoimi kwestiami, by nadać im polskiego sznytu, lecz rzadko to się udaje.

Również przez to trudno było mi utożsamić się z którymkolwiek z bohaterów. Dwie opoki scenariusza, czyli student prawa Kajetan Skowron (Maciej Musiał) i zdegradowany inspektor Anatol Janów (Robert Więckiewicz) są postaciami, którym powinniśmy kibicować, ale złapałem się nad tym, że znacznie bardziej interesują mnie efekty ich działań, niż losy samych bohaterów. Nie do końca rozumiem też, jakie motywacje napędzają do działania Kajetana, któremu państwo (czyli partia) zapewniła prawie wszystko, a teraz drzwi do wielkiej kariery stoją przed nim otworem. Można go niemal porównać do produktu tego ustroju. Tym bardziej dziwi, że niewielkie rysy na wizerunku świata, który wydawał mu się idealnie ułożony, są w stanie bardzo szybko wytrącić go z równowagi. Nawet jeśli w jego głowie zakiełkowała myśl o tym, że nie wszystko jest takie, jak zostaje to przedstawione przez najważniejsze osoby w państwie oraz telewizję narodową, to nie potrafię dostrzec wyraźnych podstaw do tak nagłego buntu, kwestionowania realiów i ciągłego ryzykowania pozycji, którą udało mu się zbudować. W przypadku Anatola wszystko staje się na pewnym etapie nie tyle co jasne, to nawet uproszczone. Postacią z charakterem okazuje się Ofelia (Michalina Olszańska) – przodująca rewolucjonistka o radykalnych poglądach. Totalne zaskoczenie.

Polska w 1983 i 2003 w „1983”

1983 recenzja
1983 recenzja
1983 recenzja

Najpierw opisany przez scenarzystę, a później wykreowany przez cztery reżyserki (Agnieszka Holland, Katarzyna Adamik, Olga Chajdas oraz Agnieszka Smoczyńska) świat bardzo mi się podoba. Jest to ciekawe połączenie elementów PRL-u z nowoczesnością, a wyraźny dysonans pomiędzy progresywnymi placówkami instytucji narodowych i mieszkaniami Polaków to miły do oglądania na ekranie kontrast. Odcinki są pełne ciekawych ujęć i bardzo ładnych kadrów – pod względem realizacyjnym trudno cokolwiek zarzucić. Kolorystyka serialu nawiązuje do innych produkcji, których akcja rozgrywa się w czasach przed ‘89, ale tutaj uzupełniono to o niezwykle barwne (ciemne zaułki pełne neonów) sceny z Małego Sajgonu, czyli wietnamskiego getta znajdującego się w Warszawie. Do gustu przypadła mi także muzyka skomponowana przez Antoniego Komasę-Łazarkiewicza. Ma w sobie coś tajemniczego i intrygującego, jak sama fabuła serialu. Motyw główny jest co prawda eksploatowany dość często, ale nie przeszkadza mi to.

Wymienienie na jednym tchu wszystkich znanych aktorów, których zobaczycie na ekranie jest praktycznie niemożliwe. Niektórzy z nich świetnie wkomponowali się w całość i zagrali to, co mieli do zagrania, natomiast inni wydają się nie mieć do końca pomysłu na swoją rolę. Część z nich może wzbudzić u was sympatię, ale o niektórych dość szybko zapomnicie ze względu na mnogość wątków i postaci, czasami nawet nie do końca uzasadnionych. Nie chciałbym sięgać po słowo “chaos”, ale o braku pewnego porządku w strukturze serialu muszę wspomnieć. Przeplatanie aktualnych wydarzeń z tymi sprzed 20 lat miało pozwolić lepiej zrozumieć ich przebieg i związki przyczynowo-skutkowe, ale odbywa się to czasami jakby z zaskoczenia i w nieodpowiednim momencie, co skutkuje utratą pewnego rytmu. Zabrakło jasnego oddzielenia w sposobie przedstawiania obydwu osi czasowych i niezbędne są tekstowe wyjaśnienia z jakim okresem mamy do czynienia. Męczyło mnie to.

Nie potrafię obiektywnie ocenić procesu ujawniania informacji na temat serialu, ponieważ część wieści docierała do mnie znacznie wcześniej, niż do was, dlatego trudno mi jest w tej sytuacji postawić się w roli zwykłego widza. Odnoszę jednak wrażenie, że – być może przez zapełniony kalendarz premier każdego miesiąca – “1983” zaczęto promować zbyt późno i ze zbyt małym zaangażowaniem. Netflix musi rozsądnie gospodarować zasobami każdego rodzaju, to logiczne, ale od premiery “1983” dzieli nas zaledwie tydzień, a nawet bardziej zainteresowane tematyką seriali osoby nie mają zielonego pojęcia o polskiej produkcji. Trochę przykre. Ciekawi mnie, czy w trakcie tygodnia poprzedzającego premierę zobaczymy na przykład reklamę w telewizji i jeśli tak, to w jakiej stacji.

Czytaj też: 1983 – pierwszy polski serial Netflix. Wizyta na planie i wywiady z twórcami

“1983” zachęca do oglądania ciekawym pomysłem na historię i bohaterów, a także oprawą audio-wizualną. Jednak nie wszystko, co miało być jego mocną stroną, okazało się dla mnie zachętą do oglądania kolejnych odcinków. Podejrzewam jaki stosunek do serialu będą mieć widzowie z Polski, ale nie tylko oni zdecydują o przyszłości “1983”, bo przecież tego samego dnia – 30 listopada – pojawi się on na Netflix wokół globu. Kto wie, może taka wizja polskiej historii zaciekawi świat?