5

Obraz może się podobać, ale cała reszta do wymiany. Test Panasonic TX-58GX830E

Jestem fanem retro i mam w sobie sporo nostalgii, ale jednocześnie uwielbiam nowoczesne technologie, w tym telewizory. Dlatego oczekuję od nich czegoś więcej, niż zadowalająca jakość obrazu. Każda cecha sprzętu wpływa na to, jak się z niego korzysta, a smart TV Panasonic TX-58GX830EKUP to dość trudne urządzenie do oceny.

Coraz więcej osób szuka dla siebie nowego telewizora i coraz częściej łupem na zakupach są modele przekątną większą niż 55 cali. Wszystko sprzyja temu, by posiadać tak duże telewizory, ponieważ serwisy VOD czy konsole oferują już odpowiednią rozdzielczość i jakość obrazu, że można prawie w pełni wykorzystać możliwości takiego sprzętu. 55-calowe telewizory są naprawdę popularne, co widać po liczbie dostępnych modeli, natomiast Panasonic ma dość niestandardową propozycją z ekranem 58-calowym. Mowa o modelu TX-58GX830, który na pierwszy rzut oka prezentuje się naprawdę okazale. Szybkie sprawdzenie specyfikacji potwierdza duże aspiracje firmy, a obecność wśród wspieranych technologii Dolby Vision czy Dolby Atmos może okazać się niezłym wabikiem na klienta.

Gdy dokładniej przyjrzymy się specyfikacji, to dostrzeżemy, że Panasonic TX-58GX830 oferuje naprawdę solidne parametry. To panel LCD 4K ze wsparciem dla wszystkich kluczowych technologii HDR (HDR10+, HDR10, HLG, DolbyVision, HLG Photo 15) i szerokim spektrum kolorów oraz częstotliwością odświeżania 60 Hz. Do codziennych zastosowań wydaje się to wystarczające i rzeczywiście pierwsze spotkanie z obrazem na tym telewizorze jest jak najbardziej pozytywne. Zostaje to później trochę zrujnowane innym kwestiami, ale do nich dojdziemy.

Model Panasonic TX-58GX830E
Przekątna ekranu 58 cali
Rozdzielczość 3840×2160 pikseli
Odświeżanie 60 Hz
Jasność Nie podano
HDR HDR10+, HDR10, HLG, Dolby Vision, HLG Photo*15
System operacyjny myHome Screen 4.0
Głośniki 2x 10 (Cinema Suround Pro)
HDMI 3x 2.1 (1x ARC, CEC)
USB 2x USB 3.0, 1x USB 2.0
Bluetooth Jest
WiFi 802.11a-ac
LAN Tak
Audio 1x mini jack, 1x optyczne
VESA 600×400 mm
Wymiary 1 297 x 809 x 232 mm (z podstawką)
Masa 22 kg (z podstawką)
Cena ok. 3000 zł

Jakość obrazu może się podobać

Panasonic TX-58GX830 nie jest modelem z najwyższej półki, co może sugerować oznaczenie osobom, które w miarę kojarzą system ich nadawania. Kosztujący około 3 tysięcy telewizor to raczej średnia półka, która ma kilka zalet, ale obarczona jest problemami, na temat których nawet mi trudno jest się wypowiadać. W kwestii tego, jak wypada obraz na 58-calowym ekranie warto napisać, że jest bogaty w kolory, których poziom nasycenia wygląda bardzo korzystnie. Szeroka paleta barw sprawia, że odpowiednie jakościowo materiały mają okazję właściwie wybrzmieć – płomienie czy promienie słońca nie wyglądają na przepalone, lecz oferują przyjemną szczegółowość.

Ta widoczna jest też generalnie podczas oglądania filmów i seriali, co mi się naprawdę podobało – nie zawsze telewizory w takiej cenie potrafią tak udanie wyświetlać wyraźny obraz. Zadowalająca jest też głośność i czystość dźwięku wydobywającego się z głośników wbudowanych w telewizor. To nadal tylko zestaw stereo o mocy 2 x 10W, ale do oglądania programu informacyjnego wystarczy. Na pochwałę zasługuje też coś innego.

Wygląd telewizora i wykonanie

To sposób i jakość wykonania telewizora, bo charakteryzuje się bardzo dobrym designem. Podstawka nie wygląda tandetnie, lecz wręcz przeciwnie – emanuje elegancją i jest bardzo stabilna. Nie wszystkim będą odpowiadać jej wymiary, bo potrzeba sporo przestrzeni z przodu i tyłu telewizora (po blisko 20 cm), a jeśli to nie jest dla Was problemem, to nie macie się czym martwić. Tym bardziej, że sam panel prezentuje się znakomicie – ramka nie okala wyświetlacza w tradycyjny sposób, lecz jest poniżej samego panelu.

To może budzić pewne obawy, bo rzeczywiście ochrona ekranu jest wtedy dość marna, ale muszę przyznać, że efekt wizualny jest po prostu znakomity i na każdym, kto to zauważy zrobi niemałe wrażenie. Stosunek powierzchni ekranu do obudowy wynosi 93.8 %, więc całkiem nieźle. Sposób montowania podstawki wymaga odrobiny cierpliwości, ale z drugiej strony mamy pewność, że nic się przypadkowo nie wysunie lub przewróci.

Nie wszystko i nie w każdej pozycji będzie wyglądać dobrze

Na tym atuty telewizora Panasonica się nie kończą, ale muszę wyraźnie zaznaczyć, jak wiele rzeczy mnie w tym modelu zawiodło. Już przy pierwszym seansie zauważalne są problemy z jasnością we wspomnianych trybach HDR. Niezależnie od tego, z jakiego standardu korzysta materiał wideo, wyraźnie widoczne są kłopoty z ciemnymi partiami obrazu, które stają się mniej ostre. Coś dziwnego dzieje się też czasem z kolorem czerwonym, który traci na intensywności.

Jak wiele innych telewizorów Panasonic TX-58GX830 oferuje adaptacyjne zarządzanie podświetleniem, co oznacza, że w zależności od wyświetlanych treści telewizor samodzielnie reguluje poziomem jasności panelu. To sprawia, że niektóre partie są zbyt jasne lub zbyt ciemne. Nie do końca satysfakcjonujące są też kąty widzenia, gdyż nieco większe odchylenie od kąta prostego względem ekranu, oznacza degradację czerni i pozostałych kolorów, co staje się mało przyjemne do oglądania. Jest to widoczne przede wszystkim na ciemniejszych materiałach, więc mecze w telewizji czy kolorowe gry na konsoli nie powinny sprawiać problemów.

Pilot i system nie przystają erze smart TV

Moje zarzuty nie dotyczą więc stricte tego, jakie możliwości pod względem jakości obrazu czy dźwięku, oferuje Panasonic TX-58GX830, lecz chodzi o sposób interakcji z telewizorem. Zacznę od akcesorium, za pomocą którego to robimy, czyli pilota. We wstępie nie bez przyczyny wspomniałem o moim sentymencie do sprzętów retro, bo pilot w zestawie z tym modelem przywodzi mi na myśl telewizory lub magnetowidy sprzed dwóch-trzech dekad.

Jest dość sporych rozmiarów, posiada całe mnóstwo tajemniczych przycisków i po wzięciu go do ręki nie mogę oprzeć się wrażeniu, że znalazł się tu przez pomyłkę. Kontrpropozycje Samsunga czy LG są poza zasięgiem Panasonica i nawet Sony poprawiło piloty w swoich najnowszych telewizorach po prostu je unowocześniając. Naprawdę czekam na taki ruch ze strony Panasonica, tym bardziej, że w ślad za ich pilotem podąża autorskie oprogramowanie.

Nie mam nic przeciwko własnym platformom smart TV, bo Tizen OS czy webOS są dobrymi przykładami tego, jak udanie można przygotować autorski system dla takich urządzeń. Propozycja Panasonica jest jednak daleka od tego, co znajdziemy u konkurencji, czego doświadczyłem już na samym początku użytkowania telewizora.

Układ klawiszy w klawiaturze ekranowej w kolejności alfabetycznej, w dodatku powiększony ze względu na wielkie litery i chyba wszystkie znaki specjalne jakie istnieją, to makabryczny pomysł. Wprowadzanie hasła do Wi-Fi było kosmicznie nieintuicyjne, a za wisienkę na torcie uznaję jego potwierdzanie poprzez wciśnięcie przycisku „wstecz” na pilocie, podczas gdy na ekranie nie były dostępne żadne inne opcje. Zdębiałem, gdy do ujrzałem.

System szybki, ale menu zawiłe, a obsługa nieintuicyjna

Kolejne minuty i godziny z oprogramowaniem Panasonica było dla mnie bardzo intrygującą przygodą, bo choć preinstalowanych aplikacji VOD jest całkiem sporo i działają jak należy, to zasoby sklepu są dość ograniczone (nie znajdziecie tam m. in. aplikacji usług streamingowych Spotify czy Tidal) i prawdę mówiąc korzystałem tylko z tych, które już wcześniej był na telewizorze. Nie pobrałem ani jednej nowej appki.

Menu oraz ustawienia nie były nie do rozszyfrowania, ale ich struktura nie jest zbyt intuicyjna i nie byłbym zdziwiony, gdyby ktoś stracił cierpliwość w trakcie poszukiwań żądanej funkcji. A tych jest naprawdę sporo, szczególnie pod względem dostosowania obrazu, co jednocześnie można uznać za zaletę dla bardziej zaawansowanych użytkowników. Poza tym, sam system działa sprawnie i jest naprawdę responsywny, czego nie można powiedzieć o wszystkich platformach i smart TV na rynku, więc jest to naprawdę solidna zaleta.

Czy warto kupić Panasonic TX-58GX830?

Panasonic TX-58GX830 to telewizor o kilku charakterystycznych cechach i nie jest to model skierowany do każdego klienta, który szuka uniwersalnego smart TV za około 3 tysiące złotych. Wspomniany archaiczny pilot czy nietypowy autorski system operacyjny mogą niektórych przekonać, ale część osób nie będzie z nich zadowolona, np. ze względu na potencjalny brak wsparcia (nowych) aplikacji multimedialnych. Pod względem wyświetlanego obrazu mamy do czynienia z dobrym stosunkiem jakości do ceny, ale wtedy potrzebny jest odrębny sprzęt (konsola, przystawka TV) by te możliwości wykorzystać.