Apple

Oto Apple Music. „Pogromca” Spotify i innych usług streamingu muzyki

TP
Tomasz Popielarczyk
70

To niesamowite, że niemalże każdy segment branży IT, w których wchodzi Apple zostaje zdominowany przez produkty tej firmy. Tak się działo ze smartfonami, tabletami, sprzedażą MP3 i wieloma innymi. Czy tak samo będzie ze streamingiem muzyki? Przed tą prezentacją pojawiały się przecieki, że Apple c...

To niesamowite, że niemalże każdy segment branży IT, w których wchodzi Apple zostaje zdominowany przez produkty tej firmy. Tak się działo ze smartfonami, tabletami, sprzedażą MP3 i wieloma innymi. Czy tak samo będzie ze streamingiem muzyki?

Przed tą prezentacją pojawiały się przecieki, że Apple chce w pierwszym roku istnienia usługi zgromadzić 100 mln płacących użytkowników. Dla porównania Spotify ma ich obecnie 15 mln. Ambicje są zatem bardzo duże. Koncern już wcześniej poczynił przygotowania, przejmując Beats Audio za 3 mld dolarów. Czy udało się wykorzystać potencjał drzemiący w tej usłudze?

Przede wszystkim Apple Music będzie zintegrowany w dotychczasowej aplikacji muzyki. Nie ma mowy zatem o żadnych dodatkowych ikonkach na pulpicie. Jak nietrudno się domyślić, dostaniemy tutaj do dyspozycji zintegrowany algorytm podsuwający nam utwory i budujący uzależnione od preferencji oraz sytuacji playlisty - zupełnie niczym w Spotify. W tym wypadku jednak za algorytmami mają stać ludzie, którzy wyeliminują ich słabości. Wszystko to trafi na ekran "For You", gdzie użytkownik znajdzie muzykę, jakiej aktualnie chce słuchać. Oprócz tego funkcjonować będą również inne sekcje - w tym na bieżąco aktualizowany ekran z nowościami.

Jednym z atutów Apple Music ma być stacja radiowa Beats One, gdzie muzyka ma być serwowana przez trzech DJ-ów 24 godziny i 7 dni w tygodniu (czy ktoś zna stację radiową, która tego nie oferuje?). Apple zapewnia jednak, że nie jest to zwykłe radio, tylko niekończąca się playlista utworów. To wszystko brzmi dobrze, ale już było pokazywane kilka lat temu przez Spotify czy Deezera. Apple nie odkrywa tutaj niczego nowego, a przynajmniej mam takie wrażenie.

Znacznie lepie wygląda funkcja Connect, która pozwoli na obserwowanie ulubionych artystów, poprzez agregowanie treści z sieci i serwisów społecznościowych z nimi związanych. Analogiczne rozwiązanie ma być jednym z najważniejszych atutów Tidala, więc Apple znowu tutaj nie odkrywa niczego nowego. Twórcy dostarczą tutaj teksty utworów, zdjęcia z backstage'u i inne smaczki. Na pewno koncern ma odpowiednie środki, żeby zapełnić ten ekran treściami, a z czasem wprowadzić również tutaj materiały na wyłączność. Z tym, ze ciągle nie jest to "revolutionary music service", o którym tak często wspominano podczas prezentacji.

Siłą tej muzyki może być liczba utworów - ma tutaj trafić cała baza z iTunes. Podczas naszego livebloga żartowałem sobie, że Taylor Swift będzie jedyną rzeczą, której Spotify nie ma. Jak na razie jednak naprawdę trudno mi wskazać na inne kluczowe atuty tej usługi. Nie ukrywam swojego rozczarowania.

Apple Music ma być dostępny od 30 czerwca w ponad 100 krajach. Co ciekawe, usługa ma trafić nie tylko na urządzenia Apple'a. Dostęp uzyskamy również z poziomu iTunes dla Windowsa. Apple zapowiada również aplikację dla Androida. Plotki zatem się potwierdziły. Niestety w Google Play pojawi się dopiero jesienią. Przez trzy pierwsze miesiące usługa będzie dostępna bezpłatnie. Potem trzeba będzie zapłacić 10 dolarów miesięcznie. Oprócz tego udostępniony zostanie też pakiet rodziny - za 15 dolarów dla 6 użytkowników, którzy będą mogli korzystać z konta równocześnie.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu