ostatni taniec dokument netflix
13

To najlepszy dokument na Netflix. Ostatni Taniec – recenzja całego sezonu

Już pierwsze odcinki wskazywały na to, że Ostatni taniec będzie pozycją obowiązkową nie tylko dla fanów NBA czy zespołu Chicago Bulls. Po obejrzeniu całości - nie mam wątpliwości, że to jeden z najlepszych materiałów jakie znajdziecie na Netflix.

Tylko 10 odcinków, ale każdy jest tak samo dobry

Ostatni taniec to dokument o zespole Chicago Bulls. Osią całej opowieści jest sezon 1997-1998, a tytułowy Ostatni taniec, to też ostatni rok trenera Phila Jacksona i kultowego już składu zespołu, który mimo tego że nie interesuję się NBA już od lat, jestem w stanie wymienić w nocy o północy. Jak możecie się domyślić, tak jak zawsze celem jest mistrzostwo, a że dysponowano pokaźnym zbiorem nagrań z tamtych lat, udało się ułożyć niesamowitą opowieść.

W przeciwieństwie jednak do bardzo dobrego Cheer na Netflix (polecam), nie jest to zapis zmagań na przestrzeni sezonu, ale rozciągająca się na wiele lat historia w świetny sposób pokazująca nie tylko zespół, ale również jego poszczególnych graczy, zahaczająca również o samo NBA i to, jak przez lata zmieniała się ta organizacja. Dokument nie daje oczywiście pełnego obrazu zespołu na przestrzeni lat, jednak uzupełni wiedzę fana, a pozostałym przedstawi go w bardzo przystępny sposób.

Nie tylko Michael Jordan

Początkowo myślałem, że dokument będzie w całości skupiał się na Jordanie – ikonie nie tylko Chicago Bulls, ale również NBA, jak i sportu jako takiego. I fakt, to on jest tu głównym bohaterem, ale też w dużej mierze ze względu na to, jak zmienił amerykańską koszykówkę, sport, a przede wszystkim drużynę, która wielokrotnie wspięła się dzięki jego ciężkiej pracy na wyżyny, sięgając po mistrzostwa NBA. Z jednej strony tyran, z drugiej świetny człowiek, a przede wszystkim niesamowity sportowiec, dla którego nie było rzeczy niemożliwych. Czy chciałbym aby materiał starał się obedrzeć go z tej kultowości? Absolutnie nie, cieszę się natomiast, że pokazał MJ’a z trochę innej strony niż mogłem to wiedzieć oglądając jedynie skróty meczów w polskiej telewizji. Ale fakt, wątek kontrowersji wokół Jordana został nieco ugrzeczniony, przez co trudno powiedzieć, by odbierać go w jakikolwiek inny sposób niż dotychczas. No chyba, że chodzi o jego zacięcie i oddanie koszykówce – tu ewidentnie czuć, że wkładał w sport całe serce.

Ale Ostatni Taniec nie jest opowieścią o jednym człowieku. W każdy z odcinków poznajemy historię pozostałych członków drużyny. Dowiecie się więc masy rzeczy choćby o Pippenie czy Rodmanie, którzy dość ciekawie wypadają w porównaniu z Jordanem. I to wcale nie są gorsze fragmenty – wręcz przeciwnie, momentami nawet ciekawsze niż historia ikony.

Koszykówka najwyższych lotów

Ostatni taniec to również ogrom fantastycznych ujęć z boiska i to nie tylko z sezonu 1997-1998. Do tego odpowiednio pokazanych – nie jako przerywnik, a jako część opowiadanej historii. To nie są proste rzeczy w montażu, szczególnie przy tak dużej ilości materiału źródłowego. Ale twórcy dysponowali też masą niepublikowanych dotychczas nagrań z autobusów, szatni czy nawet pola golfowego, na którym lubił grywać Jordan. Wszystko oczywiście w ramach opowiadanej historii – i ponownie idealnie wręcz dobrane do danego fragmentu.

Podoba mi się też, że dokument nie zahacza o życie rodzinne Jordana czy innych zawodników, co często wydaje się w takich materiałach niepotrzebnie „tanie”. Jest oczywiście bardzo istotny dla kariery Michaela ojciec i to w jaki sposób zginał, ale wątek ma swoje uzasadnienie w opowiadanej historii.

Dokumenty w odcinkach przybierają różne formy i zdarza się, że epizody są od siebie oderwane lub nie łączą się odpowiednio dobrze. Tu wszystko ma swój początek i koniec, swoje miejsce i nawet kiedy twórcy skaczą między poszczególnymi okresami z życia zawodników czy zespołu, ma to logiczny związek, widać następstwa niegdysiejszych decyzji. To udało się bardzo dobrze pokazać. Finalnie cały sezon wydaje się pieczołowicie przygotowaną opowieścią, a w ostatnim odcinku nawet ja miałem ciarki na plecach. Brawo.

Oglądałem Ostatni taniec regularnie (po 2 odcinki na tydzień), łykając kolejne epizody najpóźniej kolejnego dnia od premiery. I powiem Wam, że po skończeniu całego dokumentu czuję pewną pustkę – wiedząc, że za tydzień nie zobaczę kolejnych odcinków. Nigdy nie uważałem siebie za fana koszykówki lub NBA, choć w latach 90. ubiegłego wieku i grałem, i oglądałem wszystko, co było dostępne w telewizji. I chyba tak jak duża część z Was posiadałem też czapeczki z zespołami (pewnie tak samo oryginalne), w tym dwie właśnie Chicago Bulls, które oprócz Lakersów uważałem za moją ulubioną drużynę. Może właśnie dlatego tak bardzo przypadł mi do gustu Ostatni Taniec. Doskonale znałem bohaterów dokumentu, a przy okazji niesamowicie poszerzyłem swoją wiedzę o zespole.

Ale nawet jeśli nie interesuje Was koszykówka, warto Ostatni Taniec obejrzeć. To rewelacyjnie przygotowany dokument z masą świetnych archiwalnych ujęć, idealnie wręcz przeplatanych z aktualnymi rozmowami. Najważniejsze jednak jest to, że naładowano go emocjami, czego wiele tego typu materiałów nie potrafi zrobić. Korzystam z Netfliksa od jego polskiego startu i z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że Ostatni taniec to jedna z najlepszych produkcji, jakie widziałem kiedykolwiek w serwisie. A teraz idę do konsoli, bo kupiłem z tego wszystkiego NBA2K 2020 w promocyjnej cenie.