106

Ręce mi opadają kiedy widzę taki brak oryginalności u producentów sprzętu

Jeśli coś jest tańsze, a wygląda tak samo - na pewno jest lepsze. Dlaczego? Bo jest tańsze. Gdyby ludzie nie myśleli w ten sposób, nikt nie kopiowałby pomysłów konkurencji, szczególnie tej z segmentu premium. I tu już nie chodzi o “firmy krzaki”, bo kopiują prawie wszyscy.

Kiedy byłem dzieciakiem żartowaliśmy sobie, że bardzo łatwo “naciąć” się na podróbkę sprzętu. Najbardziej zapadła mi w pamięć nazwa Panasonix, która z jednej strony była absurdalnie głupia, z drugiej gdyby ludzie się na to nie nabierali, nikt nie malowałby takiego logo na swoich magnetofonach. I nie, to nie mam problemów z pamięcią – nawet dziś na OLX da się znaleźć te rarytasy.

Podróbki obecne są na każdym rynku, w każdym jego segmencie. Pamiętam, jak kiedyś na Allegro można było kupić dokanałowe słuchawki Creative w bardzo atrakcyjnych cenach, podobnie jak “pchełki” Sennheisera. Różnica? Sprzęty o 70-80% tańsze niż w ofertach stacjonarnych sklepów. Gdzie tkwił haczyk? Nie wiem, bo pudełko i jego zawartość wyglądała identycznie jak w sklepowej wersji, więc można było się jedynie domyślać z czego wynikała różnica w cenie. Podróbki? Możliwe, sam nigdy się na nie nie skusiłem, ale część znajomych twierdziła, że skoro nie widać różnicy, to po co przepłacać.

Jednak tym razem nie chodzi mi o podróbki, tylko “inspiracje”. Zobaczyłem jak wygląda Xiaomi Watch i zrobiło mi się zwyczajnie głupio. Powiedzcie mi, jak to możliwe, że na tym specyficznym rynku gdzie naprawdę można chociaż spróbować wymyślić coś swojego, pokazać inną kopertę, inne rozwiązania – Xiaomi robi klona Apple Watch? Nawet koronka i przycisk są w tym samym miejscu, zero refleksji że może jednak tak po prostu nie wypada.

Mi akurat AW się podoba, ale widziałem niejeden o wiele ładniejszy smartwatch – choćby nieco zapomniany już LG G Watch R. Faktycznie producent mocno inspirował się zwykłymi zegarkami, ale stworzył naprawdę niebrzydkie urządzenie.

Samsung jakoś potrafi konsekwentnie wypuszczać ładne smartwatche. Nie są jakoś specjalnie “fancy” jeśli chodzi o wygląd, ale nie kopiują. Efekt jest taki, że Taki na przykład Samsung Gears S3 w obu wersjach wyglądał naprawdę dobrze i przede wszystkim nie próbował naśladować sprzętu, którym nie był.

Minęło tyle lat, Xiaomi wreszcie zrobiło normalny inteligentny zegarek (Amazfit to jednak coś innego) i co? Zamiast się wykazać, spróbować zrobić coś po swojemu, widzę chińskiego Apple Watcha.

W smartfonach nie jest wcale lepiej. Wszyscy doskonale pamiętamy jak Apple pokazało iPhona X z notchem. Fakt, oni podpatrzyli to wcięcie, ale jednak to właśnie dziesiątka spopularyzowała ten dziwny, niekoniecznie najładniejszy czarny pasek na górnej części ekranu. Efekt? Niedługo potem chcieli mieć go wszyscy – w przypadku Apple ten pomysł jest jednak w jakiś sposób usprawiedliwiony – Face ID działa rewelacyjnie, choć amerykańska firma technicznie wciąż nie potrafi pozbyć się notcha. A reszta? Po prostu kopiowała, bo wcięcie było modne. Bo wydając 1000 złotych każdy mógł udawać, że ma nowego iPhona. Bo pomysły Apple zawsze są modne.

A najlepszy i tak jest Huawei, który kopiuje już sam siebie przez naprawdę trudno odróżnić smartfony Huawei od Honora – co jest o tyle zabawne, że przecież obie marki ostatecznie ze sobą konkurują. W związku z tym lubię na przykład testować smartfony Oppo, które wyglądają zupełnie inaczej niż sprzęty konkurencji – fakt, poszczególne modele dość konsekwentnie podążają tą samą designerską ścieżką, ale miło odpocząć od identycznych plecków i frontów.

Dlatego też na przykład podobał mi się tył Motorola One Zoom, choć sam smartfon mógłby być lepszy.

A AirPodsy od Apple? Wszyscy śmiali się, że wyglądają jak końcówki do szczoteczek elektrycznych, a co zrobił z tym Huawei/Honor?

Czy jest na rynku miejsce na oryginalność?

Oczywiście, że tak i to w zasadzie w każdym segmencie. Xiaomi Watch mógł wyglądać zupełnie inaczej i kompletnie nie przypominać Apple Watcha. Gdzieś jednak najwyraźniej przeprowadzono badania, sugerując się przy okazji popularnością zegarka amerykańskiej firmy. Ktoś doszedł do wniosku, że skoro Apple Watch zawojował rynek inteligentnych zegarków i sprzedaje się lepiej niż wszystkie smartwatche z Androidem razem wzięte, to warto skopiować jego wygląd. Pal licho, że nie będzie tej samej integracji z systemem, czy tych samych świetnych funkcji – będzie za to prawie taka sama koperta. I niech ten przyszły klient też poczuje się jakby miał na nadgarstku droższy produkt, przecież zegarek będzie wyglądał podobnie, a ludzie kupują oczami – szczególnie, że to część garderoby. I to dzieje się w 2019 roku kiedy wszyscy uwierzyliśmy, że to chińscy producenci stali się pionierami nowych rozwiązań, również tych wizualnych. Bo to przecież oni pokazali nam bezramkowce i wysuwane przednie aparaty. Wielka szkoda, liczyłem że w przypadku zegarka od Xiaomi firma wykaże się podobnym podejściem, a tymczasem wracamy do typowo „chińskiego kopiowania”.