75

Wraca temat opłaty reprograficznej, ZAiKS chcę ją zwiększyć i rozszerzyć o smartfony i Smart TV

Opłata reprograficzna to nic nowego, została wprowadzona rozporządzeniem Ministra Kultury jeszcze w 2003 roku i dotyczy głównie urządzeń i nośników, które pozwalają na nagrywanie i kopiowanie muzyki. ZAIKS od lat chce tą opłatę zwiększyć i rozszerzyć, a teraz podjął konkretne działania.

Opłata reprograficzna – co to takiego?

Czym jest opłata reprograficzna? Jak już wspomniałem została wprowadzona w 2003 roku na mocy tego rozporządzenia, a sprowadza się do wymogu uiszczania stosownej opłaty przez producentów czystych nośników (kaset magnetofonowych, kaset wideo, płyt CD-R/DVD-R itp.) oraz sprzętu do ich kopiowania (magnetofonów, nagrywarek i odtwarzaczy CD/DVD). Co ciekawe opłata dotyczy także kserokopiarek i skanerów, papieru kserograficznego, a nawet dysków twardych dla komputerów. Jej  wysokość może maksymalnie wynieść 3% ceny danego urządzenia, ale w wielu przypadkach jest to około 1-1,5%.

Już na pierwszy rzut oka widać, że rozporządzenie jest wiekowe, dzisiaj już praktycznie nikt nie korzysta z kaset magnetofonowych, więc pewnie przychody z tej opłaty są marginalne. Zyski czerpią z niej trzy podmioty:

  1. Stowarzyszenie Autorów ZAiKS — na rzecz twórców;
  2. Stowarzyszenie Artystów Wykonawców Utworów Muzycznych i Słowno-Muzycznych SAWP — na rzecz artystów wykonawców;
  3. Związek Producentów Audio-Video ZPAV — na rzecz producentów fonogramów i wideogramów.

Każdy z tych podmiotów rozdziela zdobyte środki w postaci tantiem dla poszczególnych artystów. Jasne jest jednak, że obecnie nie ma praktycznie czego dzielić, bo przychody z tej opłaty są bardzo małe. ZAiKS już od kilku dobrych lat lobbuje za tym, aby rozszerzyć listę urządzeń i nośników, które miałyby podlegać opłacie reprograficznej. Teraz pomysł wrócił ponownie za sprawą wywiadu jakiego udzielił w radiu TOKFM zastępca prezesa ZAiKS – Miłosz Bembinow.

ZAiKS mocno lobbuje za rozszerzeniem opłaty

ZAiKS korzystając z obecnej sytuacji związanej z koronawirusem i tym samym problemami artystów, którzy nie mogą koncertować i brać udziału w różnych imprezach, chce wreszcie wymusić na rządzie wprowadzenie zmian do ustawy o opłacie reprograficznej. Postulat od lat jest niezmienny, do listy urządzeń, które miałyby podlegać wspomnianej opłacie mają zostać dopisane smartfony, tablety, telewizory z funkcją Smart TV i wszelkie inne urządzenia, które pozwalają na odtwarzanie muzyki. Zaktualizowana miałaby też być lista nośników, szczególnie o karty pamięci, pendrive czy dyski przenośne.

To jednak nie wszystko, ZAiKS chce też zwiększyć maksymalną wysokość opłaty do 6% wartości urządzenia. W przypadku smartfona ze średniej półki za 1500 PLN, opłata wynosiłaby 90 PLN. Dla telewizora o wartości 5000 PLN byłoby to już 300 PLN. I nie łudźmy się, że te koszty na siebie wzięliby producenci czy dystrybutorzy sprzętu. Ta kwota zostanie doliczona do ceny urządzenia, które zwyczajnie podrożeją. Mieliśmy już przykłady w Europie Zachodniej. Niemcy doliczają opłatę rzędu 6-7 euro do każdego smartfona sprzedanego na terenie swojego kraju, która trafia do tamtejszego odpowiednika ZAiKSu. Po wprowadzeniu tej opłaty między innymi Apple podniósł cenę swoich smartfonów o taką samą wartość.

Zwiększenie opłaty reprograficznej = wyższe ceny elektroniki

Nie mam najmniejszych wątpliwości, że wprowadzenie takiej opłaty natychmiastowo odbije się na cenach elektroniki konsumenckiej, a tym samym pogorszy sytuację wszystkich obywateli. Być może skorzystają artyści, choć tak naprawdę trudno oszacować ile z takiego „podatku” udałoby się zebrać. Nie wspominam też już nawet o zasadności pobierania opłaty reprograficznej np. od smartfonów. Ta opłata powstała po to aby niwelować wpływ piractwa na dochody artystów. W czasach streamingu, za który płacimy, to nie ma racji bytu, bo dlaczego mam płacić dwa razy za to samo?

Pozostaje też kwestia sposobu poboru takiej opłaty. Czy będzie ona dotyczyła tylko polskich podmiotów? Czy rząd będzie w stanie egzekwować opłatę za urządzenia kupione np. przez Amazona za granicą? Jeśli nie, a patrząc na to jak idzie nam doliczanie VATu do przesyłek z Chin, to jestem co do tego sceptyczny, to polscy sprzedawcy i dystrybutorzy będą na straconej pozycji. Skutki rozszerzenia tej ustawy mogą wykraczać daleko poza kwestię wyższych cen urządzeń.

Dlatego jeśli nie zgadzacie się z rozszerzeniem opłaty reprograficznej warto podpisać się pod petycją stowarzyszenia StopACTA2, która jest listem zaadresowanym do Premiera Morawieckiego i Ministra Kultury – Piotra Glińskiego. W tej korespondencji stowarzyszenie argumentuje dlaczego opłata reprograficzna nie powinna zostać rozszerzona. Strona rządowa jeszcze na ten apel nie odpowiedziała.