202

Nie zapłacisz abonamentu/opłaty audiowizualnej, nie odetną ci prądu – tak zapewnia minister

Jeden z najciekawszych tematów ostatnich kwartałów: opłata audiowizualna, czyli abonament po nowemu. Danina na rzecz mediów publicznych/narodowych, dzięki której mają się stać silne i pożądane przez odbiorców. Od dawna toczy się dyskusja dotycząca tego, ile ma wynieść parapodatek, kto powinien go płacić i jak go egzekwować. Zrobiło się na tyle gorąco, że minister musi uspakajać obywateli: miganie się od opłat nie oznacza, że stracicie dostęp do energii elektrycznej. Po prostu do drzwi zapuka skarbówka...

Opłata audiowizualna ma być lekiem na całe zło, wyjściem z nieciekawej sytuacji, w której znajdują się media publiczne/narodowe – nie są w stanie utrzymać się z reklam, a abonamentu nie płaci większość obywateli. Jeżeli zatem TVP, Polskie Radio oraz PAP mają działać sprawnie, służyć narodowi, państwu i realizować misję, to trzeba na nowo wymyślić ich finansowanie. Temat podejmował jeszcze poprzedni rząd, ale nie wdrożył konkretnych działań, by nie psuć sobie notowań w gorącym okresie przedwyborczym. Nowa władza nie ma tego problemu, może forsować swoją wizję.

W życie weszła już tzw. mała ustawa medialna, teraz nadchodzi czas dużej ustawy medialnej. Swym zasięgiem obejmie ona kilka ważnych kwestii dotyczących mediów, ale przeciętnego obywatela i tak najbardziej zainteresuje kasa: ile będę musiał zapłacić za możliwość (tak, za możliwość) oglądania telewizji i słuchania radia? Od dawna pojawia się ta sama, nie do końca sprecyzowana stawka: od 12 do 15 złotych miesięcznie. A zatem mniej niż w przypadku abonamentu. Ale tym razem ściągalność będzie znacznie większa. Wszak ma być doliczana do rachunków za energię elektryczną, a te większość z nas płaci. Od jakiegoś czasu pojawia się jednak pytanie: a co, jeśli nie zapłacę? Odetną mi prąd? Wątpliwości postanowił rozwiać zajmujący się sprawą minister Krzysztof Czabański:

Opłata abonamentowa na media publiczne będzie pobierana z opłatą za prąd, ale nie będzie dodawana do tej opłaty. Wszelkie opowieści, jakoby komuś, kto nie zapłaci całej kwoty można wyłączyc prąd proszę schowac między bajki. Opłatę abonamentową będą egzekwowac urzędy skarbowe. Proszę nie tworzyc demonicznych obrazów, że obywatelom będzie się wyłączac prąd – wyjaśniałem w dzisiejszej rozmowie z red. Beatą Michniewcz w „Salonie politycznym Trójki”.

Sprzedawca prądu nie będzie zatem interweniował (to mogłoby wprowadzić niezły paraliż) i narażał się na koszty – jeśli pieniądze się nie pojawią na koncie, to ma być informowany urząd skarbowy. A ten w założeniu znajdzie sposób, by nakłonić obywatela do zapłaty. Zresztą, może też sobie poradzić bez nakłaniania. Komu ulżyło? Dostawy prądu nie zostaną wstrzymane, prądu nikt nam nie odetnie, ale z kasą i tak się pożegnamy. Nadal zastanawia przy tym problem z wieloma licznikami – omawiany jest np. przypadek, gdy ktoś posiada domek letniskowy z licznikiem energii elektrycznej. Czy urzędnik szybko przyzna, że opłata audiowizualna nie powinna być ponoszona od tego drugiego licznika? A może takie rozwiązanie nie jest przewidywane…?

Doniesienia o skarbówce powinny mnie chyba uspokoić, bo licznika nikt mi nie odetnie (o ile oczywiście uznam, że opłata audiowizualna to przesada i nie zapłacę), ale jakoś nie zrobiło mi się lżej na sercu. Czekam na kolejne doniesienia – to lepsze niż hollywoodzki dreszczowiec.