22

Opera kusi i nęci – od teraz uruchamia się do 86% szybciej

Karty w przeglądarkach internetowych są niesamowicie wygodnym rozwiązaniem, ale jednocześnie prowokują nas do otwierania ogromnej liczby stron. Do wielu z nich chcemy powrócić później, dlatego kolejne uruchomienie przeglądarki może trwać i trwać. Opera 41 jest odpowiedzią na ten problem - według twórców uruchamia się do 80% szybciej.

Ile otwartych kart masz teraz w oknie przeglądarki? 5? 10? 15? Widywałem sytuacje, w których znajomi operowali w przeglądarce z ponad 40 otwartymi kartami – przy odpowiedniej ilości pamięci RAM taki wynik nie jest żadnym wyzwaniem. Nawigowanie pomiędzy nimi to jedno, i tutaj znacznie lepiej wypada Opera niż Chrome za sprawą wygodnej listy wszystkich uruchomionych kart, a zamykanie i przywracanie ich podczas ponownego uruchomienia przeglądarki to drugie. Osobiście stosuję rozszerzenie OneTab, ale wiem, że wiele osób pragnie po prostu szybko wrócić do środowiska, które opuściło.

Taką potrzebę wzięła na celownik Opera. Utworzono smarter startup sequence, który uzupełnia dotychczasowy mechanizm przywracania ostatniej sesji. Zadaniem nowości jest nadawanie priorytetów przypiętym kartom oraz tym, z których korzystaliśmy najczęściej/ostatnio. To wszystko sprawi, że użytkownicy odniosą wrażenie sporo szybszego uruchamiania się przeglądarki – treści, których potrzebują w pierwszej kolejności będą od razu gotowe do przeglądania. Powyższy test przeprowadzono na sprzęcie ze średniej półki – procesor i3, dysk SSHD i 8GB RAM-u, Windows 10 – a wyniki robią wrażenie.

Nie jest to nowinka równie emocjonująca, co poprzednie – wbudowany VPN, tryb picture in picture, bloker reklam czy tryb oszczędzania energii – ale tym razem skupiono się na szybości działania i wydajności. Warto więc dodać, że wspominany tryb obraz w obrazie i widerozmowy obsługują teraz akcelerację sprzętową. Jeśli korzystacie z czytnika wiadomości (pod nazwą Aktualności) to powinna Was również ucieszyć nowość w postaci wsparcia dla stron pozbawionych konkretnych adresów RSS.

Ależ mamy wybór

Wybór ulubionej przeglądarki jest trudniejszy niż kiedykolwiek wcześniej. Widzę to po swoich działaniach – gdy w grę wchodzi wydłużenie czasu pracy na baterii laptopa wybieram Operę ponad Edge czy Safari ze względu na tryb oszczędzania oraz obecność wszystkich moich zakładek na każdym moim urządzeniu (także mobilnym). Stacjonarnie pracuję jednak najczęściej na Chrome. Dynamika działań Opery i częstotliwość pojawiania się nowości mobilizuje pozostałe ekipy, co przekłada się na coraz lepsze przeglądarki pomiędzy którymi możemy wybierać. Nie zapominajmy też o takich pasjonatach, jak ci odpowiedzialni za Vivaldi – przeglądarkę dla przyjaciół – która co rusz zaskakuje nas kolejnymi wydaniami pełnymi nowych funkcji.