57

Olbrzymia kompromitacja Facebooka. Wyszło na jaw kto wynajął agencję do robienia czarnego PR Google

The Daily Beast opublikował niesamowitą historię, która kompromituje Facebooka. Okazuje się, że ten gigant wśród serwisów społecznościowych po cichu wynajął jedną z bardziej znanych agencji PR po to aby oczernić Google poprzez cykl krytycznych wobec firmy artykułów. Miały one ukazać się w różnych znanych mediach internetowych wliczając w to takie tytuły jak Washington Post, Huffington […]

The Daily Beast opublikował niesamowitą historię, która kompromituje Facebooka. Okazuje się, że ten gigant wśród serwisów społecznościowych po cichu wynajął jedną z bardziej znanych agencji PR po to aby oczernić Google poprzez cykl krytycznych wobec firmy artykułów. Miały one ukazać się w różnych znanych mediach internetowych wliczając w to takie tytuły jak Washington Post, Huffington Post czy USA TODAY. Firma PR-owa Burson-Marsteller tak bardzo zaangażowała się w powierzone im zadanie, że oferowała nawet pomoc w napisaniu artykułów (ich główną tematyką miało być zagrożenie prywatności użytkowników, wykorzystywanie danych przez Google itp)

Na szczęście nie wszyscy blogerzy/dziennikarze są do wynajęcia i historia wraz z całą korespondencją od zleceniodawcy ujrzała światło dzienne.. Facebook przyciśnięty do ściany ostatecznie przyznał się do tego, że to on jest zleceniodawcą twierdząc, że robił to w obronie prywatności internautów i dlatego, że Google wykorzystuje treści z Facebooka łamiąc przy okazji zasady współpracy (regulamin).

Walka o prywatność w ustach Facebooka brzmi dość groteskowo, natomiast ujawnienie tej całej akcji jest już kompromitacją firmy. Facebook wyceniany na 50 miliardów dolarów okazał się bowiem nie tylko niedojrzałą firmą ale też pokazał, że jest w stanie sięgnąć po każde narzędzie i każdy argument w walce z konkurencją. Łącznie z zadawaniem ciosów poniżej pasa. Pytanie do czego Facebook jest jeszcze zdolny ?

Nie wiem kto w Facebooku wymyślił tak kompletnie idiotyczną akcję ale jeszcze bardziej ciekawy jestem jak chciał to ukryć? Wynajmując firmę PR, rozsyłając zapytania do blogerów i dziennikarzy oczywiste było że ktoś w końcu zainteresuje się kim jest zleceniodawca – a dowiedzenie się tego to tylko kwestia czasu.

Najśmieszniejsze jest w tym wszystkim to, że nawet jeśli Facebook ma racje krytykując Google za praktyki firmy czy też za niezgodne z umową wykorzystywanie treści z serwisu to i tak nie ma to teraz żadnego znaczenia. Zostali przyłapani jak dziecko i to stało się teraz newsem numer jeden w mediach.

Najbardziej zastanawia mnie natomiast udział dużej i znanej agencji PR, która nie powiedziała nie. Nie przestawiła klientowi scenariusza w którym wszytko może wyjść na jaw. Jeśli takie zlecenie podejmuje naprawdę duża firma to można jedynie wyobrazić sobie co dzieje się w mniejszych i mniej znanych agencjach.