Mobile

Od 2020 prędkość ładowania wzrosła prawie trzykrotnie. A to jeszcze mało

KR
Krzysztof Rojek
6

Jak szybkie jest naprawdę szybkie ładowanie? Jak się okazuje - 150 W nie wystarczy, ponieważ do końca roku zobaczymy telefon z ładowarką 180 W.

W świecie tech od jakiegoś czasu trwa batalia na to, która z funkcji smartfona jest istotniejsza. Jedna strona chwali sobie długi czas pracy na jednym ładowaniu, a druga - fakt, że nawet jeżeli rozładuje im się akumulator, to mogą sobie bez problemu podłączyć smartfon nawet na krótką chwilę i mieć energię na cały dzień. W obu tych kwestiach w ciągu ostatnich lat nastąpił spory postęp. W końcu jeszcze niedawno baterie pokroju 3000 mAh były standardem, tak samo jak fakt, że telefon miał problem z dotrwaniem do wieczora na jednym ładowaniu. Teraz 5000 mAh to oczekiwana norma, a i pojemności powyżej tej nie są niczym niespotykanym.

Jednak w kwestii szybkiego ładowania postęp jest jeszcze większy

Być może pamiętacie, jak w 2020 roku na rynek wchodziły smartfony oferujące, zawrotną jak na tamten moment, prędkość ładowania pokroju 65 W. Żeby nie było - dla mnie to wciąż jest bardzo, bardzo dobra opcja na szybkie naładowanie smartfona, a patrząc na rosnące niepokoje odnośnie tego, w jaki sposób ładowanie z coraz większą mocą wpływa na żywotność ogniwa - myślę, żę 65 W jest naprawdę optymalnym kompromisem pomiędzy wygodą a zużyciem baterii. Producenci jednak nie poprzestali na tym i w ostatnim czasie widzieliśmy najpierw 100, potem 120, a ostatni0 - 150 W szybkiego ładowania.

To jednak nic, ponieważ jeszcze w tym roku zobaczymy telefon z 180 W ładowaniem

Infinix to marka smartfonów, która być może obecnie za wiele nikomu w Polsce nie mówi. Niedługo natomiast może zacząć, ponieważ marka przymierza się do wejścia do naszego kraju. Jednocześnie - firma pracuje nad tym, by zbudować swoją rozpoznawalność jako przedsiębiorstwo innowacyjne i przesuwające granice technologii dalej i dalej. A gdzie indziej można lepiej pokazać swoje możliwości, jak w kwestii szybkiego ładowania. Dlatego Infinix jeszcze w tym roku chce zaprezentować nowy model smartfona, który będzie się ładował z mocą aż 180 W. Bateria ma być, jak w większości tego typu przypadków, podzielona na dwa ogniwa, przez co każde z nich będzie przyjmowało 90 W mocy. Dzięki temu smartfona z baterią o pojemności 4500 mAh naładujemy w zaledwie 4 minuty.

Pamiętam, jak kiedyś na konferencji zapytałem przedstawiciela jednej z firm smartfonowych, czego możemy spodziewać się po technologii szybkiego ładowania w przyszłości - czy doszliśmy już do ściany, czy też jest jeszcze miejsce na jej ulepszenie. Jego odpowiedź była bardzo stanowcza - w przypadku szybkiego ładowania trzeba zwrócić uwagę na wiele rzeczy, jak np. zarządzanie temperaturą baterii, jej żywotnością czy brać pod uwagę bezpieczeństwo samego użytkownika. Jednocześnie, w stosunku do np. 150 W, 200 W oferuje już nie tak dużą oszczędność czasu, dlatego jego spekulacje były bardzo ostrożne. Jak widać, marka Infinix się tym nie przejmuje i jeżeli taki telefon faktycznie trafi na rynek, to jestem przekonany, że wartość marketingowa "najszybciej ładującego się telefonu" będzie znacznie większa, niż potencjalne zyski dla użytkownika końcowego.

Patrząc na to, że Oppo już zapowiedziało próbę złamania bariery 240 W, szykuje się ciekawy czas dla użytkowników smartfonów.

Źródło

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu