Felietony

Oczywiście, że nie są warte takich pieniędzy, ale AirPods nie mają konkurencji

KK
Konrad Kozłowski

Pozytywnie zakręcony gadżeciarz, maniak seriali ro...

96

To nie jest gadżet pierwszej świeżości. To nie jest gadżet pierwszej potrzeby. AirPods mają blisko dwa lata i w tym czasie nikt nie pokazał bezpośredniego rywala dla słuchawek bezprzewodowych Apple.

Zanim wszyscy się na mnie rzucicie i zaczniecie wklejać linki do produktów Sony, Jabry, Samsunga czy Bose pozwólcie mi coś napisać: alternatywy dla AirPods istnieją, ale opinia z tytułu jest subiektywnym podejściem do sprawy i żaden z topowych producentów słuchawek nie jest w stanie zapewnić mi tego, co oferują AirPods.

Czym zachwyciły recenzentów słuchawki Apple? Na pewno nie jakością dźwięku, o czym napiszę później. Każdy z użytkowników, którzy posiadają sprzęt z iOS-em, rozpływał się nad funkcją parowania słuchawek ze smartfonem - czynność tę maksymalnie uproszczono i, jak pewne wiecie, ogranicza się to do otwarcia etui na AirPods w okolicy iPhone'a i potwierdzenia parowania na ekranie telefonu. To by było na tyle. Magia? Może trochę. To przede wszystkim technologia, czyli układ W1 w słuchawkach, który zapewnia autoryzację użytkownika dzięki kontu iCloud, na którym jesteśmy zalogowani na iPhonie, iPadzie i MacBooku.

AirPods są i nie są bowiem jednocześnie sparowane z tymi wszystkimi gadżetami. Działają połączone tylko z jednym z nich, ale gdy zapragniemy zmienić urządzenie, to wystarczy wybrać na nim skojarzone z iCloud słuchawki i gotowe. Żadnego parowania. Posiadacze wymienionych wyżej urządzeń będą wniebowzięci. Jestem wniebowzięty.

Z dobroci W1 nie skorzystają użytkownicy Androida i Windowsa - wtedy w grę musi wejść klasyczne parowanie urządzeń Bluetooth i cała magia znika, więc można wybrać zwykłe słuchawki bezprzewodowe.

Oczywiście nie tylko AirPods posiadają chip W1 - wyposażono w go także niektóre zestawy słuchawkowe Beatsów, czyli podmarki Apple. Tych produktów nie brałem jednak pod uwagę, bo - oprócz ceny i jakości - do wyboru są tak naprawdę tylko dwa typy słuchawek, które mnie nie interesują: nauszne oraz dokanałowe. Pierwsze z nich nie są tak uniwersalne i ergonomiczne, jak zwykłe słuchawki, a zestawy dokanałowe to coś, za czym kompletnie nie przepadam. Niepotrzebna mi tak znaczna izolacja od otoczenia, a po dłuższym czasie użytkowania takich słuchawek od czasu do czasu może rozboleć mnie głowa. Nie czuję się też komfortowo z czymkolwiek tak wetkniętym w ucho.

Jestem więc skazany na AirPods. Słuchawki, które a) jako jedyne oferują coś więcej, niż technologię Bluetooth, z której korzystałem kilkanaście lat temu podłączając zestawy bezprzewodowe Sony Ericssona do jednego z telefonów komórkowych tej firmy b) nie są słuchawkami dokonałowymi c) dobrze, że leżą mi w uchu i nie wypadają (czego byłem pewien jeszcze przed tym, gdy trafiły do mnie, ponieważ EarPods sprawdzały bardzo dobrze). Szkoda, że nadal nie udało się uczynić ich ładowania nieco łatwiejszym.

Zobacz też: Słuchawki dokanałowe – te sprzęty Was oczarują

Trwający od 2 lat żart Apple...

Jest to oczywiście w dużej mierze podyktowane faktem, że używam iPhone'a, ale gdy przejdziemy na drugą stronę barykady - czyli wybierzemy Pixela i oferowane przez Google Pixel Buds z podobną opcją szybkiego parowania (ale bez opcji łatwego przełączania) - to za telefon i słuchawki również przyjdzie nam słono zapłacić. O ile w ogóle dorwiecie ten model słuchawek w jakimkolwiek polskim sklepie lub na aukcjach (w chwili powstawania tekstu Pixel Buds nie są sprzedawane w żadnym z tych miejsc).

AirPods nie są słuchawkami, które oczarują Was jakością dźwięku - są głośniejsze i dysponują silniejszymi tonami niskimi od EarPods, ale to nadal zwykłe słuchawki, w których trudno jest docenić jakikolwiek rodzaj muzyki. Doskonale zdaję sobie z tego sprawę. Z drugiej zaś strony to najlepszy wybór, jeśli muzyki słuchacie w domu lub pociągu/busie/samolocie na innych słuchawkach (jeżeli odczuwacie potrzebę posiadania czegoś lepszego), a AirPods posłużą wam podczas biegania, treningu, przemieszczania się po mieście czy do słuchania podcastów i audiobooków.  Czy drogo? Jak cholera, choć w promocji można je złapać za 600 zł lub czasem za 519 zł. Problem leży gdzie indziej, bo bezpośrednich konkurentów AirPods w tej chwili nie mają.

 

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

hot