23

O takich polskich firmach jak Gameboxed warto pisać. Ferrari się jeszcze nie dorobili ale…

Zapraszam do wywiadu z Grzegorzem Pietruszyńskim CEO spółki Gameboxed Sp. z o.o. oraz agencji mediów społecznościowych SocialPaths. Pierwszą firmę IT założył w 2009 roku w Szanghaju. Po powrocie do Polski związał się z rynkiem reklamy internetowej oraz grami społecznościowymi, na których okazało się da się na tyle zarobić aby rozwijać kilkunastoosobową firmę. Grzegorz na początku […]

Zapraszam do wywiadu z Grzegorzem Pietruszyńskim CEO spółki Gameboxed Sp. z o.o. oraz agencji mediów społecznościowych SocialPaths. Pierwszą firmę IT założył w 2009 roku w Szanghaju. Po powrocie do Polski związał się z rynkiem reklamy internetowej oraz grami społecznościowymi, na których okazało się da się na tyle zarobić aby rozwijać kilkunastoosobową firmę.

Grzegorz na początku prośba abyś się przedstawił i powiedział czym się zajmujesz?

Gameboxed zajmuje się tworzeniem gier społecznościowych dla marek. Do tematu produkcji gier podeszliśmy kompleksowo – posiadamy własny silnik, framework funkcjonalności oraz system analityki, który pozwala nam optymalizować skuteczność kolejnych wdrożeń.

Udowadniamy, że gra może być bardzo skutecznym narzędziem marketingowym. Zadaniem naszych gier nie jest tylko i wyłącznie wspieranie kampanii wizerunkowo/odsłonowych. Gameboxed używa gier do generowania konkretnych leadów oraz monetyzacji użytkowników sieci społecznościowych. Coraz więcej klientów zauważa, że warto potraktować grę jako długoterminową akcję marketingową, a nie jednorazowy konkurs.

Założmy więc, że przychodzę do was jako Antyweb z pytaniem czy wasze gry są w stanie pomóc mojemu małemu biznesowi w rozwoju. Nie znam się na grach, nie wiem o co choidzi ale słyszałem, że ten sposób marketingu i promocji działa.  Czy byłbyś w stanie mi pomóc?

Przed stworzeniem każdej gry omawiamy z klientem wszystkie potencjalne korzyści i możliwości, więc na pew
no zanim usłyszałbyś konkretną propozycję musielibyśmy bliżej poznać statystyki i szczegóły modelu biznesowego. Obstawiam, że Antyweb najbardziej interesowałoby zwiększenie liczby odsłon, generowanie większego przywiązania użytkowników oraz poszerzanie liczby subskrypcji i fanów na portalu Facebook. Przy odpowiedniej konstrukcji gry jesteśmy w stanie dostarczyć bardzo wartościowe informacje, na przykład zbadać co dany użytkownik najbardziej lubi czytać na Antyweb. Sposobów wykorzystania gry w marketingu Twojego biznesu jest naprawdę wiele, należy tylko ustalić zakres działań i dostosować go do posiadanego budżetu.

Grzegorz Pietruszyński

Ile średnio kosztuje u was gra? Rozumie, że to wszystko zalezy ale o jakimś pułapie cen chyba możemy rozmawiać?

Mamy 2 modele cenowe: w jednym klient płaci za wykonanie gry, a w drugim rozliczamy się w oparciu o wygenerowane efekty. Szczególnie podoba nam się ten drugi model, ponieważ klient nie ponosi ryzyka wydania kilkudziesięciu tysięcy na wdrożenie gry, która nie przyniesie żadnych efektów. Gameboxed tworzy dla klienta nową, rozbudowaną grę społecznościową, a następnie zajmuje się jej optymalizacją. W tym przypadku pobieramy opłatę instalacyjną, następnie inwestujemy w pozyskanie ruchu, a klient płaci nam określone stawki za generowane efekty, na przykład w cyklu miesięcznym. Opłata instalacyjna zależy oczywiście od stopnia rozbudowania gry, ale najczęściej mieści się w przedziale 10 – 20 tysięcy złotych. Dla mniejszych klientów mamy gotowe scenariusze gier, których ceny zaczynają się od kliku tysięcy złotych. Dodatkowym kosztem jest przygotowanie wersji na platformy mobilne.

Moźesz podać przykłady gier które realizowaliście i dla kogo?

Najbardziej podobała nam się akcja zrobiona dla festiwalu Sunrise – gra “music challenge” idealnie wpisała się w charakter imprezy, co przełożyło się na ponad 77 000 graczy i drugie miejsce pośród profili polskich festiwali muzycznych na Facebooku. Obecnie możecie wziąć udział w drugiej edycji konkursu pod adresem: https://apps.facebook.com/sunrisefestival_eska – to pierwsza gra korzystająca z nowej wersji naszego silnika. Bardzo dobrze współpracuje nam się z niemiecką korporacją PONS.eu – tworzymy wspólnie już trzeci projekt, tym razem będą to mini-gry edukacyjne dostępne na ich stronie www, Facebooku oraz platformach mobilnych. Mamy również doświadczenie w pracy dla klientów z branży e-commerce, takich jak Militaria.pl i Sprzedajemy.pl, dla których pozyskiwaliśmy użytkowników i klientów – gry znajdziecie na ich profilach. Bardzo dobrym przykładem wykorzystania gry w promocji marki jest też wdrożenie dla Klubu Domówka z Wrocławia – jest to obecnie najpopularniejszy klub na polskim Facebooku (ponad 50 000 fanów), a gra którą stworzyliśmy dostępna jest już 8 miesięcy i przyniosła klientowi ponad 40 000 zł zysku z samych wygenerowanych wstępów. Mogę zdradzić, że w chwili obecnej rozmawiamy z bardzo dużą liczbą firm oraz agencji o znajomo brzmiących nazwach, więc możecie się spodziewać wielu fajnych gierek i konkursów ;) Nie stawiamy bynajmniej na ilość – zdecydowanie wolimy tworzyć mniej, ale za to bardziej dopracowanych produkcji.

No dobra to ile na tym da się zarobić? Wiem, że wszystkie firmy jak ognia uniakają odpowiedzi na to pytanie ale mam nadzieję, że w tym przypadku będzie inaczej :)

Jeszcze nie mam Ferrari w garażu :) Bardziej niż na wysokich pensjach, czy dywidendach interesuje nas strategia długoterminowego budowania wartości spółki. Inwestujemy zatem w rozwój zespołu, pozyskanie odpowiedniego know-how z rynku, budowę strategii wyjścia na rynki zagraniczne i rozwój usługi. Nie trzymamy się także kurczowo branży B2B. Jeszcze w tym roku rozpoczniemy budowę pierwszych gier freemium na bazie naszego silnika. Kwoty o jakich rozmawiamy z inwestorami pokazują, że faktycznie warto dalej się rozwijać. Na zarobek przyjdzie pora w momencie wyjścia z inwestycji.

Widzę, że też nie odpowiadasz wprost :) Ok w takim razie inaczej, ilu ludzi zatrudniacie i gdzie?

W obie firmy zaangażowane jest już ponad 25 osób, ale oczywiście nie wszyscy “na pełen etat”. Bardzo ciężko jest pozyskać pracowników, którzy chcą długoterminowo zaangażować się pracę nad jakimś projektem, dlatego prowadzimy ciągłą rekrutację. Jeśli tylko trafia nam się deweloper z potencjałem to przyjmujemy go do teamu technicznego, bo skalowanie się jest największą bolączką firm technologicznych. Nie chcemy się znaleźć w sytuacji w której mamy więcej klientów, niż jesteśmy obsłużyć. Większość naszego teamu pracuje zdalnie, ale mamy też 2 biura: w Warszawie i we Wrocławiu, gdzie znajduje się nasze “centrum operacyjne” – dział kreacji, obsługi klienta i project managerzy.

A co z biurami w Chinach zdaje się, że na twoim profilu widziałem takie?

To była bardzo ciekawa przygoda, ale niestety bez happy endu. Przebywają na stypendium w Chinach założyłem swój pierwszy biznes – firmę świadczącą usługi offshore outsourcing w zakresie programowania. Bardzo wziąłem sobie do serca hasło “go global”, ale w rzeczywistości okazało się, że porwaliśmy się z motyką na słońce. Na początku wszystko wyglądało dobrze – ogłoszenia o pracę zamieszczone na 3 największych chińskich portalach zapewniały nam kilka tysięcy aplikacji miesięcznie, musieliśmy nawet napisać specjalny program, który selekcjonował tylko najlepsze kandydatury. Na końcu okazało się jednak, że jeden polski programista jest lepszą inwestycją niż pięciu Chińczyków. Pewne rzeczy są niestety zupełnie niezależne od metodologii zarządzania – praca z zespołem programistów, którzy nie potrafią sami rozwiązać nawet najprostszych problemów, ani wykazać nawet minimalnej kreatywności jest po prostu niemożliwa. Zamknęliśmy więc biuro po kilku miesiącach nieudanych prób optymalizacji zarządzania zespołem, a 10 chińskich programistów wymieniliśmy na dwóch w Warszawie. Kolejne firmy zakładałem już trochę inaczej, a do Chin jeszcze wrócę, ale tym razem z produktem, a nie szukając taniej siły roboczej ;)

No właśnie może opisze o tym jak to wszystko się zaczęło, najpierw nieudana próba w Chinach później jak rozumiem rozkręcanie biznesu w Polsce z naszymi programistami?

W skrócie było dokładnie tak jak mówisz :) W międzyczasie rozstałem się z poprzednimi wspólnikami i zacząłem szukać dla siebie jakiejś ciekawej niszy. Po pół roku zainteresowałem się social media i od słowa do słowa założyłem agencję mediów społecznościowych wraz z moimi przyjaciółmi z dzieciństwa: Piotrkiem i Michałem Zaniewiczami. Chłopaki mieli już doświadczenie w pracy dla agencji social media ze Stanów, a ja nadrabiałem umiejętnościami biznesowymi. Kampania „Świeć się na święta  – z Energą!”, której częścią były wdrożone przez nas aplikacja zwyciężyła w kategorii Niestandardowy Marketingowy Projekt Roku 2010 podczas gali finałowej XIII edycji konkursu Impactor. To było jedno z naszych pierwszych poważnych zleceń i powiem szczerze, że chyba nikt się po nas nie spodziewał takich efektów, ale 262 000 użytkowników zdobyte w ciągu tygodnia mówi samo za siebie. W trakcie rozwijania agencji mediów społecznościowych zauważyliśmy, że na rynku brakuje naprawdę skutecznych gier i aplikacji. Udało nam się namówić do współpracy doświadczonych partnerów technicznych: Andrzeja, Bartka i Tomka co pozwoliło nam zacząć pracę nad projektem Gameboxed.  

To porozstawiajmy chwilę o tych wspniałych mediach społecznościowych. Wiele osób wątpi w sens inwestowania większych pieniędzy w angażujące użytkowników akcje twierdząc, że nie konwertuje się to na korzyści dla firmy (sprzedaż, marka itp), co ty na to?

Kampanie w mediach społecznościowych wymagają po prostu większego wysiłku niż tradycyjny display w telewizji, prasie, czy nawet portalach internetowych. Zgodzę się z oskarżeniami, że budowanie zasięgu w social media jest może być droższe, niż w przypadku tradycyjnych metod, a samo zbudowanie bazy fanów niewiele pomaga. Zresztą już samo sprowadzanie mediów społecznościowych do Facebooka jest sporym nadużyciem, bo nie powinniśmy zapominać o forach, blogach, itd. Wielu klientom odradzamy inwestowanie w marketing na Facebooku, bo nie przyniesie to w ich przypadku żadnych efektów. W SocialPaths i Gameboxed stawiamy na jakość kampanii i zadowolenie klientów – wszystkie nasze akcje są tworzone, aby przynieść konkretny efekt. Liczba fanów to pusta cyfra, natomiast już liczba przekierowań na stronę z ofertą, bądź nawet dokonanych zakupów to konkretne wyniki, które bardzo dokładnie mierzymy. Naszym zdaniem dużo ważniejsze od zdobycia dużej liczby użytkowników jest skierowanie ich bezpośrednio do produktu, czy usługi klienta. Celem naszych wszystkich działań jest oddziaływanie na sprzedaż i nie uciekamy panicznie słysząc słowo ROI. Każdy klient otrzymuje raport na podstawie którego sam może stwierdzić, czy kampania mu się opłaciła. Zmienił się także sposób interakcji marki z klientem – czasy jednostronnej komunikacji już nie wrócą.

Już nigdy nie obudzimy się w czasach jedynej i słusznej reklamy TV inteligentnego proszku – obecnie klienci wymagają rzetelności, są wyczuleni na manipulację i bardzo skutecznie egzekwują swoje prawa. Wszystkim opornym radziłbym zastanowić się, czy skoro i tak ludzie rozmawiają o ich marce w internecie, to nie lepiej wiedzieć co mówią. Media społecznościowe umożliwiają bardzo precyzyjne dotarcie z przekazem do dowolnie posegmentowanej grupy docelowej, co umożliwia marce skuteczne oddziaływanie na opinie swoich klientów.

To wrócę do pytania ile się na tym zarabia? Skoro da się utrzymać 15 osobową firmę to znaczy, że dość dobrze – prawda?

Na rynku są przykłady, że da się z mediów społecznościowych utrzymać dużo większe firmy – my ciągle jesteśmy na początku drogi i dopiero wchodzimy w fazę konkretnego wzrostu. Cały zeszły rok budowaliśmy produkt i zdobywaliśmy pozycję na rynku, teraz inwestujemy w skalowanie się biznesu. W chwili obecnej zależy nam najbardziej na stałej współpracy z dużymi korporacjami – kilku dużych klientów zapewni nam stabilność rozwoju. Ceny na rynku aplikacji i gier nie są w Polsce powalające, więc żeby zarobić trzeba się wyspecjalizować i pójść w skalę. Mamy już sprawdzone procedury i rozwiązania oparte na naszych narzędziach, co umożliwia nam dostarczanie wielu wysokiej jakości aplikacji i gier w konkurencyjnych cenach. Dzięki temu bardzo dobrze współpracuje nam się również z agencjami mediów społecznościowych, którym bardziej opłaca się wykorzystać nasz know-how i narzędzia, niż tworzyć własne działy do tworzenia aplikacji. Gameboxed przez cały czas jest rentowny i nie potrzebuje wsparcia inwestora. Jeśli pilotażowe wdrożenia na rynkach Europy Zachodniej i USA wypadną pomyślnie to z pewnością będziemy poszukiwać partnera, który pomoże nam sfinansować rozwój sieci sprzedaży i działu produkcyjnego.

Widzę, że nie wycisnę z ciebie konkretów jeśli chodzi o finanse, no ale mam nadzieję że czytelnicy mi wybaczą – próbowałem :) Opowiedz prosze w takim razie coś więcej o rynkach Europy Zachodniej i US. Gdzie najpierw próbujecie i dlaczego?

Obiecuję, że pochwalę się liczbami pod koniec roku :) Mamy już pierwszych klientów z Anglii, Holandii, Niemiec i właśnie na te rynki chcemy dotrzeć w pierwszej kolejności. W chwili obecnej zdobywamy kontakty w zagranicznych agencjach, a jak tylko zbudujemy wystarczające portfolio wdrożeń po angielsku ruszamy ze spotkaniami. Zależy nam również na wdrożeniach na skalę regionalną, na szczęście w Polsce znajduje się wiele central korporacji na CEE i jeśli wszystko się powiedzie to uda nam się przeprowadzić pierwszą taką akcję w ciągu najbliższych kilku miesięcy. Najbardziej oczywiście kusi nas San Francisco, ale nie chcemy popełnić falstartu. Najpierw wybierzemy się do Doliny zebrać trochę opinii o naszych produktach, następnie postaramy się je sensownie zaimplementować i dopiero wtedy ruszymy z biurem handlowym.

Jak buduję się międzynardowy biznes? Dziś od wszystkich inwestorów i branżowców można usłuyszeć tylko jedno, róbcie projekty o zasięgu miedzynarodowym. Wszyscy jednak wiemy, że to duży wysiłek bo przetłumaczenie stron www, klientów i użytkowników nie napędzi. Jak to wygląda w przypadku twojej firmy? Jak zdobywacie klientów i referencje?

Mogę powtórzyć kilka dobrych rad, ale na pewno nie wypowiem się z punktu widzenia eksperta – kilka zagranicznych projektów jeszcze nie tworzy firmy międzynarodowej. Przetłumaczenie strony i wyjazdy handlowe bez angielskich wdrożeń nie mają sensu, dobitnie się o tym przekonaliśmy. Na szczęście nasi klienci polecili nas dalej za granicę i dzięki temu mamy już zalążek angielskiego portfolio. Nasza strona niby jest po angielsku, ale nie mieliśmy wielu zapytań o demo z zagranicy – na tej fazie rozwoju liczy się bezpośrednie dotarcie do klienta, o setkach zapytań o “innowacyjne rozwiązania z Polski” można zapomnieć. Przydaje się też feedback od zagranicznych firm i inwestorów – kilka minut rozmowy pozwala zebrać mnóstwo świetnych informacji i opinii. Przy odrobinie szczęścia ktoś może się tak bardzo zainteresować swoją firmą, że zgadza się zostać mentorem, a jest to bardzo ważne przy prowadzeniu kolejnych rund finansowania w stanach.

No dobra to ostatnie pytanie bo za chwilę napiszemy tutaj krótkie opowiadanie. Gry społecznościowe mobilne. Jak oceniasz tego typu produkcje? Kilka z nich stało się hitam

Gry mobilne stają się społecznościowe i to jest trend, który bedzie postępował. Coraz mniej czasu zajmuje integracja gier mobile z Facebookiem, a przynosi to coraz lepsze efekty w przypadku powracalności graczy i zdobywania dodatkowego ruchu do gier. Społecznościowe gry cross-platformowe to nie śpiew przyszłości tylko rewelacyjnie sprawdzający się model. Tworząc takie rzeczy musimy w nie wierzyć ;)

Dzięki za rozmowę i trzymam kciuki za rozwój firmy

dzięki