11

O niepotrzebnych zmianach w serii Lumia

Przejęcie oddziału Nokia Devices&Services przez Microsoft to koniec pewnego rozdziału w historii nie tylko fińskiej firmy, ale nawet całego rynku mobilnego. Jednocześnie jednak, jest to poczatek czegoś nowego i na tym powinniśmy się teraz skupiać. Na rozjaśnienie nadal czeka wiele kwestii związanych z przyszłością biznesu europejskiego giganta włączonego w struktury amerykańskiego giganta. Zastanawiają się nad […]

Przejęcie oddziału Nokia Devices&Services przez Microsoft to koniec pewnego rozdziału w historii nie tylko fińskiej firmy, ale nawet całego rynku mobilnego. Jednocześnie jednak, jest to poczatek czegoś nowego i na tym powinniśmy się teraz skupiać. Na rozjaśnienie nadal czeka wiele kwestii związanych z przyszłością biznesu europejskiego giganta włączonego w struktury amerykańskiego giganta. Zastanawiają się nad tym media, wszelkiej maści eksperci, klienci, konkurencja giganta z Redmond ale podejrzewam, że także specjaliści Microsoftu. Zagadką pozostaje np. nazewnictwo nowych produktów.

Większość z Was zapewne zdaje sobie sprawę z tego, że Microsoft nie będzie mógł używać logo Nokii w promowaniu swoich smartfonów. Przejął natomiast brand Lumia i prawdopodobnie będzie z niego korzystał. Piszę „prawdopodobnie”, bo pewności mieć nie można: pojawiają się pytania dotyczące brandu Surface – będą wykorzystywane jednocześnie? Okazuje się, że problem nie kończy się na słowie Lumia – przedmiotem dyskusji w Redmond mogą być również oznaczenia konkretnych modeli. Dzisiaj stosowane są liczby. Motyw wykorzystywany w Nokii od lat, stosowany do dzisiaj. Moim skromnym zdaniem, to właśnie Finowie mogą się dzisiaj pochwalić najbardziej czytelną ofertą w segmencie smartfonów – każda osoba jest w stanie szybko się w niej odnaleźć, nawet po niedawnych zmianach.

Jeszcze kilka miesięcy temu oferta Nokii zawierała modele oznaczane liczbami złożonymi z trzech cyfr: proste modele tzw. feature phones to najniższe liczby (np. Nokia 101), potem bardziej rozwinięta linia Asha (np. Asha 302) oraz smartfony – od modeli budżetowych z Lumią 520 na czele po Lumię 920 i jej młodsze „siostry”. To zmieniło się wraz z modelem Lumia 1020, który po prostu stał się flagowcem i został sensownie wyróżniony. Potem nastąpiła też premiera tabfonu (Lumia 1520) i tabletu (Lumia 2520). Oferta poszerzana, ale… nadal bardzo przejrzysta – wszystko logiczne, łatwe do opanowania i wyjaśnienia. Pisząc krótko: godne naśladowania.

Nie podnoszę tego tematu jako wielki fan Nokii albo antyfan innego producenta, ale trzeba uczciwie przyznać Finom, że pod względem oznaczeń urządzeń mobilnych, pozytywnie wyróżniają się na rynku. Obserwuję tę branżę od kilku lat i codziennie czytam doniesienia dotyczące nowych produktów, ale zapewniam, iż w przypadku części firm miałbym problem, by posegregować ofertę według np. półek cenowych. To pewnie błaha sprawa, którą należy wrzucić do koszyka z napisem „problemy pierwszego świata”, ale mnie ona zastanawia, niektórych pewnie irytuje, innych wprowadza w błąd lub przynajmniej wywołuje konsternację.

Nokia stworzyła zatem sensowny system nazewnictwa produktów i powinien on być kontynuowany. Jeśli potwierdzą się plotki, które głoszą, iż Microsoft dokona w nim zmian, by np. wprowadzić fajnie brzmiące nazwy, to stwierdzę, że nie będzie to dobra droga. Nowe rozwiązanie nie jest z automatu tym lepszym. I nie chodzi tu jedynie o przyzwyczajenia – podział zaproponowany przez Nokię uważam za najrozsądniejszy i dziwi mnie trochę, że inne firmy czasem poważnie utrudniają odnalezienie się w ich ofercie. No chyba, że ma to jakiś ukryty cel, którego po prostu nie zdążyłem jeszcze poznać…

Źródło informacji: Twitter
Źródło grafiki: Nokia